środa, 23 listopada 2011

Edward Tomiński (część piąta)

Edward Tomiński z dziećmi sączkowskiej szkoły.
O Edwardzie Tomińskim, wspominam tutaj od czasu do zawczasu. Przyczynkiem do napisania tego posta była (niestety) bzdura, którą przeczytałem w internetowym wydaniu książki Zygmunta Poniedziałka, zatytułowanej: "Wolsztyn, od lokacji do transformacji". Otóż w rozdziale VI dotyczącym m.in. szkolnictwa w Wolsztynie, napisano: "Drugim sprawdzianem nauczycielskiego solidaryzmu był okres niemieckiej okupacji. Swe obywatelskie zaangażowanie w pracę dla odrodzonej Ojczyzny i żarliwą patriotyczną postawę wielu wolsztyńskich nauczycieli opłaciło życiem. Na polu walki lub w kazamatach hitlerowskich więzień i w obozach koncentracyjnych zginęli: Antoni Sturny, Wiktor Wandycz, Stanisław Roj, Stanisław Grzybowski, Antoni Jujka, Ignacy Kaleta, Walenty Kuska, Franciszek Gryca, Ludomir Olejniczak, Stefan Sobieszczyk, Wiktor Primke, Władysław Majda, Piotr Mazur, Marian Pusch, Julian Prauziński, Edward Tomiński, Stefan Rysman i Czesław Maszner". 
Uważam, że utożsamianie się z Wolsztynem, pisanie o nim jako o swoim mieście, mieszkając na drugim krańcu Polski, na Żywiecczyźnie, udostępnianie innym swoich wspomnień jest jak najbardziej pożądane. Niepożądane natomiast jest a nawet wręcz wielce wzburzające i bulwersujące, przekazywanie nieprawdy historycznej, by nie nazwać jej kłamstwem. Nie można pisać, że kierownik szkoły w Bronikowie - Stefan Rysman, czy kierownik szkoły w Sączkowie - Edward Tomiński, "zginęli w kazamatach hitlerowskich więzień i obozach koncentracyjnych". 
Po raz enty podam zatem, iż wymienieni bohaterowie wraz z chociażby kierownikiem szkoły w Dłużynie - Alfonsem Kostrzewskim, zostali zmobilizowani do 55 pułku w Lesznie i skierowani do Ośrodka Zapasowego 14 Dywizji Piechoty w okolice Kutna. W drugiej połowie września 1939 roku, znaleźli się prawdopodobnie w okolicach Brześcia, gdzie wzięto ich do niewoli sowieckiej osadzając ich w obozie w Starobielsku. Wiosną 1940 roku zostali przewiezieni z obozu do więzienia NKWD w Charkowie, gdzie ich pomordowano...
Pamięć o nich ale także o innych na terenie "wolsztyńskim" trwa i ma się dobrze. Wiedza o tych osobach ale i wielu podobnych w obecnych czasach, jest praktycznie wszechobecna i ogólnodostępna. 
Dla tych którzy chcą. 
Mam nadzieję, że bzdurosłów, który znalazł się w "książce" Zygmunta Poniedziałka, wziął się po prostu z niewiedzy autora i małej rzetelności do podjętego tematu.
Edward Tomiński - stojący jako pierwszy z prawej.
 Cześć ich pamięci.

wtorek, 22 listopada 2011

Biało-czerwoni

...i niech mi nikt nie...że liściopad jest ponury. Mo-lo i je-zio-ro.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Chodź tu do mnie

Dziś w nocy przymroziło. Warstewka lodu pojawiła się na jeziorze. Znajome łabędzie witały mnie radośnie w drodze do Fontainebleau. Mewy narobiły na wszystko co możliwe. Zwierzęta, to najwdzięczniejsze stworzenia na ziemi. 


Promenada w Wolsztynie, pomiędzy molo a Muzem im. Marcina Rożka.

niedziela, 20 listopada 2011

Niedzielny obiad

Rosnące w siłę wolsztyńsko-bielnikowe koty.

sobota, 19 listopada 2011

Wszystko jest pozorem

Ale czego?
Niczego

Pomost na Dojcy w Wolsztynie. Kopnięty biały kwadrat, to znak żeglugowy oznaczający początek większego akwenu. W tym przypadku Jeziora Wolsztyńskiego. 
W taką pogodę i w takie miejsce, bez wiśniówki ani rusz. A po niebie latały dziś trzy melony. Balony.

piątek, 18 listopada 2011

Wolsztynówki-pomostówki: klapa

"Czy ja muszę wciąż być Polakiem?
    Czy ja muszę wciąż być człowiekiem?
Chwilami zamęt,
                      ledwie dyszę,
jestem tylko ssakiem".


Pomost na Dojcy w rejonie ulicy Rzecznej w Wolsztynie.

czwartek, 17 listopada 2011

Zamojszczyzna

Się wyciągnęło dziś gitarrrę i się uderzyło w cedury. 
Tęsknię za zimą. Niech przyjdzie jak najszybciej, bo po niej wiosna...
W domu ciepło jest, bo dom to ciepło...a za oknem wiatr się zerwał mroźny, północny. Pośpiewam jeszcze trochę z Andrzejem.... pocieplę trochę...zimnem.
"Mróz za mordę wziął i trzyma
od Zamościa idzie zima
od Zamościa idzie zima
 
Dziwne jakieś krążą słuchy
ludzie weźta się do kupy
ludzie zbierzta się do kupy

rzeki stoją lodem skute
wiatr po polu śnieg zadymka
wiatr po polu śnieg zadymka

ostrzą zęby wilki lute
nie poradzisz im z obrzynka
nie poradzisz im z obrzynka

Pastuszkowie na komendzie
poplątali się w zeznaniach
poplątali się w zeznaniach

Bo chodzili po kolędzie
Bo chodzili po kolędzie
agitować do...".

środa, 16 listopada 2011

Wyspa

"Wierz mi, wierz, ta wyspa jest.
To gdzieś tu, gdzieś blisko już.
Uwierz w to i pomóż mi,
pomóż ją odnaleźć.

Tam już rąk nie zranisz swych,
napalm tam nie zakwita krwią,
ani też na wyspie tej
nikt nie sadzi drzew kolczastych, drutów.

Tam noce spokojne, tam tylko spadają race gwiazd,
na szczęście to, trzeba wierzyć im.
Tam dni są słoneczne, tam łąki zielone, chłopcy z nich
rwą kwiaty swym ukochanym.
Musisz uwierzyć mi, że jest
taka wyspa pod skrzydłami ptaków,
gdzie dziecko bez trwogi spogląda w gęstwinę białych chmur,
bo wie, że z nich tylko deszcz.

Wierz mi, wierz, ta wyspa jest
i nasz tam będzie domu dach,
nasze drzwi do których
nikt nocą nie zapuka...".
 
 
Wyspa Tumidaj-Tomunia na Jeziorze Wolsztyńskim od strony wschodniej.

wtorek, 15 listopada 2011

Takich dwóch jak nas trzech

...to nie ma ani jednego.
Wolsztyn, przy skateparku.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Smutek

"Smutek rozproszy się jak słońce wstanie. On jest jak mgła"
 
W trzcinach, nad Jeziorem Wolsztyńskim. Karpicko.