W wolsztyńskim Parku. Przy plaży. Około 16:00.
czwartek, 10 maja 2012
Wolsztynówki-chwilówki: już ci niosę suknię z balonem
Etykiety:
Park,
Wolsztyn,
Wolsztynówki...
Lokalizacja:
64-200 Wolsztyn, Polska
środa, 9 maja 2012
wtorek, 8 maja 2012
O Wolsztynie (mojemu miastu)
Jak głaz
miasto ciche między oczami jezior
patrzy zezem na południe
pełną gębą na północ
skąd niegdyś przyszła
biało-czerwona Pani
Jak wolsztyński głaz
zasiedziałe
pomiędzy dziadem powstańcem
a kupiecką lichwą codzienności
wypatruje
czy nie budzą się krwią czynu
kwiaty Konwaliowej Wyspy
wiersz Adama Żuczkowskiego pt. Głaz.
poniedziałek, 7 maja 2012
Zalakowane horyzonty
"bo nam się wciąż coś zdaje
coś zdaje
i zwiduje
tęczowo
wybiegamy z siebie
na oślep
i powracamy
z pustymi rękami
bo oto znowu
ujrzeliśmy tylko
smugę na niebie
po Czymś
co miało nas przemienić
a przemknęło przez serce
fatamorganą
rozświetlając przez mgnienie
Przyszłość
horyzontami zalakowaną"
Liryka - Józefa Barana
Pomiędzy drogą K-32 a ulicą Garbarską znajdują się nowe nasadzenia drzewostanu. Brawo.
niedziela, 6 maja 2012
Ciotka Jolka
Parę dni temu, odwiedziła mnie. Prawie całkiem mi nieznana. Przesympatyczna osoba. Z dużego miasta przyjechała. Podczas jednej z rozmów zapytała:
- a Wolsztyn ilu ma mieszkańców?
- około czternaście tysięcy, odpowiedziałem
- to tutaj wszyscy wszystkich znają?
- ano znają wszyscy wszystkich odparłem.
Wolsztyn faktycznie ma trzy ulice na krzyż. Ma też trzy balony. W przestworzach. Ma również bloga. I mnie...hehe.
![]() |
| Jedna z głównych aort Wolsztyna. Ulica 5 Stycznia. Za zakochanymi w lewo ulica Dr Kocha. |
![]() | ||
| Jak wyżej - tylko bliżej. |
![]() |
| Podobnie, tylko po drugiej stronie ulicy. |
![]() |
| Ulica 5 Stycznia w kierunku drugiej aorty - ulicy Poznańskiej. |
![]() |
| Aorta trzecia, czyli ulica Dr Kocha od skrzyżowania z ulicą 5 Stycznia. |
![]() |
| Jak wyżej, tylko bliżej. |
Etykiety:
5 Stycznia,
Dr Kocha,
Wolsztyn
Lokalizacja:
64-200 Wolsztyn, Polska
sobota, 5 maja 2012
Kapliczne wzgórze
Zdjęcia te czekały na mnie dokładnie miesiąc w pewnym zaprzyjaźnionym atelier. Wobec tego, że dzisiejsze południowe-popołudnie spędziłem w "działkowym zapyleniu" w towarzystwie eM - jednego z "dziedziców" tego przybytku, w końcu mogłem je odebrać.
Kapliczne Wzgórze, lub Góra Kapliczna, albo też Kappel Berg jak mawiano za "niemca", położone jest 87 metrów n.p.m., na terenie Leśnictwa Zacisze, pomiędzy miejscowościami Świętno i Wilcze, około 17 km na południowy-zachód od Wolsztyna. Do podnóża tego wzniesienia, prowadzi leśny dukt a potem jest już miękko pod nogami. Podobno we wnętrzu tej góry zakopany został kiedyś kościół, może więc dlatego Rąpel wszedł na rosnącą osamotnioną u wierzchołka brzózkę, szukając jego pozostałości? A może wrócił do swoich pierwotnych korzeni?
Kapliczne Wzgórze, lub Góra Kapliczna, albo też Kappel Berg jak mawiano za "niemca", położone jest 87 metrów n.p.m., na terenie Leśnictwa Zacisze, pomiędzy miejscowościami Świętno i Wilcze, około 17 km na południowy-zachód od Wolsztyna. Do podnóża tego wzniesienia, prowadzi leśny dukt a potem jest już miękko pod nogami. Podobno we wnętrzu tej góry zakopany został kiedyś kościół, może więc dlatego Rąpel wszedł na rosnącą osamotnioną u wierzchołka brzózkę, szukając jego pozostałości? A może wrócił do swoich pierwotnych korzeni?
piątek, 4 maja 2012
czwartek, 3 maja 2012
Wąska majówka
Przepiękne i cudownie, ukryte całkowicie w lesie, ośmio-hektarowe, polodowcowe Jezioro Brajec, położone jest 9 km na północ od Wolsztyna, na terenie sąsiedniego powiatu grodziskiego.
Dziś dotarłem tam od strony leśniczówki Krzewina, ulokowanej jakieś 300 metrów od zbiornika i tyle samo od drogi łączącej 305-tkę i Nową Tuchorzę. Na miejscu, przy powalonej brzozie rozłożyłem kocyk i zobaczyłem.
Ciszę, zieleń, narodzone jagodziny, ciszę, nurogęsi, świerki pełnożywiczne, brzozy smukłobiałe, ciszę, śpiew ciszy, wędkujących inaczej, kukułki podrzutnice, mrówki - dużomrówki, zastygłe sosny i metry sosen zastygłych przez drwali, spojrzenia, cienie, słoneczne pomruki i burzowe warczenie.
Nie byłem tutaj od 23 lat. Wówczas - z Fiolką, Dżonym, Marszalem i Siarczanem przyjechaliśmy letnią porą na wschodni brzeg około godziny 21:00, by zmoczyć swoje upocenie. Ze względu na spontaniczność tamtego wyjazdu, jezioro świeciło czterema razy dwa, czyli ośmioma (Fiolka siedziała plecami do linii brzegowej, głaszcząc przez brzuszek Manię) półksiężycami. Przypomniało się dziś tamte chwile, przypomniało. Nawet wschodni brzeg szerokim kadrem się objęło i utrwalono na wieki wieków amen.
Bo szerokie kadry są ostatnio w modzie w szerokim świecie. U mnie, majówki (wąskie) za to, są w modzie największej.
Wracając pobiegałem sobie po obficie występujących na tymże terenie parabolicznych wydmach.
Nie krzyczałem przy tym. Nie kląłem. Nie sapałem i nie bojkotowałem.
Koko-koko Brajec Spoko.
środa, 2 maja 2012
wtorek, 1 maja 2012
Dni Ziemi Wolsztyńskiej 2012 (kobieco)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































