środa, 10 lutego 2016

Krótka po raz drugi

Jest jeszcze tyle miejsc w Wolsztynie, których nie pokazałem na "Wolsztynie". Ulica Krótka (tutaj od Rynku do ulicy Dr Kocha), miała swoją premierę w...marcu 2015 roku. To wręcz niewytłumaczalne dlaczego dwa kadry przez circa 7 lat istnienia tego bloga i to zatrzymane smartfonówką.

poniedziałek, 8 lutego 2016

WC

Stoi przy ulicy Słodowej a 5 Stycznia w Wolsztynie (nieopodal). Odkąd żyję, to stał tam zawsze. A, dodam, że żyję dosyć długo. Bynajmniej z siedemset lat temu dla Polaków, to był wiek agonalny. Ale ja żyję. I nadaję. Ten budynek - śmiem twierdzić - także z racji wieku - niejednemu uratował. Żyć. Wiele. 
Mi jeszcze nie musiał, ale widać wszystko przede mną. Gdyby jednak przyszła taka chwila, to musiałbym się zmieścić w...reguły i granice tegoż dobytku. A przecież (tak sobie dumam), niespodzianki przychodzą czasami jak grom z jasnego nieba i co wtedy? 
Wiosna Panie sierżancie.

niedziela, 7 lutego 2016

Bądź Ciszą na Świętej Górze

Wczoraj, 06 lutego 2016 roku, o godzinie 20:00 w Gostyniu (a bardziej poprawnie w Głogówku koło Gostynia) - w Sali Oratorium "Świętogórskiej Krainy Łagodności", odbył się koncert grupy Bądź Ciszą. 
Koncert był na tyle pozytywnie-porażający, że dziś przez cały dzień, śpiewam sobie o bocianach i tych innych unoszeniach, Janek obudził się z "konikami polnymi" na ustach (pomimo wczorajszej pointy, gdy zobaczył Wojtka Czemplika: "tata, znowu ten Pan z białymi włosami"), a Fiolka z miłością "małżeńsko-matczyną", spogląda na nas nawet teraz. To dobrze. To bardzo dobrze...
Warto zapamiętać nazwiska wczorajszych bohaterów, to jest Magdy i Irka Kulaszki, Andrzeja Gniewka, Witka Stambulskiego czy Mikołaja Sadowskiego.
Mam przeczucie, że jeszcze ich spotkam w drodze do...swojej ciszy.

czwartek, 4 lutego 2016

Karola Marcinkowskiego 11

Obiecałem Piotrowi Nowaki co w Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver zamieszkał a który z Wolsztyna korzenny, pokazywać co czas jakiś dom przy ulicy Karola Marcinkowskiego 11 z którym ogrom wspomnień posiada i tęsknot nachodzących w najmniej spodziewanych momentach - co dziś czynię, dokładając,obrazki zza rogu
Piotrek! Pamiętam o Tobie i Twój house będzie tutaj systematycznie...no chyba, że na mnie przyjdzie czas. 
Wyjechać.   

 

wtorek, 2 lutego 2016

Sulechów, Dworzec PKP (część druga)


niedziela, 31 stycznia 2016

Sulechów, Dworzec PKP (część pierwsza)

Moje a w zasadzie NASZE (mając na uwadze najbliższych) medyczne w celu wypady, do pobliskiego o 39 kilometrów na zachód od Wolsztyna miasta Sulechów w województwie lubuskim (wypady póki co - z racji celu: mechaniczno-transportowe) w końcu znalazły odzwierciedlenie w kilkunastu kadrach, które poczyniłem niespiesznie styczniowym popołudniem. 
Można uznać, że nic na nich się nie dzieje, ale to nieprawda. Dzieje się sporo a to chociażby, iż peron kolejowy, wygląda nieidentycznie tak samo jak 25 lat temu; wtedy, gdy dojeżdżałem do Zielonej Góry "ku chwale ojczyzny" z "przesiadką" w "Culichowie" wyglądał śmiertelnie bezwzględnie. Dziś, śmiertelności nie musi ukrywać...

piątek, 29 stycznia 2016

najtrudniej

"...Zatrzymałem się tylko na chwilę przed drzwiami, bo nie wiedziałem, co powiedzieć, gdy wejdę. Po tylu latach, że po co przyszedłem? I tak biłem się z myślami, wejść, nie wejść i co powiedzieć, gdy przekroczę próg. A przekroczyć próg najtrudniej w sobie, jak pan wie...".

