Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stachura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stachura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 listopada 2018

miasteczko

"...Dochodziłem powoli do miasteczka, tak się martwiąc o kraj mój ciągle i ciągle biczowany, jakby jakieś przekleństwo nieludzkie prowadziło go od żałoby do żałoby..."

wtorek, 26 czerwca 2018

Na niebie

"Na niebie pełnia i w sercu pustka a może to jest jeszcze większa pełnia"

poniedziałek, 10 lipca 2017

Stachuriada w Grochowicach 2017 - XXIII odsłona

Fotografia potrafi odpowiedzieć na każde pytanie. 
Dlaczego wracamy na Polanę, czego oczekujemy od Grochowickich lasów, co takiego mają w sobie miejscowe domy, kim są Ci, którzy tam się pojawiają co roku, o czym myślą przy ognisku w tym zdaje się ostatnim stachurowym bastionie. 

sobota, 26 listopada 2016

Ale mgła. Co z mgłą?

"...Ale co z mgłą? Co robić z mgłą i jakie są do niej narzędzia? Siekiera przecież nie, bo w tej mgle zawisa. I wisi siekiera we mgle. O, mgła stawała mi przed oczami często, często—gęsto jak sześć razy sześć trzydzieści sześć. Wystarczyło mi na chwilę zapomnieć się, zawieruszyć się, a już mgła opadała mnie z góry, ale przeważnie z dołu wyrastała, z mchu, z trawy, z nagiej ziemi, jakby opoka, na której w danej chwili stałem, podziurawiona była cała jak sito, usiana cała dziurami i z tych dziur sączyła się w górę mgła, i stałem, i patrzyłem, jak nikną, toną mi w tej mgle stopy najpierw, płynąłem na chmurze, ale inaczej niż zazwyczaj, teraz zapadałem się, tonąłem w tej chmurze, a nie chciałem tego, bałem się tego bardzo; wiec stopy najpierw, potem do kostek przypadała mgła, do kolan i wyżej pięła się po mnie, już po pas byłem w niej zanurzony, we mgle we mgle, już po pierś, we mgle we mgle, wyrzucałem ręce do góry, jak to robi tonący, bo mgła już była na wysokości ust, pełne usta  mgły, już na oczach ją miałem, pełne oczy mgły, tonęła głowa moja biedna, we mgle we mgle, a mgła jeszcze wyżej pięła się, po moich wyrzuconych w górę rękach, po łokciach do przegubów i do ostatnich wskazujących palców, co wskazujących? kogo wskazujących?, czułem jej dotyk, taki trochę wodny dotyk, łaskotanie takie jedwabiste, jakby się leciało, spadało w przepaść wypełnioną po brzegi jedwabiem..."
Teks Sted
Kadr: wolsztyński wiatrak

czwartek, 3 listopada 2016

Architektura

To jaka smukłość teraz
któryś poczęty jest
przez starożytny niepokój drzewa
jak cerkiew albo dzwon
o gałąź wystającą nad kopułą

jak gdyby już utrata nadziei
o gałęzi oliwnej
to jaka smutność teraz

a przecież mogłeś drzewo rozpoczynać
od gniazda tak sądzę
żeby i nieśmiałość i podbródek
ukryć wysoko w tym stylu
Tekst: Sted
Kadr: Park w Wolsztynie

poniedziałek, 31 października 2016

Topola kanadyjska

"...Bo wygląda, że już nic tu po mnie.
Bo nie czuję się oszukany, co by mi pozwoliło raczej trwać niż
umierać, trwać i szukać winnego, może w sobie?
Ale nie czuję się oszukany.
Bo kto może trwać w tym świecie
- niechaj trwa i ja mu życzę zdrowia,
a kiedy przyjdzie mu umierać - niechaj śmierć ma lekką..."
 Tekst: Sted
Kadry z Parku w Wolsztynie.

wtorek, 25 października 2016

Nawet stojąc w miejscu, można zabłądzić.

(Even standing still, you can get lost)

Kadr z wolsztyńskiego Parku. Takowy świerk rośnie tamże tylko jeden.

sobota, 22 października 2016

że wszystko jak sen

"...że wszystko jak sen
jak sen
że wszystko zawodne
to wiem
to wiem..."
Park Miejski w Wolsztynie, nieopodal śmierdzącego rowka.
Tego w Parku, bo jest ich kilka.
W Wolsztynie.

Tekst: Edward Stachura

wtorek, 26 lipca 2016

w samo południe, w lipca leniwy dzień...

"W samo południe na nieparyskim bruku
W lipca leniwy dzień
W słońcu słodkim jak sen
W samo południe na nieparyskim bruku
Co wydarzyło się?

Oto spotkali się oko w oko
Na rogu dwu toczących wojnę ulic
Z Nadbrzeżnej jedni wąskiej magistrali
Zaś drudzy z ulicy Jezuickie Rury

Słońce powinno, ale się nie skryło
Za obłok biały na czas trwania bitwy
Z Nadbrzeżnej czterech równych wzrostem było
I tamtych czterech, piąty się nie liczy.
(Szczeniak. Stał z boku, kiedy się starsi
Trzaskali. Kiedy sobie zęby i żebra liczyli)

Ostro się wzajem trzaskali chłopcy
Bez pudła chłopcy sypali się z garści
W powietrzu błyskał tu i tam scyzoryk
Urodą bliźnich któż by się tam martwił

W samo południe na nieparyskim bruku
W lipca leniwy dzień
W słońcu słodkim jak sen
Pod niezmierzonym spokojem ogromu błękitu
Płynęła młoda krew



Tekst: Edward Stachura
24 lipca minęło 37 lat od jego tak zwanej śmierci.

To bardzo piękny tekst z czasów lubelskich Steda. Znalazł się tutaj i teraz i przy tej okazji niewdzięcznej, bo takie są zawirowania, takie są zadumania.

Kadr z podwórza posesji nr 52 przy ulicy 5 Stycznia w Wolsztynie.