Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poniatowskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poniatowskiego. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 czerwca 2016

V rowerowa wolsztyńska dziesiątka

Takie dwa kadry rowerowe z tej upalnej (dobrze, że bez zgonu) imprezy biegowej, czyli V Wolsztyńskiej Dziesiątki, która przebiegła ulicami mojego miasta maja dnia dwudziestego-dziewiątego roku pańskiego dwakaszesnaście.
 

sobota, 7 maja 2016

Poniatowskiego AD 1988

Z wiosny 1988 roku - ulica Poniatowskiego w Wolsztynie do przejazdu kolejowego, autorstwa mojego brata a uzyskane dzięki uprzejmości Marty.

środa, 17 grudnia 2014

end of de łorld

to koniec świata
koniec snów
koniec nadziei
ale pomimo to wierzymy
że

Wolsztyn, ulica 5 Stycznia a Poniatowskiego.

sobota, 20 września 2014

Przed siebie z dobrą myślą...

Kadry (ulicy Poniatowskiego w Wolsztynie) zupełnie nieprzypadkowe, uzupełniające się nadzieją...
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sy­tuac­ji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi za­myka - to ot­wiera okno.

Jan Twardowski

wtorek, 16 września 2014

cienie długie

Kładka z początku dwudziestego wieku nad torowiskiem w Wolsztynie, przynależna do ulicy Poniatowskiego bądź Dworcowej...nieistotne. Długie cienie wychodzące zza moich pleców zawsze przynoszą mi na myśl Krzysia Rozynka, pierwszego ogniskowego w Wolsztynie, którego serdecznie pozdrawiam....

wtorek, 5 sierpnia 2014

Wolsztynówki - chwilówki: pamięci Leszka

Tak było wczoraj na wolsztyńskim podwórku...
Przed jutrzejszym pogrzebem brak mi słów...
Leszku...do zobaczenia.
Wolsztyn, ulica Poniatowskiego i dalej ku wylotowi na Zieloną Górę. W przestworza.

czwartek, 30 stycznia 2014

Z Czesławem po Wolsztynie (Gie-eS)

Hotel - restauracja Kaukaska w Wolsztynie, przy ul. Poniatowskiego.
W miejscu gdzie obecnie znajduje się taras restauracji Kaukaska w Wolsztynie, przy ulicy Poniatowskiego, kiedyś poruszały się koła młyńskie. Młyn powstał tutaj w XII wieku, potem oddany został cystersom i działał aż do II wojny światowej. Przy tym młynie wodnym został zbudowany tartak wodny. Okoliczni mieszkańcy przywozili drzewo na przetarcie, na tarcicę czyli deski i na belki. Na prawo od młyna, znajdował się piętrowy dom. Dom ten był własnością poczciwego Niemca Otto Vettra, mieszkającego na piętrze. Na parterze znajdował się sklep spożywczy z towarami kolonialnymi jak to wtedy mówiono, czyli cytrusami, tytoniem, kakao, itp., Obok znajdowała się restauracja - inaczej knajpa. Chłop, który przyjeżdżał przetrzeć drzewo, albo zemleć zboże szedł właśnie do knajpy. Towarzysząca mu żona, po załatwieniu sprawunków w sklepie spożywczym, właśnie tam go szukała. Do knajpy chłop wchodził z batem-biczyskiem. Raz, żeby go nie zgubić, dwa był to taki zwyczaj. 
Po lewej siedziba GS SCh.
Przedsiębiorczy Otto Vetter, pobudował nieopodal kręgielnie. Budynek ten spalił się w okresie dwudziestolecia międzywojennego ale szybko go odbudowano. Mieszkańcy Niałka i Zatorza lubili przyjść wieczorem albo w niedzielę, pograć w kręgle a zawsze grano o kufle piwa. Przegrywający musiał drugiemu stawiać. 
Od podwórza.
Po II wojnie światowej powstała Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska. Prezes Spółdzielni - Edward Kuraszewicz (ur. 25.05.1911), był bardzo zaradny. Pod jego prezesurą "Gieesy", były najbogatszą spółdzielnią w całym powiecie wolsztyńskim. Porównując - Przewodniczący Prezydium Powiatowej Rady Narodowej - dzisiejszy Starosta, czy prezes PZGS-ów Powiatowego Związku Gminnych Spółdzielni, mieli z reprezentacyjnego funduszu na miesiąc, po 2 tysiące złotych. Prezes Kuraszewicz, miał pięć razy więcej. 
Tak zwany "Dołek"
Pod jego prezesurą na terenie tym dokonano wielu inwestycji. Powstała nowoczesna piekarnia,  masarnia, biurowiec, wybudowany został magazyn nawozów sztucznych, materiałów budowlanych, mała cementownia i wreszcie lokal z kawiarnią na piętrze a restauracją na parterze. Nazwę lokalowi nadał sam prezes. Ówczesny przewodniczący Witold Kokociński (rocznik 1918, zmarły w 2002, mieszkający na ulicy Bohaterów Bielnika), miał powiedzieć do prezesa Kuraszewicza: a dlaczego Kaukaska, przecież Wolsztyn nie jest w żaden sposób związany z Kaukazem. Ten miał odpowiedzieć: a panu przewodniczącemu Związek Radziecki się nie podoba? Na taki argument wtenczas nie było już rady. Prawda była taka, że losy w czasie II wojny światowej Edwarda Kuraszewicza, rzuciły właśnie na Kaukaz, a tam zaznał wiele życzliwości. W wyrazie wdzięczności postanowił lokal ten nazwać właśnie Kaukaska.
Specjalnością tego zakładu miała być herbata po kaukasku albo po gruzińsku. Niewiele różniła się od normalnej, nie przyjęła się mimo, że rozdawano recepturę jej parzenia. Edward Kuraszewicz spoczywa na wolsztyńskim cmentarzu. Zmarł 7 stycznia 1981 roku. 
Z komina po lewej dużo mąki poleciało.

