piątek, 27 sierpnia 2010

Plaża w Karpicku

"...Morze szumiało. Czy myślałem o sobie w takiej obecności? W takim obliczu? Tak. Myślałem o sobie. O mojej właśnie szczupłej wizji. Ale nie życzę jej nikomu. Nie życzę nikomu ciężkiego szaleństwa.
Myślałem o sobie zatem więc. Szeroko. Obejmowałem wielkie koło. W kole tym ja byłem też, ale nie jako jego środek. Dawno już odeszły mnie myśli za centralnym miejscem w układzie niepromienistym. Czym to grozi, najlepiej pokazał mi boski przykład. Kontemplacja. Nieruchoma sylwetka. Bezwiedne istnienie. Natura moja tak dzika, nigdy nieobjęta, czy mogła za czymś podobnym tęsknić? Kiedyś tęskniła, dawniej, ale to było straszliwe nieporozumienie. Czy po to jest statek, aby osiadł na mieliźnie? Czy po to się żyje, żeby spać w najlepsze?..."

3 pisz śmiało:

Marcin pisze...

Nie zawsze podążam - albo raczej nie zawsze nadążam, Marcinie, za Twoimi przemyśleniami. Bo w zasadzie każdy ma własne. Znaczy, rozumiem że to cytat, ale osobiście odniesiony.


Na hasło "plaża" też mam swoje przemyślenia i skojarzenia, na ogół fajne w tym, że są miłe i przykre w tym, że nigdy nie wrócą w takiej formie. Ot tak, po prostu.

Pozdrawiam.

cristina pisze...

Sweet image, nice tones !

Cri

Robert pisze...

Ja gdy pojawia mi się słowo "plaża" myślę, że rzadko tam bywam... ale plazę mam niby na warszawskiej Pradze, no albo nad Zalewem Zegrzyńskim.