środa, 23 kwietnia 2014

Rzeczna (wiosenna)

Zatrzymuję się na ulicy Rzecznej w Wolsztynie. Całkiem nie-przypadkiem. Skrupulatnie zaplanowany dzień dobił do portu.

Na rusztowaniu - pracownicy firmy Mariusza Tomiaka. Murarz - pozdrawiam.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Przy rowku (śmierdzącym)

O tym, że już z daleka, z dalszej odległości, gdy szło się w jego kierunku, powtarzało się w myślach, żeby nie zmieniał pozycji, żeby nie obracał się, nie prostował schylonych pleców, by kolana zgiętego w kąt nie ruszał, powtarzało się, by nie kichnął przypadkiem, bo wiadomo, kichnięcie przynosi podmuchy a mnie podmuchy niepotrzebne, bo starcza mi to co już nadmuchane; powtarzało się sobie w myślach - a wręcz nie dopuszczało tego, by podszedł do stojącego-opartego, do różowego-wigry i sobie odjechał w nieznane ten mężczyzna nieznany, przy rowku stojący.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Siwki w Chorzeminie

Moja wczorajsza tęcza, mogła zapowiadać tylko jedno: paradędżenderjegomaćrówności. Nic jednak mylnego...chociaż. Czy aby na pewno?
Siwki, to nie inaczej jak korowód przebierańców, znany a praktykowany coraz rzadziej w Wielkopolsce, odbywający się we Wielkanoc (w przypadku Chorzemina w drugie święto), mający na celu wyrażenie radości ze zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.  Ostatnimi laty, siwki pojawiają się w okolicznych Wolsztynowi wsiach, to jest Niałku Wielkim, Chorzeminie czy Siedlcu (w tym roku siedleckie siwki "nie wyszły").
Miałem przyjemność uczestniczyć dziś w siwkach chorzemińskich, gdzie mnie omurzono i nabito baciskiem jak i gdzie trzeba. 
Tak, o śmingusie-dyngusie oraz o "siwkach" z początku XX wieku, które zapamiętał z Nieborzy, koło Siedlca, pisał mój dziadek Jan Tomiński. 
"...W drugie święto polewaliśmy się wodą. Robiliśmy sobie sikawki z czarnego bzu. Mieliśmy w domu dużą sikawkę drewnianą, która służyła jako irygator dla świń. Tymi zabawkami wzajemnie się oblewaliśmy. W Siedlcu chłopacy czatowali z sikawkami za dziewczętami i przechodniami. Do polewania używali „łużycy” - gnojówki.
W drugie święto pewnej Wielkanocy przyjechał powinowaty z rodziną - z matki strony, rówieśnik starszych sióstr – Józef Przymuszała. Stał pod piecem a po jego bokach stały moje siostry - Bronia i Frania. Józef poprosił o filiżankę z wodą do napicia. Napił się trochę i postawił naczynie na piec, opowiadając im coś interesującego. W pewnej chwili nieznacznie sięgnął garnuszka, wodą polał na siostry. Był z tego wielki krzyk, kwik i śmiech.
W drugie święto w wioskach „latał siwek”. Jako chłopiec poszedłem z starszymi siostrami i bratem do Nieborzy, na „siwka”. Przodem biegł „siwek” - chłopak ubrany w białe „gatki” (majtki). Na plecach i przodzie miał umocowane sznurkiem przez ramiona dwa rzeszota okrągłe, okryte białą płachtą, która u dołu spadała luźno. Do przedniego rzeszota, była umocowana biała płachta wypchana sianem jak głowa, pyskiem była stopa. Przy niej umocowane lejce. Na głowie miał szpiczastą papierową, wysoką czpkę. Przy głowie konia był umocowany papierowy bukiet kwiatów. Siwek biegł przodem, trzaskał batem, podrygiwał i gonił dzieci, gdy natrętnie się do niego zbliżały. Za końcem szedł kominiarz. Czarnymi rękami głaskał dziewczęta, jeżeli mu się udało. Wywijał miotłą. Następnie szedł niedźwiedź, prowadzony przez cygana. Chłopak za niedźwiedzia ubrany był w kożuch, włosem na wierzch. Na głowie miał odpowiednią maskę. Nogi również miał owinięte skórami. Szedł nieraz na czterech. Cygan prowadził go na łańcuchu. Gdy niedźwiedź łapami się opierał, obkładał go grubym kołkiem. Następnie szedł „dziod i lala” z koszykiem. Szli pod rękę. Za nimi orkiestra. Jeden grał na harmonice, drugi bębnił w garnek, trzeci miał instrument imitujący „basy” - deskę około półtora metra długości. Po jednej jej stronie były przeciągnięte trzy druty. W środku deski oparte były na puszce od opiekanych śledzi. Kijem pociągał po drutach. Szli przez wieś zwartą grupą. Wchodzili do każdej zagrody. Przed domem orkiestra grała, „dziod i lala” tańczyli. Tańczył i niedźwiedź, koń i kominiarz. „Baba” otrzymywała jajka, kiełbasę, powidła. Jeżeli wrota były  zamknięte, kominiarz przeskakiwał przez nie. Nawet niedźwiedź gramolił się na nie. Po obejściu wsi odbywała się zabawa. Uzbierane produkty częściowo rozdawano biednym w wsi, tym co mieszkali w gmińskiej izbie..."

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wielkanoc 2014

Pogody...ducha na...najbliższe życie.

sobota, 19 kwietnia 2014

Mistrzostwa Europy w rugby U18

Dziś, pomimo wczorajszych zapewnień Borka o mojej nieobecności, pomiędzy jaj malowaniem a wystawieniem na kropidło, udało mi się zaliczyć pierwszą połowę meczu rugby, rozgrywanego na nowo-starym stadionie MOSiR w Wolsztynie, w ramach Mistrzostw Europy U18, pomiędzy reprezentacjami Serbii (stroje czerwone) i Litwy (stroje czarne). Nie znam niestety wyniku meczu.