wtorek, 28 stycznia 2014

Z Czesławem po Wolsztynie (most na Dojcy)

Bardzo lubię wracać, wracać do ojczyzny mojego dzieciństwa.
Wolsztyn, ulica Niałecka do Niałka Wielkiego.
W stronę przeciwną, do ulicy Poniatowskiego.
Pierwsza wzmianka o Niałku Wielkim pochodzi z 1155 roku, kiedy to stanowiła własność biskupa wrocławskiego i chociażby z tego powodu musiała być wsią zasobną. Ciekawe, że parę kilometrów dalej, leżące na wschód Komorowo, miało też swoją parafię i kościół, który znajdował się obok dzisiejszej Kaplicy ss. Miłosierdzia p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP, ale należące do biskupa poznańskiego. 
Wieś Niałek, była własnością potężnego rodu Niałków-Jeleni, którzy w wieku XIII i XIV wieku, odgrywali bardzo dużą rolę w Wielkopolsce. Jeden z nich Wincenty z Niałka, był arcybiskupem gnieźnieńskim w latach 1220-1232 i kanclerzem na dworze księcia wielkopolskiego Władysława Laskonogiego. 
Po lewej stronie widoczne ślady po grobli.
Na Dojcy, pomiędzy dwoma jeziorami wybudowany był młyn wodny, należący do właściciela Komorowa - Luderusa i jego syna Peregryna (peregryn to pielgrzym, peregrynacja to pielgrzymka, imię dość popularne wśród rycerstwa śląskiego, więc też prawdopodobnie stamtąd przybyłych na te tereny). W 1284 roku Luderus z Peregrynem, darowali młyn oberskiemu opatowi Janowi. Zezwolili mu również na budowę jazu czyli grobli używając do tego ziemi i chrustu ze swoich włości. Do dziś dnia widać ślad usypanej grobli; przed mostem na Dojcy przy ulicy Poniatowskiego, po jednej i drugiej stronie drogi widoczny jest spadek. Ta grobla została usypana sztucznie przez cystersów - oczywiście nie oni ją usypali, tylko chłopi, którzy należeli do dóbr oberskich. 
Most na Dojcy. Wolsztyn, ulica Poniatowskiego.
Następnie zbudowano drewniany most w tym samym miejscu, gdzie dziś jest betonowy. Używany i odnawiany przez lata przetrwał, aż do 1939 roku, kiedy to saperzy polscy, żołnierze 14 Dywizji Piechoty wysadzili go w powietrze. Wysadzili również most kolejowy na rzece Dojca (obecnie przy ulicy Rzecznej). Gdy 7 września 1939 roku, wojska niemieckie wkraczały do Wolsztyna, musiały obok, pobudować drewnianą kładę, przez którą się przeprawiali (w rejon parkingu przy Bojowniku). Stały tam rozstawione przez miejscowych Niemców stoły z poczęstunkiem - tak witali swoich "wybawców". Krótko po tym, Niemcy zmuszając Polaków do pracy, zbudowali ponownie drewniany most, który służył przez całą okupację. Na krótko przed wkroczeniem Armii Radzieckiej, most podminowano. 
