niedziela, 1 maja 2011

Zlot motocykli - "Wolsztyn 2011" (część pierwsza)

Zjeżdżali się od rana na teren Targowiska Miejskiego w Wolsztynie, przy ulicy Komorowskiej.
Ruszyli o 11:30, ulicami Drzymały, Poznańską i dalej...do Obry.

sobota, 30 kwietnia 2011

Parada parowozów 2011

Dziś w Wolsztynie odbyła się kolejna, jak co roku o tym czasie, parada parowozów. 
 Pewnie byłaby taka jak zawsze gdyby...do komina nie wpadł mi pewien pomysł.
Ciekawe, co do komina wpadnie mi za rok. Uffffff.

piątek, 29 kwietnia 2011

Światło, para, dym i w gaz

Nie wyglądało to dziś za dobrze na wolsztyńskim niebie, przy ulicy Dworcowej.
Zaczęło się bodajże po 21:00. 
Chmury rozwiały się w lewo i prawo (bardziej w prawo szły, czyli na północ).
Dużo było liczb...np. 10,18, 49-59, Enio Morricone, ludzi dużo. Coraz więcej. 
I więcej. 
Tak z tysiąc jeden. 
Czułości najwięcej było. 
Najmniej światła...wpadającego do obiektywu. 
Nawet lokomotyw było dużo, lecz ich autoportrety pozostawiam dla koleżanek i kolegów fachowców, potrafiących ujmować je swoimi statycznymi, świetlano-doświetlonymi obiektywami. 
Przedstawienie mogło się podobać. Irytował "pan" z firmy sponsorującej niniejsze, który wiadomo, dużo na rozpoczęciu mówił o swojej chlebodawczyni, ku lekkiemu poddenerwowaniu oglądających.
Taka impreza sprzyja promocji regionu, promocji wyrobów i osobliwości kolejowych. Po dzisiejszym wieczorze jestem zadowolony. 
Szkoda tylko, że nie mogłem wypromować taką białą pałą (jaką mają na załączonym obrazku panowie w żółtym) jednego z zagazowanych ojców, którego kilkuletnia podopieczna, spadłaby niedługo z pobocznej lokomotywy. 
Panowie ! Gazujcie, póki wam pary starczy, ale nie traćcie światła w głowie.

środa, 27 kwietnia 2011

Chorzemin (część druga)

 Chorzemin od strony Wolsztyna - droga do wioski.

724 lata temu - (ojej), Przemysław II, taki jednoroczny król Polski (1295–1296), mając lat 30 powiedział cystersom "stacjonującym" w pobliskiej Wolsztynowi wsi Obra : macie oto wieś Chorzemin, rządźcie i gospodarujcie jak najlepiej.  
Droga polna przy wlocie od Wolsztyna ( jako pierwsza z prawej strony przed wsią. Prowadzi nad Jezioro Wolsztyńskie).
I droga jak wyżej, odbiegająca w tymże samym miejscu tylko bardziej na północ ku prywatnemu gospodarstwu rolnemu.

Nic niby dziwnego lecz jedno się rzuca. W oczy. I w myśl. Chorzemin (zwany obecnie potocznie "Szwecją" wśród mieszkańców Wolsztyna i okolic z uwagi na położenie względem Jeziora Wolsztyńskiego - "za morzem"), przez 509 lat był pod nadzorem cysterskim i dopiero w 1796 roku a więc 214 lat temu zmienił właściciela. Stał się nim Karl von Hünerbein, pruski generał, który dowodził dywizją kawalerii w 1812 roku w wojnie z Rosją w II Wojnie Polskiej (nazwanej tak przez Napoleona na użytek Polaczków), która rozgrywała się w okresie od 24 czerwca do 25 grudnia 1812. Dywizja  von Hünerbeina miała wówczas zająć Rygę (obecnie stolicę Łotwy) i wchodziła w skład X Korpusu Grande Armée - jednak bezskutecznie. Wycofano ją wobec silnego oporu braci zza Buga.
Widok "do Chorzemina" od Wolsztyna, na wysokości kapliczki.
 I w kierunku Wolsztyna z tegoż samego miejsca. 

Potem, Chorzemin przeszedł w ręce innych pruskich (niemieckich) właścicieli - wspomina się w historii chociażby rodzinę Daum, lecz równie szybko o niej zapomina. Czyżby rodzina Daumów pochodziła z Izraela i dlatego jej spadkobiercy zniknęli na przestrzeni dziejów?. Obecnie Daumowie mieszkają najliczniej w Kłodzku, Kołobrzegu, Opolu i Legnicy (dane internetowe). Czy to potomkowie właścicieli "Szwecji"?. Pewnie tak. Pewnie.
W kierunku wsi od strony "wylotu" do Kiełpin.
I w kierunku wsi Kiełpiny, skąd pochodziła na ten przykład moja babcia Helena Reymann i jej ojciec Władysław Reymann.

