Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dutkowskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dutkowskiego. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2017

Wolsztynówki - chwilówki: pomiędzy

"Nie chowaj się. Są ludzie, którzy cię potrzebują"
Z ulicy Dr Kocha w Dutkowskiego z II piętra.
Cytat: Phil Bosmans

sobota, 11 lutego 2017

Kośba

Trzcinokosy lutego dnia ósmego roku dwakasiedemnaście o godzinie trzynastejczterdzieści, uwiecznione urządzeniem produkowanym w Shenzhen w prowincji Guandong a ukazujące tak zwane Łąki, czyli przestrzeń zalewową rozpostartą pomiędzy ulicą Dutkowskiego a Dąbrowskiego w mieście Wolsztyn województwie poznańskim, teraz wielkopolskim a kiedyś zielonogórskim.
 

niedziela, 15 stycznia 2017

Powrót taty do domu - część zimowa

o tym, że najpierw śnieg spadł po raz pierwszy w tym roku a potem się rozpuścił w  sobie i znów spadł ni stąd ni zowąd to znaczy wiadomo skąd spadł z góry tylko o czas chodzi o zaskoczenie, że właśnie dziś spadł ponownie raczej nie ostatni raz i nie ostatni śnieg ale tak, że ćma zamieniła się w śnieżnobiałego motyla
na Dutkowskiego
powyższe na Powstańców Wielkopolskich
...Kręta a Garbarska...w Wolsztynie.

wtorek, 21 kwietnia 2015

‎Spotkanie z hedżhogiem

o wyjeździe rowerowym w niedzielne popołudnie z Jankiem do cebulki, szpinaku, sałaty, rzodkiewek i tych innych smakołyków w miejsce, gdzie dla nas przeuroczo rosną, a po ich zroszeniu wodą wiosenną, powrocie, i przystanku wspinaczkowym w parku linowym, gdzie dziecku zachciało się pić i o tym, że sięgnęło się do podręcznego plecaka, którego zaniedługo wyrzucę, gdyż pęka w szwach i nie znalazło się butelki cytryna-malina i zadzwonieniu w mojej głowie niekościelnego dzwona w tym nachyleniu, nad znalezieniem napoju, że go nie ma w plecaku, którego niebawem wyrzucę, że raczej na pewno zostawiło się włączony grzejnik elektryczny, który nie powinien być włączony w tamtym miejscu, wśród rzep, słoneczników, pod naszą nieobecność, przez dłuższy czas, i powiedzeniu tego Jankowi, powiedzeniu, że trzeba wrócić, na co usłyszałem - zróbmy to szybko - a licznik w jego zielonym wybił sześćtrzydzieści i by po wszystkim, po odłączeniu wtyczki od kabla i zabraniu butelki cytryna-malina z ławki pojechać najkrótszą ze znanych dróg do naszego zamku i o tym, że jadąc tamtędy, tą drogą, napotkało się hedżhoga, i nie był to ten, którego jakiś czas temu uratowało się życie, polewając jego nos wodą w upale potwornym, nie był to ten, tamten był inny...  

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Straż Pożarna

Trwa rozbudowa Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wolsztynie. Pozdrawiam załogę.
Kadry z ulicy Dutkowskiego.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Inni

Są ludzie - Inni. Ani Żywi, ani umarli. Inni - mają fajansowe pięty i gęby z gliny. Zmopsiało oglądają lewą i prawą stronę życia, widzą siebie wszędzie, i nigdzie. Postawieni - stoją, położeni - leżą. Och, jakie oni mają ręce? Takie drewniane, takie niepewne. Oczy, wymalowane wrodzoną biologią, są tylko oczami - wypchanymi wiechciem upadku. Inni - na kolanach liczą drogi życia. Żyjąc, nie żyją. Inni - mają dwa serca, serca bijące o upadek i wzlot.
Pod skrzydłami nocy puszczają balony strachu. Głowy im łysieją od drzwi zawalonych liśćmi jutra. Inni - nie znają siebie. Uciekają w samotność. Szukają drogi do siebie, na zakopanych drogowskazach
---------------------------------------------------------------------------------
Och, wolę już do żywych, wolę do umarłych - tylko nie do INNYCH.
Ulica Dutkowskiego w Wolsztynie.
Tekst: wiersz pt. "Ludzie - INNI": Ryszard Milczewski - Bruno.