W lewo do Obry, prosto do Powodowa w prawo do Chorzemina.
Rzeczka Dojca.
W mroźną noc 25 stycznia 1945 roku, od strony Powodowa nadjechało kilkanaście czołgów radzieckich. Ta szpica pancerna, chciała przejechać przez Wolsztyn, ale zatrzymali ich na skrzyżowaniu ulic: Poniatowskiego, Bohaterów Bielnika i Niałeckiej, mieszkający tu Polacy, ostrzegając o zaminowaniu. Dowodzący oddziałem pancernym, starszy lejtnant rozkazał, żeby parę czołgów pojechało na Obrę a pozostali razem z nim, pojechała do Chorzemina, objechała Jezioro Wolsztyńskie, wjechała do Karpicka oswobadzając przy tym obóz jeńców na Komorowie (Stalag XXI C/H Wollstein). 
Mostu na Dojcy, nie zdołano wysadzić. Na drugi dzień, schwytano 8 Niemców, którzy musieli go rozminować. Dopiero w 1966 roku, przez wolsztyńskie przedsiębiorstwo, został zbudowany betonowy, wraz ze śluzą (różnica 1 metra pomiędzy Jeziorem Wolsztyńskim a Berzyńskim). Oddano go do użytku 23 grudnia.
W listopadzie 2010 roku, zakończono prace modernizacyjne śluzy i budowę czterech pomostów.

niedziela, 2 czerwca 2013

II Wolsztyńska Dziesiątka 2013 - nr startowy 628

Oficjalny wynik : 54:02.
Pati - gratulacje i szacun!!!
Przed rozgrzewką.
Start.
Po pierwszym okrążeniu.
Meta.
Radość.
W klasyfikacji ogólnej - 488 miejsce na 719 sklasyfikowanych
W kategorii Open K20 - 17 miejsce na 42 zawodniczki (4 z Wolsztyna).
Fotki nr 1-5, 8-9 i 12 Darka Papieża. 
Dzięki.

wtorek, 20 listopada 2012

Rafia - Bojownik

Właścicielem budynku przy ulicy Poniatowskiego 44 w Wolsztynie, był Stanisław Kubik, urodzony w Starym Kramsku, 25 kwietnia 1826 roku. Przed I wojną światową w gmachu znajdowała się fabryka cygar a później zakład produkujący m.in. wyplatanki z rafii. Od września 1939 roku do połowy 1940 roku, hitlerowcy urządzili w nim areszt policyjny w którym więziono jednocześnie około 350 Polaków. Wraz z likwidacją aresztu, więźniów których wcześniej nie zamordowano, przewieziono do Fortu VII w Poznaniu. Po wojnie swoją siedzibę w budynku miała spółka "Plon" i "Odrodzenie" specjalizująca się w produkcji ozdób choinkowych a od 1949 roku do dziś - Krawiecka Spółdzielnia Pracy "Bojownik", założona przez Kazimierza Kustrę.
W 1961 r., na ścianie frontowej umieszczono tablicę pamiątkową o treści: "Pamięci Niezłomnych Polaków katowanych przez hitlerowców w piwnicach tego gmachu i straconych w różnych miejscach kaźni".

