niedziela, 9 czerwca 2013

Łanie - kanie, zające na łące (część pierwsza)

Ogórki kiszone (niektórzy mawiają małosolne) zaprawione w ostatni czwartek, podano dziś do stołu. Aj, jaj, jaj...było nieźle bosko. Jani zażyczył sobie paskowego (pociętego wzdłuż), po czym, gdy dał gryza zakomunikował, że to nie jest jego ulubiony ogórek. Wszystko przed nim.
Zabudowanie w Chorzeminie.
Droga z Chorzemina do Kiełpin.
Chorzemin, stodoła.
Podchorzemiński klekot.
Z obiadem na plecach, godzinę później biegaliśmy po Parku, starymskateparku, alejach lipowo-grabowych, osaczeni melodią polo-polo graną z muszli koncertowej przez Adama Cukiera - wójta silcowej gminy, gdyż w Wolsztynie naprzyszła pora na niedzielę z eselde. Serwowano placek drożdżowy, kiełbę z bułą czyli hotdoga albo jakoś tak. Atmosfera "cukierowa" wzniosła we mnie skrzydła szaleńcze - postanowiłem udać się do gminy sąsiedniej, siedleckiej. Skoro Wójt rządzi "u mnie", to ja "porządzę" u niego. 
Przed przejazdem kolejowym Chorzemin - Kiełpiny.
Tory kolejowe w kierunku Wolsztyna.
Wierzbice do Chorzemina od Kiełpin.
Nu zajac.
Pojechałem koliflałerem przez Chorzemin wieś do Kiełpin by stamtąd do Siedlca, bo tak można. W alei wierzbowej, trzy metry przed kierownicą niezłe dupsko pokazała mi łania skacząca z owsa w żyto. Było to za Chorzeminem a przed Kiełpinami. Dalej w pobliżu przejazdu kolejowego (dlaczego pekape nie rozkręciła tych torów i  nie sprzedała żelaza na złom by mieć na premie dla prezesików i zastępców prezesisków?) spotkałem Pana dziobaka nieżabojada, klekota inacy zwanego, bocianem. Chodził jak paw przyznam szczerze, coś tam wpierdzielał. Krzyknąłem do boćka sijulejter i pognałem dalej na zachód ku Kiełpinom.
Przed Kiełpinami od Chorzemina.
Chorzemińskie siano. Się leżało  w nim.
Wierzby od Kiełpin do Chorzemina.
Że, zające siedziały w bezruchu, że ległem w siano - a tak z przyzwyczajenia "leżące na klinie pod lasem", że obejmowałem wierzbice moje ukochane tylko napomknę. Tylko.

Zapisek szprychowy:
Trasa Author 3

4 pisz śmiało:

Jenny Dress pisze...

Fajnie to wszystko opisujesz:-)Ostatnie zdjęcie piękne,pozdrawiam

Moja działka pisze...

Ciekawe widoki wklejasz podobają mi się, pozdrawiam.

chalupczok pisze...

To tylko i aż jest dookoła. Radość z tego co się ma "pod ręką" to podstawa szczęścia.

chalupczok pisze...

Jenny Dziękuję. Pozdrawiam.