poniedziałek, 26 lipca 2010

Kino "Tatry" (część druga)

Idąc "gaską" koło kina (tak się mówi do dziś, chociaż kina nie ma, a osławioną gaskę wielu nazywa "psie gówienko"), można zaobserwować po lewej stronie za śmierdzącym rowkiem, albo po prawej stronie za bramą wyjściową z kina, (zależy czy podąża się od Parku, czy od ulicy Poznańskiej), takiż to oto malborkowy nieład:
Minęły już ze 4 miesiące od rozebrania do podstaw zniszczonego na skutek pożaru w dniu 30 grudnia 2009 roku, budynku po byłym kinie "Tatry" w Wolsztynie. Gruz wywieziono, na sąsiadujące z ogrodzonym terenem kinowiska, działki ogrodnicze, które działkami już nie są. 
Bardzo sam sobie lubię zadawać niewygodne pytania. Ja tutaj i w tym miejscu nikogo nie pytam i pytać nie będę. A jeśli tak to ktoś odbiera, bierze sobie do serca, to zapewniam, że piszę sam do siebie, że piszę  w cudzysłowiu, w niedomyślności oczywiście, bo ja tutaj na łamach tej gazety za bardzo nie chcę z nikim rozmawiać. A jeśli będę to tylko wtedy gdy ja tak będę chciał.
Lecz zastanowię się nad tym miejscem oczywiście i zapytam, sam sobie zadam pytanie : czy "malbork tatrowy", będzie leżał odłogiem tak długo, jak długo stało kino pustostanem do czasu spalenia ?.
 A może warto byłoby pomysł na ten teren w ramach promocji regionu zaprezentować na zbliżającym się Święcie. W miejscowości Siedlec. Świni Święcie, bo tak się ta  cykliczna impreza nazywa. Zadaję sobie sam pytanie : czy uczestnicy "święta", wiedząc jak jeden z mieszkańców tej gminy dba o wizerunek powiatu byliby wstrząśnięci? Czy zmieszani. A może jedno i drugie?. 
Jako właściciel sześcioosobowego gospodarstwa, z czego czworo jego członków posiada już zdolność wyborczą, mogę sobie zadawać takie pytania.
Bo to wszystko z miłości.
Do mojego Wolsztyna.


Gruzowisko, po budynku kina "Tatry" w Wolsztynie, widziane w kierunku Kaplicy ss. Miłosierdzia p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP w Wolsztynie.

3 pisz śmiało:

anjax pisze...

a ja się w ogóle zastanawiam po co ten mieszkaniec gminy Siedlec kupił stare, nieużywane już kino i pozwoli na taką "tragedię". ok, może ona nie wydarzyła się przez niego konkretnie, ale mnie się autentycznie zrobiło smutno kiedy dowiedziałam się że kina już nie będzie tak na dobre, bo nawet niszczejący budynek który umarł śmiercią naturalną ożywiał jeszcze jakieś wspomnienia z dzieciństwa, a teraz... jest tylko dziura i jak widać na załączonym przez Ciebie zdjęciu sterta gruzu, może to dziwne porównanie, ale dla mnie to wygląda jak nie zakopany do końca grób, uśmiercili kino po raz kolejny ale już nie chciało im się go należycie "pochować"... sorry, trochę się uniosłam:D ale ja to kino bardzo dobrze wspominam;)

http://wolsztyn.blogspot.com/ pisze...

A ja w nim spędzałem każdą niedzielę...prawie. Dzięki za te słowa. Pozdrawiam.

Marcin pisze...

Abstrahując od całego wydarzenia, bardzo podoba mi się określenie "malbork tatrowy". Piękne.