piątek, 11 listopada 2011

Dzień Niepodległości w Wolsztynie

"...Cicho i spokojnie, tu było, tu było dawno po wojnie...".
Napis brzmi : "Tym dla których Polska była najwyższym dobrem".
Przy ulicy Poznańskiej w Wolsztynie znajduje się Pomnik Niepodległości. Dziś, już o godzinie 10:20 było tam przepusto. Ale odświętnie. Główne, powiatowe obchody Święta przeniesiono do wsi Mochy położonej w gminie Przemęt. Zachodzę w głowę dlaczego.

środa, 9 listopada 2011

Na drzewie

Ten okazały buk, rośnie w sąsiedztwie Pałacu Wolsztyn. Aż sam się sobie dziwię, że ostatni i jedyny raz pokazał się tutaj w maju 2010 roku.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Najlepsze dla mnie uznanie

"...Uznałem to i uznałem, że najlepsza dla mnie rzecz i jedyny sens jest usiąść. Usiąść gdzieś na uboczu, oprzeć się o drzewo albo o skałę, albo położyć się na trawie, na liściach, walnąć się na ziemię i już tak zostać bez ruchu, leżeć nieruchomo i przypomnieć sobie wszystko, wszystko co tylko, zebrać, przywołać ze wszystkich stron zakątków, wielki apel pamięci zrobić, aż urośnie jak balon i uleci w powietrze. I wtedy już spokojnie, cicho, tak jak przystało, godnie wsiąknąć w glebę, jak majowy deszcz.
Uznałem, że to będzie najlepsze dla mnie uznanie....".

Park w Wolsztynie. Brzóz rośnie tam na palcach policz. Tutaj ujęcie w kierunku Pałacu Wolsztyn (jasne tło) od strony Karpicka. 

Wrzesień 1969

Najstarsze zdjęcie jakie posiadam, przedstawiające mnie i ...Jagusię (lalę), która spłonęła jakiś czas później w gnieździe os, które założyły gniazdo na moim podwórku (przy betonowym kręgu koło papierówki). Jagusia (jej plastikowe członki), zostały pocięte na drobne kawałki, wrzucone do pudełka po zapałkach, podpalone i zgaszone. Wytworzona w ten sposób "świeca dymna" rozwścieczyła na tyle osy, że pokłuły mnie niemiłosiernie (smarowanie cebulą złagodziło skutki).
A to wszystko przez Staszka, któremu dedykuję tego posta.

niedziela, 6 listopada 2011

Jesień (życia)

Wolsztyńska promenada, na wysokości tylnej bramy wjazdowej do Domu Kultury.

sobota, 5 listopada 2011

To, co odchodzi, kiedyś nadejdzie

"...Jest jak rzeka.
Unosi mnie spojrzeniem.
Nurt porywa nas,
Uświęca cel i rzuca gdzieś na brzeg...".


Południowo -zachodni skraj wyspy Tumidaj-Tomunii na Jeziorze Wolsztyńskim

piątek, 4 listopada 2011

Nieważkość

Z serii : gdzie spojrzę tam moje. Nad wolsztyńskim niebem.

czwartek, 3 listopada 2011

Powodowo 1948

Zespół Szkół Rolniczych i Technicznych imienia Hipolita Cegielskiego w Powodowie koło Wolsztyna, działalność rozpoczął 11 listopada 1918 roku jako Szkoła Rolnicza - męska, w... Wolsztynie przy ulicy Ogrodowej 2. 
W 1948 roku szkołę (Powiatową Szkołę Gospodarstwa Wiejskiego) przekształcono w żeńskie Liceum Wiejskiego Gospodarstwa Kobiecego.
Stojąca druga z lewej. Moja mama.
Stojąca, czwarta od lewej.

środa, 2 listopada 2011

Za duszno o Panie

Według podań w Zaduszki istnieje tradycja zapalania ognia - zniczy, lampionów, świec, na grobach zmarłych. Kiedyś w miejscach pochówku rozpalano ogniska w wierze, że ogrzeją błąkające się po świecie dusze. To dzień rozpamiętywania, nostalgii, wspomnień, wyciszenia. 
Ja z wyciszeniem i wspomnieniem poszedłem od ludzi. Do przyrody, zapalając w jej śpiewie ogniki swoich uczuć. Czy postąpiłem po katolicku, czy po pogańsku, tego nie wiem. Postąpiłem wg swojego serca.
Łąbędziówek, czyli zdjęć tychże ptaków mam całkiem sporą kolekcję. Czasami udanych całkiem. Nie o "udaność" jednak mi dziś chodzi.
Sójki ptaka, nigdy wcześniej nie ująłem. Udało się w lesie. Sójka ptak przyleciał dziś po raz pierwszy do naszego karmnika w mieście...
...a gęsi w tym czasie ulatywały. Tylko nie wiem dlaczego na wschód?
Stawom na Ruchockim Młynie wody ubyło, ale urody przybyło. Dziesięć.
Podobnie w przylegającym Jeziorze Wioska.
W jego toni, na słupku, pomiędzy krzyżówkowymi kaczkami, na dwóch nóżkach, rozsiadł się kormoran czarny.
Natrafiłem na wyżerkę dla dzięciołów.
Sam las nie wydawał mi się straszny, ale czasami między sosnami coś przebiegło...
...nerwowo naciskałem spust migawki, ostrząc zamglonym okiem na grzyby...
...właśnie...grzyby.Kilka wpadło do listopadowego koszyka. Raczej ostatnie.
Pomimo chwil nerwówek, ciśnienie miałem oczywiste. Gałki oczne nieprzekrwione. Puls stabilny. Drgania rąk niezauważalne. Słowem wszystko było w normie. A nawet w "idealmie".
Kiedyś mówiono, że w Zaduszki nie wolno deptać (kapusty), klepać (masła), czy spluwać (przez lewe ramię). Nic się nie mówi o tym, że nie wolno oddać się w objęcia (lasu)...
Kto szuka, ten znajdzie drogę...do Jeziora Brajec. A to wszystko przez to, że za duszno mi...

wtorek, 1 listopada 2011

Po drugiej stronie

"Zajrzyj w głąb, powiedz mi,
Czy odbity bezkres dnia, nigdy już
Nie zabije mnie.
Modlę się
Wieczny sen, jak ornament tysiąc lat,
Dafne czar
Prozaiczny cień

Zniknie czas,
Tylko łza na lubieżnej szacie zła,
Skryje litość twarzy mej,
jestem sam jak skazaniec,
krzyż przygniata serce me,
czuję pustkę-
objawiony pierwszy tren

Słodka śmierć duszy mej,
nie zapłakał nad nią nikt.
Leży gdzieś na rozstaju dróg
Głośny krzyk, 
to przyjaciel, bliski brat
Sanktuarium złamał znów.
Ołtarz z serc zamieniony w pył...".