czwartek, 2 września 2010

Der Markt in Wollstein

 Od ulicy Krótkiej w kierunku Poznańskiej.

To już najwyższa pora wejść na wolsztyński Rynek. Jeszcze nieotwarty, nieodebrany, gdyż trwają ostatnie prace przy montażu fontanny. Otwarcie tuż, tuż. Moje wrażenia są niemieckie. Niemieckie, to nie znaczy złe. Mam szacunek do sąsiadów zza Odry i Nysy. Nowy Rynek jednak sprawia, że mam wrażenia niemieckie.
W kierunku zachodnim na Bank Wu...cośtam.

Zastanawiałem się, co mi w nim nie pasuje, co sprawia, że oprócz tego, iż jest inny, dziwny, jest piękny. Przecież to proste cin, się powiedziało do samego siebie. Na nowym rynku, nie ma samochodów.
Od ulicy Poznańskiej w kierunku Krótkiej.

Czekam zatem na otwarcie a potem na dzień powszedni i najazd benzynowców i olejowców, które zapełnią (zapewne) to wychuchane przez kilka miesięcy miejsce. Czekam na zapełnienie Rynku spalinami i wyjącymi ścigaczami, bo na razie to ja mam niemieckie wrażenia.
 Ponownie jak wyżej, tylko z pozycji środkowego napastnika.
Nowe centrum naszego miasta z pięknym chodnikiem wykonanym ze szlifowanych płyt granitowych i kostką granitową w roli podkładu pod gumowe koła pojazdów, doprawdy przeuroczo będzie kontrastowało, z podziurawioną ulicą Poznańską. 
 Od ulicy Poznańskiej w kierunku Kościelnej.
Wiadomo, że nie można wszystko od razu, wiadomo to. Ja lubię takie zachwyty nad nowym i udawanie, że nie można się zachwycać otoczeniem bliskim. Lubię to. 
 W ulicę Kościelną od Poznańskiej z pozycji środkowego (kontrolera ruchu).

Suma summarum jak mawia mój znajmy (mawia też etceteradżyz), mój Rynek, będzie piękniejszy od rynków miast pobliskich o nazwie : Babimost, Kargowa, Nowy Tomyśl, Grodzisk Wielkopolski itp. Będzie piękniejszy. Z tego się cieszę. Cieszą się chyba wszyscy wolsztyniacy i wolsztynianki oraz ich wolsztyńskie dzieci.
 Podobnie jak wyżej, tylko za szlabanem.

Miejsce to swoim wyglądem wróciło do początku XX wieku, kiedy to na Rynku w Wolsztynie odbywał się targ. Drzewa tylko były mniejsze, lub ich miejscami w ogóle nie było. Jest jednak podobne do "tamtych" lat. To cieszy.
Z pozycji podfontannowej w kierunku ulicy Kościelnej.

W północnej części Rynku króluje wolsztyński Ratusz. Pierwotny budynek spalił się 200 lat temu, w roku 1810. Wyglądał oczywiście inaczej niż obecny; ten dzisiejszy rozbudowano o wschodnie skrzydło w ubiegłym roku.
Przedfontannowo w kierunku wschodnim.

Zanim jednak to uczyniono, w miejscu pogorzeliska wybudowano nowy, w 1835 roku, który rozbudowano na początku XX wieku o piętrową przybudówkę od strony Jeziora Wolsztyńskiego (od zachodu), którą powiększono o jedno pięterko w 1975 roku.
Od ulicy Kościelnej.

Osobiście z Rynkiem nie wiążę jakichś sentymentalnych wspomnień. Było to miejsce asfaltowo-betonowe, przez które trzeba było przejść idąc co niedzielę do kina. Pamiętam, że przy dochodzącej do Rynku ulicy Kościelnej, po lewej stronie idąc ku, mieściła się bodajże cukiernia w której kupowałem lody truskawkowe na gałki. Jedna okrągła gałka kosztowała 50 groszy. Dziś już takich lodów nie ma. A lodziarni w pobliżu kilka. Nie pamiętam właściciela tej cukierni. Przypomnę sobie to dopiszę.
Z ulicy Kościelnej w Krótką
jak wyżej, tylko ulicowo na Toytoya ( mam nadzieję, że zniknie).
Mam wrażenia niemieckie co do nowego Rynku w Wolsztynie. Mam jednocześnie wrażenie, że wolsztyński Rynek stanie się swoistym centrum dla wielu. Może nie wszystkich, ale dla wielu. Bo wiadomo. 
Ja tam wolę Karpicko...
Ratusz en face.


3 pisz śmiało:

Robert pisze...

Jak już będzie ta "sikawa" to fotnij i pokaż :)

holka polka pisze...

nieskromnie powiem, że nasza firma przyczyniła się do dostaw kamienia na dobudówkę ratusza i budynki na wodnej:) nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę na żywo rynek.

Grażyna ♥ pisze...

Miałam przyjemność widzieć rynek podczas remontu i po jego zakończeniu. Widziałam co zrobiono i jak to wygląda... fontanna ciekawa i oby zawsze funkcjonowała. Oczywiście samochodów było sporo i się zastanawiam kiedy władze miasta zrobią coś z nimi. To nie jest miasto na taki ruch jaki panuje tam obecnie, szczególnie w dni targowe. Co z tego, że ryneczek ładnie odnowiony, możnaby było sobie posiedzieć, gazetę poczytać, ale... jak można oddychać spalinami lub słyszeć obok warczący samochód czekający aż się zwolni miejsce na parkingu.