poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Grzyb

Przedwczoraj, pod wieczór zabłądziłem z aparatem na wolsztyńskim Rynku. Idąc w kierunku ulicy Kościelnej, zauważyłem jadącego rowerem mężczyznę, który dojeżdżając do mnie powiedział :
- pan tak robisz zdjęcia a nie chce Pan grzybowi zrobić?.
Nie wiem o kim najpierw pomyślałem : o sobie, rowerzyście, czy o moim koledze Darku, którego tak wdzięcznie nazywam.
- patrz pan, powiedział, wyjmując z koszyka przewieszonego na kierownicy grzyba. Na stadionie znalazłem.
- prawdziwek powiedziałem, najprawdziwszy,
- kilo pięćdziesiąt waży, odparł.
Chwyciłem go w rękę, kiwając z uznaniem głową.
- niech Pan go weźmie, zrobię tą fotkę, powiedziałem,
- tylko mnie pan nie rób czasami, tylko nie mnie, powtórzył.
Fajnie znaleźć grzyba pomyślałem. Tym bardziej na Rynku w Wolsztynie.

3 pisz śmiało:

anjax pisze...

wooooow, normalnie szczena opada! a Ty się na grzyby nie wybierasz;)? ja bym większej motywacji nie potrzebowała:D

cristina pisze...

WOW...fantastic !!!

Cri

Hemera pisze...

no no, co za okaz i to na rynku :)