Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święty Krzyż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święty Krzyż. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lipca 2014

Do Świętego Krzyża (powrót)

13 lipca 2014 roku, o godzinie 10:00 wyruszyłem w drogę powrotną ze Świętego Krzyża. Jeżeli na ziemi, są miejsca do których trzeba wracać, to Święty Krzyż na pewno jest takim miejscem. 
Wojtku!!!
Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6, 24-26)
Wschód słońca na Świętym Krzyżu.
Dwie godziny później.
Pożegnanie na schodach...10:00.
W drodze.
Jagód się zachciało.
Koniec raju?
Nowe Chrusty - Pogorzałe Ługi.
Autostradowo.
Tortilla.
 13 lipca 2014 roku, pomiędzy 5:06 a 14:25

piątek, 25 lipca 2014

Do Świętego Krzyża (powrót z Sandomierza)

Pomimo tego, że moje nogi dotykają już innej ziemi, a uszy słuchają innych ptaków a w Wolsztynie trelewizja, blogostan nadal tkwiąco u świętokrzyskich. 
12 lipca 2014 roku w drodze powrotnej z Sandomierza do Świętego Krzyża rozpadał się deszcz. Wieczorem dotykało się tyle co przywiezionego krzyża i kopuły, mających zwieńczyć wieżę kościoła. Nie zapominam o żurku, którego dwie potężne dawki wcisnąłem na przemian z bigosem w mój odchudzony brzuch. Pamiętam każdą minutę...no, może nie każdą...
Święty Krzyż.