wtorek, 25 października 2011

Ostatnie kószenie sia(ta)na

"...Bardzo błogo sławił, będę ten dzień, kiedy na nowo się narodzę..." tamtaram-tam...płynęła dziś przed południem piosnka ku chmurom. Słoneczko "śliczne oko" zapowiadało swoją przyjaźń na kilka najbliższych godzin.
I dotrzymało słowa. 
Mijane drzewa łaskotały mnie po oczach swoimi kolorami październikowymi. Zapomniałem się w tym wszystkim do tego stopnia, że zatrzymałem się z pięćdziesiąt metrów od celu. Po drodze oniemiałej od mojej radości nic nie poruszało się w jedną lub drugą stronę tą godziną. Choć to droga haha ruchliwa. 
Byłem sam. Od początku do końca. A potem też byłem sam. 
Siedziałem na trawie wśród liści jabłoni, gruszy, czereśni...
Słońce kusiło mnie jesienną nostalgią. Usiadłem na wprost jego, pod ścianą i dmuchnąłem w organki z najsłodszą miłością. Trawy poruszyły się niezdarnie, z nieodległej kępy lasu odezwał się myszołów. 
Mam wrażenie, że opowiadam sen. Mam wrażenie, że to było ostatnie kuszenie. Przed złą zimą...

4 pisz śmiało:

Tojav pisze...

Pięknie opowiedziałeś swój "sen" i dobrałeś do tego świetną muzykę.

bellaisabella pisze...

Poeta.
Co za wrażliwość..:)Piękne.Aż się rozmarzyłam..

chalupczok pisze...

wszystko jest poezją :)

KALI pisze...

Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony polecę precz, poeta, ze dwojej złożony natury: ani ja już przebywać na ziemi więcej będę(...) (Jan Kochanowski, Pieśń XXIV)
Wolsztyn karmił znamienite persony, kolejna zacna nam dusza rozkwita - gratuluję :)