sobota, 24 sierpnia 2013

Pętla borujska

Boruja od Nowej Tuchorzy.
Boruja - stamtąd przydreptałem.
Z tego samego miejsca tylko na wschód - droga do Borui Piaski. Nad jezioro.
Ależ mnie ciągnęło w borujowe klimaty, ciągnęło jak nic na tym świecie albo prawie jak nic więcej (nie pisać o tym co jeszcze ciągnie i tym podobne) - od dłuższego czasu, ale to zawsze coś, zawsze pod wiatr i przeciw wichrom i zawsze jakiś niepozwalający paluch mi kiwał, sprzeciwiając się pomysłom wiadomym. 
Boruja Piaski, tak zwana dzika plaża.
 
Dziś wsiadając na koliflałera, obolały po przedwczorajszym ataku na musculus qadriceps femoris, zamierzałem w rytmie obieraniabanana przejechać się to tu i tam. Już na pierwszym zakręcie wspomniałem w myśli o odbywających się w sąsiedniej gminie uroczystościach Święta Świni. Wpadło mi w łeb: na drogach będzie pustawo, jedź chalupczoku do Borui.
Jezioro Białe czyli Kuźnickie.
 
I chalupczok pojechał. Faktycznie, arterie niewielkomiejskie były pustawe co oznacza, że bezpieczne, co oznacza, że miałem rację. Pogoda idealna słoneczno-chłodno zawiewana.
I pomyśleć, że dzień tak paskudnie się zaczął....
Droga wcaleniemordęga do trzystapiątki asfaltowej.
Z tego samego miejsca w przeciwnym kierunku.
Zapisek szprychowy: wedle mapy wyszło 40.1 km co dało czas z zatrzymaniem na zdjęcia 1:52:34. Następnym razem pojadę tam po chlebuś.

1 pisz śmiało:

Marcin Łysiak pisze...

Ładny kilometraż i fotorelacja.
Pozdrawiam