poniedziałek, 2 lutego 2015

Jeszcze paruje

o tym, że wczoraj przekręciło się trzydzieści w pętli błockiej a pierwszy upadek nastąpił w Tarnowej, tam gdzie się zjeżdża ze wzniesienia a w dole skręca w lewo, ale mi nie było dane w lewo tylko prosto, a drugi, nastąpił już w Komorowie, gdzie to koliflałer stanął dęba a ja sprawdziłem jak się lata bez skrzydeł i jak w takim locie tworzyć można różne figury ze swoich kończyn ale kark ku smutkowi niektórym, pozostał na swoim miejscu
Debilna szykana na ścieżce rowerowej przed Rostarzewem, którą wszyscy omijają jezdnią. No i te znaki...
Rostarzewo-dawny ratusz z 1768 roku.
Pałac Czarneckich w Rakoniewicach.
Obornik, na polu przed Tarnową...parujący, tak jak ja trzy minuty później...

6 pisz śmiało:

anjax pisze...

jest takie przysłowie, które mówi że "nie stoi prawdziwie ten, kto nigdy nie upadł" ;)

chalupczok pisze...

To prawda. Prawdą jest też, że życie składa się z ciągłych upadków i narodzin. Bezustannych...

Marcin Łysiak pisze...

Znaków drogowych ci u nas dostatek :) Pozdrawiam

Drewno pisze...

Upadki upadkami, ale dobrze, że kark pozostał jednak na miejscu - któż inny zdawałby tak interesujące relacje z wolsztyńskich okolic?

chalupczok pisze...

Ty :-)

Drewno pisze...

Moja działka to zbąszyńskie przedmieścia - Wolsztyn i okolice pozostawiam ekspertowi :)