piątek, 24 lipca 2015

Dzikus, Miluś i Oczko

...Dzikus jak to dzikus...gdzieś podziczał, ale za to Miluś z Oczkiem (imiona męskie ale to siostry) zasnęły wtulone po niezłej wyżerce zakupionej specjalnie dla nich...po prostu...kociokwik w tym Wolsztynie...

czwartek, 23 lipca 2015

Była sobie Magnezja - The End

Cóż mi napisać, oprócz tego, że jestem zdruzgotany i tego, że czuję się niekomfortowo w świetle słów, które wyryłem w tym miejscu 14 lipca br., całkiem w innym kontekście. 
 Cóż mi napisać...
Ulica Jeziorna w Karpicku koło Wolsztyna...była Magnezja nad Jeziorem Wolsztyńskim.

środa, 22 lipca 2015

Podanie o wsi Czeskie

"Podanie głosi, że za udział Husytów czeskich w bitwie pod Grunwaldem, Władysław Jagiełło zezwolił osiedlić się Czechom w miejscu, gdzie dziś wieś Czeskie. Wtenczas cała okolica była zalesiona. Karczowali lasy i zamieniali ziemię na uprawną. Wodzem przybyszów był niejakiś Żyżka. Służył im radą i pomocą. Człowiek ten u ludności Czeskich wyrósł na bohatera. Żyżka staczał krwawą walkę religijną z przeciwnikiem. Otoczony przez wroga rzucił się do ucieczki. Drogę zagrodziły mu bagna. Tu rażony strzałą padł martwy na ziemię. Śmierć wodza zachęciła jego małą gromadkę do nowej walki i odpędziła przeciwnika. 
Żyżce sprawiono królewski pogrzeb. Zwłoki złożono w trzy trumny: w złotą, żelazną i drewnianą. Obdarzono go skarbami ze złota i srebra. Pochowano go pomiędzy dwoma dębami. Niewolnicy musieli go nieść do grobu, co było ich ostatnią czynnością, gdyż wszyscy zostali straceni, aby nikt się nie dowiedział, gdzie jest pochowany wódz z królewskimi darami.
Po wielu latach obalono jeden z potężnych dębów. Gdy podkopywany chylił się ku ziemi, wyrywając z niej długie korzenie, robotnicy słyszeli wyraźny brzęk, jak by coś upadło w głąb ziemi. Byli przekonani, że Żyżki grób z trzema trumnami i skarbami, zapadł się głębiej.
Kopanie ze skarbami było bezskuteczne" - tak pisał Jan Tomiński - mój dziadek, w opublikowanej  nakładem drukarni Ludwika Wróbla w Wolsztynie w 1939 roku, broszurze: "Z Ziemi Zbąskiej: podania i opowiadania, na stronie 23 i 24...
 Gdy dzisiejszym rankiem stopami i oponami mojego koliflałera w absolutnej ciszy, dotykałem "ziemi czeskiej", położonej od Wolsztyna o 24 kilometry na północny-zachód i myśląc o tym podaniu, które zacytowałem wyżej, było mi bardzo polsko-dumnie...
Piękne lasy, piękne okolice...trzeba koniecznie tam wrócić...może jutro??? 

wtorek, 21 lipca 2015

Wolsztynówki - wyjazdówki: czynne

Nowy Tomyśl, ulica Długa...

poniedziałek, 20 lipca 2015

Wolsztynówki - wyjazdówki: oprzyj rower

Nowy Tomyśl. Plac Chopina. Dziś rankiem.

niedziela, 19 lipca 2015

Cień sługa słońca

Chmury obłoki
powietrze wiatr
drzewa las
deszcz woda
ogień ziemia
żyje w nas wrasta w nas
to się nigdy w nas nie zmienia.

Cień sługa słońca
nie istnieje bez promienia
cięciwy spadającej pod
kątem spojrzenia.

U nas zawsze tak samo.

Ptaki pogubiły skrzydła
ryby szukają czułości
w ludzkich dłoniach
wiatr wyjący wiatr
w korytarzach traw
i ten strach

o wielkich oczach strach
i ta niemoc na dnie
pragnienia ugaszenia
pożaru lasu 
Jakże pasuje mi dziś ten wiersz Stana Borysa z 2000 roku, napisany co prawda w odległym od Wolsztyna o 8000 złotych kalifornijskim mieście Del Mar, ale w przekazie kipiącym tęskno-polskim obłokiem pragnień. 
Gdy z Janim w południe, rowerowo brataliśmy się z pomrukami burzowymi, nie sądziliśmy, że konary mimozowców, bukowatych czy brzozowatych, latać będą za godzinę swobodnie po wolsztyńskim nieboskłonie. Ze szczęściem jesteśmy jednak obyci i nie na bakier.


Tekst: Stan Borys
Kadry znad Jeziora Wolsztyńskiego

sobota, 18 lipca 2015

Rozpłakamcię

Korzystając z nabytego do tej pory słownictwa mojego najmłodszego syna, doklejam do jego jednowyrazowego ciosańca-smutańca kilka kadrów z ulicy Dworcowej a Dąbrowskiego w Wolsztynie, w miejscu gdzie znajdował się Dworzec PKS a dziś...pole bitwy.