poniedziałek, 19 listopada 2012

GieeS

Do gieesów chodziło się po zakupy. Niedaleko, bo z Bielnika, też i nieczęsto, gdyż "skład" był pod przysłowiowym nosem, sto metrów od domu. "Spółdzielnia" inaczej. Ale chodziło się. "Idź do gieesu po chleb" - mówiła do mnie. Mama
"Byłem dzisiaj na Dołku" - też tak mawiano o tym samym miejscu. Do dziś się mówi. Sklep tam wciąż jest. I piekarnia. Chociaż chleba z gieesu już nie kupuję. Inny upodobałem. Z Borui Moja Miłość jest najlepszy chlebuś. To wiadomo. To każdy wie. 
"Dołek" znajduje się na ulicy Poniatowskiego 19, za głównym budynkiem Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Wolsztynie. Część z pomieszczeń tej socjobudy dawno wydzierżawiono innym, bo niepotrzebny moloch gierkowski
Zajrzałem w ubiegłą sobotę w podwórze gieesu; przy portierni ruski rower oparty o narożnik portierni, okno pamiętające towarzysza Kanię, otwarte drzwi drewniane - wrota od piwnicy...sama piękność. Jakoś mi obecny dookolny krajobraz nie przyprawił do smaku "Dołka". Zzaogrodzeniowe dachówki zakładkowe, ceramiczne albo glazurowane - pies je zwał - szczekały nowością na jeszcze świeższy płotomur. Odmalowane elewacje, nieźle tarły się z metalową bramą prowadzącą na plac. A bramę to pamiętam od zawsze. Od kiedy mam pamięć i pamięć chodziła ze mną w to miejsce. Może być już ze trzydzieści lat...albo trzydzieścitysięcydni...nieważne. 

Gdy przymierzałem się do rosnącego nieopodal dębu, by go jakoś "gieesowo" zatrzymać w kadrze, z tarasu przyległej restauracji "Kaukaska", odezwała się do mnie pani Krystyna, która nie jedną "lornetkę" mi już polała. Nie jedną i nie setną. Zatem Krystyna, Pani na dworze króla Adama zagadnęła mnie: "a kogo to dziś śledzimy"...nie ukrywam, wybiła mnie zupełnie z tropu i kadrodębu tymi słowami. Przesunęła mnie jednym zdaniem o te lat trzydzieści w rzeczywistość. W prawo lub w lewo, nieistotne. Przestawiła bombardując mnie tymi kilkoma słowami. Nie zdążyłem nawet sobie poukładać wspomnień by je schować potem do kieszeni wspomnienie albo kieszeni pamiętamtojeszcze. Zostawiłem samotnego, kilkunastoletniego Marcina, siedzącego na krawężniku z chlebem z "gieesu", którego włożył do szmacianej torby. 
Jeszcze tu po ciebie wrócę...

sobota, 17 listopada 2012

Most na Dojcy

Dojca, most i hotel - restauracja "Kaukaska" w Wolsztynie.
Ulica Poniatowskiego w kierunku Poznania. Po lewej "Bojownik", po prawej ruina byłego Sądu.
Ulica Poniatowskiego w kierunku przeciwnym, czyli ku Zielonej Górze.
Most przez rzekę Dojcę w Wolsztynie, obecnie przy ulicy Poniatowskiego (kiedyś Hanki Sawickiej) był dawniej miejscem jedynej przeprawy przez podmokły przesmyk między Jeziorem Wolsztyńskim a Berzyńskim. Cystersi z Obry na mocy przywileju książęcego z 1285 roku, usypali tu groblę i zbudowali na rzece - Niałecki Młyn. Na miejscu znajdującej się niedaleko mostu restauracji Kaukaska i czynnego w niej od 1999 roku hotelu, przed wojną znajdowały się zabudowania sklepu z pieczywem i także restauracji, których właścicielem był Otto Vetter.
Śluza na moście - kierunek jak wyżej.
Pod mostem na Dojcy, przy ulicy Poniatowskiego.
Dojca z pomostu przy śluzie w kierunku Jeziora Wolsztyńskiego.
Śluza od strony "Kaukaskiej".
Jak wyżej tylko dalej albo bliżej. Jeziora Berzyńskiego.