W kierunku Chorzemina od Ruchockiego Młyna. 

Wieś Chorzemin to specyficzna miejscowość. Rządzi się własnymi prawami. Wieś czyściutka. Wieś rolnicza. W sobotnie przedpołudnie obręb gospodarstw i domostw łącznie z ulicą są sprzątane, zamiatane. 
796 mieszkańcom sołtysuje obecnie Sławomir Krawczyk, wybrany przez swoich. Panie Sławku! Chorzemin nie może się zmienić!

Słowem jeszcze uzupełnienia. Przeglądając ostatnio pozycję wydaną nakładem redakcji Dziennika Poznańskiego z 1901 roku, o otwartej nazwie "Nazwy Polne zebrane zbierowymi siłami" pod kuratelą dr Władysława Łebińskiego , natknąłem się na zachowane na ówczesne czasy nazwy mini-mini (jak to nazywam sobie) chorzemińsko-polskich ojczyzn. A zatem podam, iż w tymże rejonie niespełna 110 lat temu istniały :
- Pola o nazwie: Glinki, Góra, Za górą, Kąty, Kowalska rola, Łąki, Łowisko, Wysiecz,
- Łąki : Małe i wielkie zgniłe błoto,  Małe błoto, Obora, Skotarska, Wielkie błoto, Zatoka,
- Wzgórza : Jędrasiowa góra,
- Lasy : Granice, Grobelka, Koźlin, Smugi,
- Stawy i wody: Kaliska, Krówski dół,
- Jeziora : Jeziórko,
- Rowy : Zdrój,
- Drogi : Łączna droga, Młyńska droga, Ruchojcka droga, Ścięgny lub ścięgna.
Ile tychże nazw się zachowało?. Ile zamieciono w niepamięć? Ile ich tkwi w głowach "szwedów". Ja, bielnikowy sąsiad chorzeminiaków znam i używam tylko dwóch wymienionych nazw. Dwóch albo aż dwóch.
Leśniczówka Chorzemin. W lewo na Nową Tuchorzę, w prawo do Karpicka i Wolsztyna. Lub Nowego Tomyśla.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Wielkanocnie

- radośnie.

W wolsztyńskim Parku Miejskim.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Pomnikowo

Po północnej stronie ulicy Powstańców Wielkopolskich w Wolsztynie, w rejonie skrzyżowania z drogą K-32, na terenie byłego cmentarza żydowskiego, wśród jałowców i akacji, w ośmiu zbiorowych mogiłach złożono prochy pomordowanych i zamęczonych jeńców wojennych, którzy w czasie II wojny światowej przebywali w hitlerowskim obozie jenieckim "Stalagu XXI C/H Wollstein" w Komorowie (obecnie rejon ulic Komorowskiej, Drzymały, Krętej, Strzeleckiej i Słonecznej w Wolsztynie).
W centralnej części tego cmentarza w 1952 roku, wzniesiono pomnik wyrzeźbiony przez Jana Żoka, przedstawiający postać żołnierza radzieckiego, po bokach którego ustawiono dwie armaty dywizyjne ZIS-3, kal. 76,2 mm.
W miejscu tym również, spoczywają ofiary obozu hitlerowskiego w Młyniewie koło Grodziska Wielkopolskiego. 
Do pomnika w jego części frontowej wmontowano tablicę na której widnieje napis: "Tu spoczywają bohaterowie Armii Czerwonej polegli w walce z faszyzmem hitlerowskim i wyniszczeni w miejscowym obozie jeńców za swoją i naszą wolność w latach 1941-1945. Cześć ich pamięci", oraz mniejszą z napisem : " Zwłoki 96 bohaterów przeniesiono w dniu 24.II.1952 r. na cmentarz wojenny w Nowym Tomyślu".
W dobie dzisiejszego zamętu pomnikowego (komu, ile, gdzie, a dlaczego taki a nie owaki), miejsce to zwycięża z czasem i ludźmi. Zapomniane, trochę na uboczu, schowane a jednocześnie nieukrywane. Nikt nie polemizował z treścią napisu na pomniku, nikt tablicy nie zdejmował i nie podmieniał.
Pomyślałem, że warto upamiętnić je kilkoma fotografiami...z drugiej strony trochę się boję, że przypomnę o istnieniu tego miejsca. 
Oszołomom.