Staszek, dziękujemy za przemiłe popołudnie. Zawsze twierdziłem, że niezaplanowane spotkania są ponad...

Kadr sulechowski oczywiście z ulicy Dworcowej. Bardzo zaintrygował mnie wczoraj ten zastany obraz...tekst do niego miałem pod ręką.

Cytat z Wiesława Myśliwskiego.

środa, 27 stycznia 2016

Czy to mało?

"...Łuskanie fasoli zawsze zaczynało się od światła. Matka zmywała statki po obiedzie, zamiotła i na ten czas do zmierzchu zapadała z różańcem w ręku między łóżkiem a kredensem. Babka zazwyczaj drzemała. Dziadek wychodził na obejście rozejrzeć się, czy wszystko jest, jak było. Każdy czekał jakby na ten zmierzch, gdy się miało łuskać fasolę. Ojciec siedział na ławie pod oknem i kurząc papierosy jeden po drugim, patrzył w okno, jakby kogoś wypatrywał. Zmierzch z wolna wszystko już zasnuł, a on patrzył i patrzył w okno. Wydawać by się mogło, że na ten zmierzch patrzy. Ale czy to wiadomo, na co ktoś patrzy? Sądzi się, że na to czy na tamto patrzy, a on może patrzy w siebie. O, w sobie też ma człowiek widoki. Ale może i na zmierzch, jak gęstnieje, patrzył. Powie pan, cóż w takim zmierzchu może być ciekawego? Otóż powiem panu, kiedy sam nieraz patrzę, jak tak zmierzch zapada, zastanawiam się, czy to ten sam zmierzch, na który patrzył ojciec. Czy to mało?..."
Foto-smarfonowce (kiedyś foto-komórkowce; ach jak to staromodnie brzmi) z ulicy Tylnej w Wolsztynie.
Tekst Mistrz Wiesław Myśliwski.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Człowiekowi długo się wydaje, że widzi

"...Sam o mało tu nie zabłądziłem. Tak, wtedy, co mnie po drodze ta mgła zatrzymała. Głucho, pusto, a ja tak samo poszedłem w las zobaczyć, gdzie te groby...Cały prawie dzień chodziłem...i nie zauważyłem, jak zaczęło się robić ciemno. Zwłaszcza że, jak pan wie, ciemno nie robi się od razu. Człowiekowi długo się wydaje, że widzi. A skoro widzi...Pamiętałem, że Rutka z tej strony w tę płynęła, a teraz wydawało mi się, że odwrotnie...I tak stałem i stałem, i nie mogłem się zupełnie odnaleźć. Straciłem nawet pewność, czy to ja tu stoję, gdzie stałem..."

Tekst - Wiesław Myśliwski
Kadry smartfonowe z pomostu nad Jeziorem Wolsztyńskim i rzeką Dojca.

niedziela, 24 stycznia 2016

O tej porze nic tu nie jest, czym jest

Tytuł: Wiesław Myśliwski.
Kadry z wczorajszego biegu szesnastkowego - droga polna pomiędzy Wolsztynem a Kiełpinami na wysokości ...Chorzemina.

piątek, 22 stycznia 2016

Around the Lake

czyli smartfonowce z dzisiejszego dwunastokilometrowca biegowego.
Dwa pierwsze, to rzeka Dojca w rejonie Nowego Młyna, kolejne to altanka i pomost nad Jeziorem Wolsztyńskim od Bielnika.