niedziela, 3 lipca 2011

Skansen Budownictwa Ludowego w Wolsztynie

Skansen rozpoczęto budować w 1976 roku. Miałem wtedy lat 8. Wówczas tego nie wiedziałem. Że rozpoczęto budować Skansen.
O tym, że "coś" się dzieje na Bielniku, zauważyłem zapewne kilka lat później, gdy moje nogi, zaczęły prowadzić mnie na bielnikową górkę, gdzie tak sprytnie zjeżdżało się na sankach. O bielnikowej górce już pisałem...że powstała czynem społecznym, nakładem pracy ORMO, itp...
Na "górkę" przychodziły dzieci z całego Bielnika i Niałka a nawet z miasta. Wiem to, bo mieszkałem na Bielniku.
Bielnikowa górka żyła nie wiem ile lat. Teren zaczął zarastać a kropkę nad i postawiono z chwilą budowy "Szlaku Żurawiego", który w sposób oczywiście naturalny wingerował w tamtejszą ciszę i zjeżdżalnię. Stało się to za sprawą nieautochtonów, osób w ogóle niezwiązanych z terenem wolsztyńskim, niestety posiadających walory decyzyjne i błędne przekonanie o swojej racji...
W 1976 roku zaczęło się "coś" dziać na terenie przyległym do Bielnika, na północ od niego, w kierunku wsi Chorzemin. Z tamtego i późniejszego czasu pamiętam pana Sulimę, który tworzył podwaliny dzisiejszego Muzem. Osób  "zawziętych" na powstanie Tegoż było oczywiście więcej, wspominam na ówczesną porę osobę którą kojarzyłem z nazwiska jako ośmiolatek.
Teren skansenu obejmuje circa 3 hektary i opada w stronę wschodnią w kierunku Jeziora Wolsztyńskiego.
W zeszłą sobotę miałem przyjemność jako mieszkaniec Wolsztyna gościć grono znajomych. Pomyślałem, że jedynym miejscem jakie powinienem im pokazać to właśnie Skansen Budownictwa Ludowego Zachodniej Wielkopolski, znajdujący się w Wolsztynie, przy ulicy Bohaterów Bielnika.
To przecież budowle a i duch mieszkający wewnątrz świadczą o wolsztyńskim terenie, mieszkańcach, ich zamiłowaniach, sposobie życia, gospodarowaniu, przetrwaniu.
Wchodząc na teren Skansenu, po lewej w budynku administracyjno-socjalnym, zbudowanym na styl pruski, należy zakupić bilet. 4 złote dla seniora, dzieci wstęp mają za darmo, bo one i za darmo łakną informacji i dłużej niż starcy pamiętają co się do nich mówi. Po zakupie następuje dowolność. Można iść w lewo lub w prawo albo na wprost. Można też iść do tyłu ku wyjściu. Ja w ubiegłą sobotę, deszczową i pięknie niepoprawną do odwiedzania tego typu miejsc poszedłem w prawo. Tam można napotkać od razu domek parobka z XIX wieku i zobaczyć:
Jak Twój pradziad i Twój pradziad spał...
Obok studnię z której czerpał wodę i gasił pragnienie.
Studnia z XVIII wieku, pochodzi z Jastrzębska, obecnie powiat nowotomyski, figura obok wyciosana została w czasach współczesnych...
Nieopodal warsztaty bednarski i kołodziejski...
...warsztat kołodziejski mojego pradziadka Jana Tomińskiego z Siedlca, chociaż na warsztacie znajdują się w mniejszości narzędzia mojego dziadka Władysława (nazwisko wiadomo jakie) z Uzarzewa, też kołodzieja...
Potem...zanim wejdzie się do chaty olenderskiej trza nadepnąć na piękny kamień...
W międzyczasie napotkałem na panującego na skansenie wójta tamtejszego terenu, Andrzeja Pawelskiego, który łypnął mi słówko co do nowych nabytków, m.in. skrzyni z 1820 roku, wstawionej do wspomnianego domku kilka dni temu. Rozmowa nie trwała za długo gdyż zajęty był dostawą jadła...
dla...
owieczek, kóz i capa, którego uwieczniłem na zdjęciu, ale stwierdziłem, że nie można go ludzkości pokazać...

Dobra. Idę w tym deszczu, pada z niena. Cka. Czyli z góry. To nic zdrożnego.  Napotykam w końcu świętą Jadwigę. To kopia dwukondygnacyjnej kapliczki, która stoi we wsi Łupice (powiat wschowski, gmina Sława, województwo wielkopolskie). 
Oryginalna rzeźba, na której podstawie wykonano figurę pochodzi ze wsi Hetmanice. Przechowywana jest przez właścicieli zagrody, na której stoi kapliczka, teraz z Matką Boską Niepokalanie Poczętą. Muszę tam pojechać...
Dobzie. Jak to mówią dzieci, które też były w tym miejscu  o tej pozie. Dobzie. Z kapliczki, przy której można zdrowaśkę zostawić ( ja zostawiłem bo mam na imię Marcin), poszliśmy do wiatraka, tego cudaka mąkowego, który przybył ze wsi Wroniawy a datowany jest na rok 1603 rok. Wiatrak typu kloźlak. W "przenosinach", tego dzieciątka wydaje mi się, że w roku 1998 pomogli cieśle z Nowego Targu, dając jemu nową góralską duszę. 

Za miłą gościnę serdecznie dziękujemy. 
Słowo "chałupka" w takim miejscu czyni cuda. Ale też trzeba przyznać, że chałupka w TAKIM  miejscu jak Skansen Budownictwa Ludowego w Wolsztynie znaczy wiele. 
Ba! jest najważniejsze.
Zapraszam, bo warto poczuć zapach babci i dziadka.
I potu który wylewali.
Abyśmy byli.

5 pisz śmiało:

Marcin pisze...

Bardzo ciekawa wycieczka, wybornie opowiedziana! Dzięki wielkie.

holka polka pisze...

skansen uwielbiam! chociaż ostatnimi laty bałam się wchodzić na teren pewnych zagród właśnie z powodu kóz, które "obskakiwały" zwiedzających :) a pana Pawelskiego uwielbiam za chleb wiejski, który czasem podrzuca moim rodzicom:)

http://wolsztyn.blogspot.com/ pisze...

holka...Marcin...dziękuję :)
Jaki świat jest mały.
The World Is Not Enough...jak mawiał Bond. James Bond :D

Beatta pisze...

Uwielbiam "sielskie klimaty" :)

http://wolsztyn.blogspot.com/ pisze...

ja też je uwielbiam.... :D