niedziela, 24 marca 2013

Rafał

O tym, że wychodząc z miejsca, które nie jest chwałą okryte, nie skręciłem jak zawsze w prawo, tylko coś-ktoś przy bramie, przy wjeździe powiedziało do mnie - idź w lewo i się poszło w lewo w ten marcowy zimowy wieczór późno-wiosenny i dalej w całkowitym uspokojeniu, razem z dobrym znajomym, któremu na imię Minussiedemnaście, stąpało się prostym traktem po białym śniegu i mijało się ścieżkę, inny trakt pokryty śniegiem, białym dywanem i spoglądało się na dookolną przestrzeń, skuty lodem staw, postacie zastygłych drzew i zgarbionych latarni niegazowych i szło się dalej ale po trzydziestu, może trzydziestu trzech krokach, coś-ktoś znowu do mnie przemówiło, skręć ponownie w lewo chłopczyku, w ten skrót który mijałeś, a ja, posłuszne cielę w tył zwrot, na lewej nodze i z powrotem te trzydzieści, może trzydzieści trzy kroki i znalazłem się na tym pustkowiu, i oglądać się zacząłem, czy jakieś długie-noże albo puste-kieszenie za mną nie idą, czy to aby czasem one nie podpowiadały mi gdzie iść i zacząłem o tym wszystkim myśleć, wyobrażenia snuć niebaśniowe, dopóki mój wzrok a potem moje nogi stanęły i zatrzymały się tuż obok leżącego na poboczu, z torbą podróżną pod głową, ubranego w letnią bluzę Nieruszającego się.

Wolsztyńskie łąki, pomiędzy ulicami Dąbrowskiego a Dutkowskiego.

czwartek, 7 marca 2013

Wiara moja niewzruszona


"...teraz po tylu widokach i przez tyle lat, ja, który całą koronę przeszedłem w jedną stronę i w drugą, i widziałem i widzę co krok, jak się wali, jak się wali ludzkość a rosną pomniki, 
teraz ja już mogę myśleć i uważać, że człowiek, kiedy jest człowiekiem, jest bogiem. I tu jest wiara moja bita i kaleczona tyle razy i jeszcze ile razy, ale niezachwiana. Ale niewzruszona...".
Wolsztyn, łąki.

wtorek, 12 lutego 2013

Latarnie moich marzeń

Napisać koniecznie i przypomnieć swojej głowie, że czas biegnie do przodu, że nie cofa się i nie zatrzymuje, chociaż pamięta się kilka chwil z życia kiedy to czas się zatrzymał, ale widocznie to było na niby albo we śnie to się działo, gdy te chwile mijały, gdy się czuło, że czas stoi w miejscu i gdy się czuło, że teraz jest odpowiednia pora by pożegnać się z gąską, zastygnąć w tym i owym, umrzeć po prostu ale tak na prawdę to czas przebiera nóżkami do przodu, do mety albo do startu, jak kto chce, czyli do śmierci po naszemu i nawet te moje słońce, które wymyśliłem sobie na czas historyjki mego życia i oddychania, ta bladożółta blaszka zanika co dnia i co dnia zmartwychwstaje a przy mnie zapalają się latarnie moich marzeń albo gasną, albo zapalają się i dobrze wtedy jest zastygnąć na chwilę, kucnąć w trawie zgniłej lub śniegu, który właśnie spadł i zatrzymać czas. 

Wolsztyńskie łąki i stawy od pewnego czasu - od ulicy Dąbrowskiego na wprost do dr Kocha. 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Dr Kocha 1

Zapisać pod dzisiejszą datą słowa o tym, że siedemdziesiątdwa dni trwa się już bez dwa razy ef, czyli po pierwsze: fajki, papierosowo-nikotynowej na przykład (ale to na przykład) i po drugie: fejsa, czyli lubięto albo dodamciędotakzwanychznajomych, chociaż nigdy nie słyszałeś, nie słyszałaś jak mi się odbija po mineralnej wodzie na przykład, i co ty możesz wiedzieć o tym czy mnie lubisz czy nie, czy mnie znasz czy nie, ale lubięto a raczej lubiszmnie i dalej, że dziś dnia zakończyło się tydzień, no, dziewięć dni życia poza tym z czego się żyje i powróciło się do macierzy, powróciło się idąc ulicą dr Kocha a za totolotkiem skręcając w lewo na tak zwane łąki beknęło się powietrzem zgromadzonym w przełyku dla wiwatu i dla przestworzy, by wyrazić jedność z naturą a jednocześnie uczucie, co się  myśli o tych, którzy nazywają mnie ignorantem i to by było na tyle.

Wolsztyn. Budynek po lewej o nr 1 przynależy do ulicy dr Kocha, ulicy Roberta Kocha albo ulicy Kocha a droga w dół zaczyna lub kończy (zależy z której strony spojrzeć), ulicę Dutkowskiego  (przedwojennego dyrektora Liceum w Wolsztynie)

środa, 21 listopada 2012

Coś tam robią

Na wolsztyńskich "łąkach" Dąbrowskiego a Dutkowskiego coś ruszyło. Dwie koparki, sześciu chłopa, jeden szufluje. Nieźle. 16 grudnia referendum.

czwartek, 27 stycznia 2011

Józefa Dutkowskiego

Ulica Józefa Dutkowskiego, została otwarta we wrześniu 2010 roku z okazji X Zjazdu absolwentów Liceum Ogólnokształcącego w Wolsztynie. Nazwana imieniem ostatniego przedwojennego dyrektora tej szkoły, biegnie tak zwanymi łąkami, łącząc ulicę Dr Kocha z ulicą...Dr Kocha. Tak ktoś wymyślił, teren wyłożył kostką granitową i już.

Na zdjęciach "tyły" ulicy Dr Kocha, właśnie z ulicy Dutkowskiego.