wtorek, 7 czerwca 2011

24 godziny

00:13 - dzwonię do eR. Jeszcze jesteśmy w lesie, chociaż wszystko poukładane.
00:20 - komary i wciąż ten smród
00:40 - kończymy w tumanach kurzu
00:50 - wracamy z eNDe
02:28 - Pe pisze, Ha pisze ja nadsypiam.
03:48 - z Gie i O komponujemy przebieg wydarzeń.
06:12 - Zet przynosi drożdżówki z rabarbarem.
06:39 - odwożę Gie i wysadzam go przy sklepie.
08:48 - śpię od dwóch godzin. Telefon mnie nie obudził.
09:56 - otwieram jedno oko.
12:46 - prysznic
13:03 - fryzjer
13:33 - dzwoni A. Wszystko ok.
14:48 - A. i Gie zabierają mnie z ulicy
15:10 - busem jedziemy do Be. Pakowanie
15:31 - na miejscu w eNeM. Rozładunek
15:39 - zostaję sam z całym dobytkiem
15:55 - jeszcze sam. Zaczynam z ptakami
16:01 - ognisko gotowe. Reszta drewna w busiku. Nie czekam na pozostałych.
16:04 - kontynuuję
16:15 - przyjeżdża pierwsza grupa
16:38 - rozpalenie grilla
16:40 - nacinanie kiełbas
16:59 - rozpalenie ogniska
17:05 - nacinanie kiełbas
17:09 - wciąż nacinam
17:15 - nadal
17:17 - mam swój kufelek
17:44 - dokładam kiełbas
18:15 - dokładam do ogniska
18:52 - znowu nacinam
19:02 - A liczy wszystkich. Doliczył do 48
19:15 - pożegnanie A.
19:31 - kufelek wciąż w kieszeni
19:39 - kufelek nie wysycha
20:15 - chipsy i papryka czerwona
20:23 - temperatura powietrza opada
20:50 - Ha i A idziemy nad ...
21:20 - próba latania
21:20 - nieudana próba lądowania
21:21 - myśli, że odlatuję
21:30 - myśli przy ognisku. Sucho w gardle od ognia
21:50 - Ka eM i Nierozpoznani zmieniają ten stan
22:25 - sprzątamy, to co nie skradziono
23:10 - przyjeżdża Be. senior
23:14 - wyjazd
23:15 - dzwonię do A informując o trzech śpiących w rowie
23:25 - jedziemy przez eS.
23:35 - Te opuszcza pojazd ze szczękościskiem
23:51 - wchodzę do domu
23:59 - prysznic. Jak można być tak brudnym
00:10 - sprawdzam kieszenie. Kufelek na miejscu
00:13 - zasypiam na dobre

Z 03 na 04 czerwca 2011 roku. Nigdy w moim życiu nie było zastoju. Dlatego za długo nie pożyję.  

5 pisz śmiało:

Grażyna ♥ pisze...

Jeżeli codzienne Twoje życie przebiega w podobny sposób, to rzeczywiście trudno mówić tutaj o długim pożyciu... czego ja Tobie nie życzę, ale sam się do tego przyczyniasz. Faktem jest, że dziadzio wnuczkom będzie miał o czym opowiadać - opuść tylko ten schemat godzinowy, bo biedacy się pogubią w czasach!

Robert pisze...

"Dlatego za długo nie pożyję."
Aż tak źle sobie życzysz, Marcinie? :-)

Marcin pisze...

Od czasów pamiętnika Adriana Mole'a się tak nie ubawiłem.

http://wolsztyn.blogspot.com/ pisze...

Nigdy nikomu źle nie życzyłem, tym bardziej sobie.
Robercie. "Znamy" się nie od dziś i sądzę, że zdążyłeś mnie troszkę poznać. Uwielbiam bawić się kontrastami. Słownymi, obrazowymi, muzycznymi, itp.
Uważam, że myśl, iż nie będzie mnie jutro nie jest zdrożna. Nie jest zła, pesymistyczna. Musimy się z tym liczyć. Oczywiście każdy z nas chciałby żyć jak najdłużej, ale oprócz chęci nic więcej nie pozostaje.
Ja ocieram się o śmierć co dnia i dlatego może jest ona dla mnie a powinna być dla innych oczywistością nieuniknioną. Zapewniam Ciebie jednak że, mam jeszcze parę projektów w życiu i marzeń które się spełnią. Jeśli mnie się nie uda, to dokończą je inni. Ci, dla których żyję.
Pozdrawiam.

http://wolsztyn.blogspot.com/ pisze...

Marcinie - wierz mi! Nie miałem innego zamiaru pisząc 24 godziny. Dziękuję za zrozumienie :D