czwartek, 4 lipca 2013

O miłości trochę nienawiści

o tym, że ta dziewczyna grochówkę gotuje wyśmienitą ponad i nawet mamina tak nie smakowała, a to oznacza zdaje się komplement ponad wszystko...no dobrze, niedobrze...o krzyczącym w tej chwili mężczyźnie i wrzeszczącej w tym momencie kobiecie, bo tak po głosach rozpoznaję, że to dwa baranki się biorą za łby, po głosach rozpoznaję dobiegających z dworu i po urywkach słów, które dolatują do uszu i stwierdzam, że tak zwany raban to spowodowany jest kobietą i powstał przez kobietę i teraz się myśli czy kobiety są w całości złe, bez wyjątku, czy też prawie całe wyłączając grochówkę...niemoc mnie dopadła myślowa w tym zastanowieniu, bardzo zatem...przestać pisać o tych bzdurach damsko-męskich o tych dąsach zabalkonowych co teraz, bo teraz to się ma wannę-wanienkę pełną porzeczek czerwonych  z których wyprodukuje się dwa napoje - jeden zwany porzeczkówką a drugi kelerisem na porzeczce i nie ma w tym żadnej trudności - trudnością, to jest oczekiwanie na przefermentowanie owoców, to jest ten najtrudniejszy etap nielegalnego pozyskiwania alkoholu, bo o nim przecież mowa a nie o parasolu, zatem, oczekiwanie na przefermentowanie jest najbardziej zawiłym procesem i trudnym...no dobrze...niedobrze, gdyż mężczyzna do którego nie miałem wracać i kobieta do której nie warto wracać znowu dają o sobie znać ale w drugim wcieleniu, tak można nazwać ich ochotę do wrzasku...ziemia nosi różnych a nie powinna, nie powinna niektórych ale ja nikomu źle nie życzę, jedynie mogę, jeśli trzeba pomóc w sfinalizowaniu swojego koncept-życia, polać porzeczkówkę - sam zjem jednak grochówkę, bo ta dziewczyna...ta dziewczyna fiolkowata...

3 pisz śmiało:

magda pisze...

nie wiedziałam co to takiego keleris...i znalazłam definicję:-) http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Keleris
pozdrawiam:-)

Kubaplay pisze...

grochówka nie, ale wywar porzeczkowy jak najbardziej ;)

ps. ale flaki z sąsiedniego bloku jak najbardziej!

Marcin Chałupka pisze...

Nie byłem w sąsiednim bloku na flakach , lubię!!!