poniedziałek, 31 maja 2010

Nie wydaje mi się

"...Dam Ci zasuszony kwiatek i z cytryną dam herbatę...
...dam pocztówkę z Manhattanu, dam odplamiacz do dywanów...
...dam ci nawet pawie piórko i słodziutkie ciastko z dziurką...
dam Ci nową deskorolkę, dam dla dziadka Viagry fiolkę...
...dam Ci rozkład autobusów, dam szklanicę spirytusu...
...czapkę dam podszytą futrem,dam podręcznik Kamasutry...
...dam Ci wszystko to co lubię, ale siebie dam po ślubie."
Podejrzałem profesjonalną sesję zdjęciową pary młodej w Parku Miejskim w Wolsztynie. O dziwo, będąc w tym urokliwym miejscu tydzień później (w ubiegłą sobotę), o porównywalnej godzinie co w zeszłym tygodniu, całkiem przez przypadek, zobaczyłem te same obrazy. Pozy nowożeńców, w tych samych miejscach, na tym samym kocyku, tylko strzelający szampan był raczej nowy. Profesjonaliści to potrafią stworzyć klimat. Dla pary młodej jedyny i niezapomniany. Wyjątkowy. Dla fotografa, kolejny numerek w zeszycie. Kolejna zjedzona kromka ze smalcem. Lecz dziwić się nie ma czemu. Zarabiać trzeba na życie. A kto nie oszczędza na pieniądzach?. Łon i łona, co rozumieć należy jako: nowy mąż i nowa żona.

6 pisz śmiało:

K-aha pisze...

Hmmm...:)))

ARIPI DE FLUTURE pisze...

beautiful

Andrei Barbu pisze...

I like how u captured the moments, good work!

Martina pisze...

the google translation for this one is almost spooky. surreal. I really should start learning Polish I suppose

Martina pisze...

;-) I just saw I forgot a :-D !!

I was kidding, but does "Łon i łona" really mean: "Ion and the uterus" ?

http://wolsztyn.blogspot.com/ pisze...

hahaha :D No
"Łon i łona" This question colloquial.

"Łon"=he
"łona"=she

Language is a barrier, but... ;)