niedziela, 31 października 2010

Czas na (wieczny) odpoczynek

"...Teraz jestem zmęczony. Bardzo. Tak, jak tylko można być. Czasami czuję, jakbym już miał się przekręcić, jakbym już był w ogródku i witał się z gąską. Ale widocznie jeszcze nie.
- Obecny - tak jak odpowiadało się w szkole nauczycielce, odczytującej listę.
Obecny. Jeszcze jestem obecny. Jeszcze żyję. Tak, jak umiem żyć. Tak, jak kocham żyć. Z całej duszy z całych sił. Do upadłego. Twardo. Bez reszty, bez iluzji, bez sztuczek, bez maski. Czasami tylko czapkę błazeńską z dzwoneczkami wkładają mi na głowę ci, którym się zdaje, że są mądrzy. Panowie i damy - to jest dla mnie zaszczyt.
Więc żyję jeszcze. Wiążę koniec z końcem. Nie dam się pognębić.
Żułem już żywicę, żarłem trawę, będę gryzł ziemię, kiedy inaczej już nie będzie można".


Nad Jeziorem Wolsztyńskim  w Karpicku.

5 pisz śmiało:

K-aha pisze...

"Jeszcze żyję. Tak, jak umiem żyć."
Pozdrawiam !

Ty pisze...

E' molto triste e profondo questo pensiero....

Marcin pisze...

Podobno uczymy się żyć przez całe życie...

kyungmee pisze...

Wonderful mood captured!

http://wolsztyn.blogspot.com/ pisze...

Uczymy się. Nie podobno.
:)