poniedziałek, 26 listopada 2012

Marcinkowskiego (domy)

Wybudowany na początku XX wieku. Pierwszy w trzech odsłonach o nr 1, przy ulicy Marcinkowskiego w Wolsztynie.
Od ulicy Sienkiewicza w kierunku Jeziora Berzyńskiego,
Sienkiewicza (w lewo) a Marcinkowskiego,
i jak wyżej, tylko bardziej narożnikowo.
Po drugiej stronie drogi, stoi natomiast takie coś, noszące nr 11.
Teraz kliknę na krzyżyk czerwony, później na zielony, znów czerwony i jeszcze raz czerwony. Kołderką nakryję czułko i zamknę oczy. Dzisiejsza szarża po Strzeszyńsko-Piątkowsko-Sucholeskich duktach dała mi się we znaki a raczej dała mi się w kieszenie, które lżejsze są o trzysta. Ale warto było, bo czego nie robi się dla.

6 pisz śmiało:

Marcin pisze...

Zamurowane okna nr 11 sugerować mogą, iż niedługo tego domu nie będzie.

chalupczok pisze...

też tak myślę a szkoda bo ma ciekawy dach

Peter Nowak pisze...

Urodzilem sie w tym domu w 1964 roku .Mieszkalismy na gorze .Drzewo zaslania balkon .
Z tylu byl piekny ogrod mam zdjecia mojej mamy i jej siostr z lat 50tych z tego ogrodu pelnego drzew owocowych i na koncu byla furtka i wychodzilo sie na plaze. Przystan kajakowo-zeglarska plywalem chyba na wszyskich zaglowkach .
Ogladam to z dalekiego Vancouver i az serce sie kroi.
Jakies 10 lat temu myslalem o kupnie tego domu ale po rozmowie z kuzynami doszlismy do wniosku ze nie bylaby to madra investycja .
Wolsztyn zawsze pozostanie dla mnie w sercu miastem mojej mlodosci.

chalupczok pisze...

Piotrze - Petrze...fajnie, że napisałeś te kilka słów. Myślę, że chodzi o ostatni kadr. Będę w okolicy to ogarnę ten dom...ale czy on jeszcze stoi???

Peter Nowak pisze...

Chyba jeszcze stoi ale to juz jest ruina .Jak bylem 6 lat temu to tam jeszcze ludzie mieszkali ale teraz jest tak zamurowany chyba od 3-4 lat.
Na gorze my mieszkalismy (Nowakowie) moja babcia i dziadek i ja do 7 roku zycia ,rodzice mieszkali i pracowali w poznaniu gdzie ja sie przeprowadzilem i poszlem do szkoly,ale co roku przez nastepne 10-12 lat przyjezdrzalem na wakacje bo uwielbialem przystan, zaglowki,kajaki ,mialem pelno kolegow i kolezanek.
Na pierwszy pietrze mieszkala takze rodzina panstwa schlaffke chyba tak sie pisalo ,przepraszam jak zle.
Na dole od strony ulicy rodzina panstwa Perzow a z tylu do ogrodu panstwo Gerwelancowie.
Przepraszam za moje pismo ale to z komputera w Kanadzie
Jezeli ktos to czyta i mnie zna mozecie sie ze mna skontaktowac

chalupczok pisze...

Zdajesz sobie sprawę, że Twoje wspomnienia są bezcenne. Bynajmniej w tym miejscu i dla mnie. Pozdrawiam :-)