Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orlik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orlik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 sierpnia 2014

Z rozmów męsko-męskich (część dwudziesta trzecia)

- tato, biegaj, biegaj...
- dlaczego synku mam biegać?
- bo jesteś dla mnie najlepszy na świecie!
Karpicko, przed biegiem i Wolsztyn - Orlik, przy ulicy Garbarskiej.

środa, 4 czerwca 2014

Tu skrzydeł ci doda orlik garbarski

Co prawda, poniższy kadr miał już swoją premierę kilka dni temu w innym miejscu, ale że jutro urodziny koliflałera, postanowiłem na sportowo, skrzydlato i z zadartym nosem. 
W przeddzień rocznicy kopnąłem w pedały circa półmaraton dookolny w 46:48 a dwudziestka wypadła na 43:43
Rok temu wsiadłem na tą bestię, zupełnie nie wiedząc w jakim kierunku pofrunę...

niedziela, 11 marca 2012

Wkoło komina

Raczej ulica Garbarska w Wolsztynie.
Nr 1,4,6,7 i 9 - blokowisko nr 8 przy Garbarskiej (szaraczek).
Nr 1,3,4,5,7 i 9 - blokowisko nr 11 przy Garbarskiej (kolorowy).
Nr 2 - ulica Słoneczna i Komorowska (prostopadła). Wczesny Gierek.
Nr 5,7,8,9 - Orlik 2012.
Nr 1 - klatka przy ósemce. Wczesny Wałęsa.

środa, 31 marca 2010

Orlik nr 3

Tenże powstał jako ostatni. Orlik 2012. Trzy orlicze majstersztyki za europy biednej pieniądze w okołopiętnastotysięcznym wolsztynku zakwitły w ostatnim czasie. Zatrzymałem się z ciekawości, niedawnego dnia, przy Orliku pana Poniatowskiego, bo zabudowano pięknie zieloną murawą teren bagienny, przy tejże ulicy. Nosek swój przytknąłem do zielonej trawki (ach jaka piękna, nieskażona, nienawożona, bezkretowa). Trawka zapachniała mi moczem (być może nosek swój przytknąłem w miejscu gdzie "było miło" chłopcom kulającym barani pęcherz, a może wszedłem na teren oznaczony przez  gang ulicznych obscymurków). Nieważne. Orliki rosną jak grzyby po deszczu. Piękne to i fascynujące. Momentami wzruszające. Tylko!
Tylko! Dlaczego jam, 00001 głos wyborczy tego miasta z maludą swoją nie mogę kopnąć piłki do bramki. Na Orliku. 2012 zresztą. Bo to "kufelki", "intaki" , "gorgle" i inne wolsztyńskorosłe gwiazdy, toczą swoje treningi i niewybredne mecze, na których słowo "kurwa" pięknie odbija się o plastikowometalowe druty.
Nie chcę, by mój syn słuchał takich "miłosnych okrzyków" (póki co), a po drugie chcę wejść na Orlika (2012) i pograć z nim w nogę (póki co). 
Bo za chwilę, wszystko przykryje mgła.

piątek, 11 grudnia 2009

Orlik 2012

W ubiegłą sobotę, 5 grudnia, otwarto drugiego (!) Orlika w Wolsztynie. Trzeci, lada dzień wzleci nad zatorzańskim bagniskiem. To dobrze, że tak się dzieje. Panom Ryszardom Kurpom, Jackom Skrobiszom, Andrzejom Rogozińskim dziękuję. W imieniu. A chociażby mojego najmłodszego syna Jasia, który na dniach skończył rok i osiem miesięcy. Dziękuję. Pewnie zagra nie raz w "nogę", depcząc te europywspólnej pieniądze. Pewnie nie raz.
Pamiętam siebie za młodych lat. W piłkę grałem na ulicy (Bohaterów Bielnika). Czasem jechał jakiś wóz konny do Chorzemina. Raz na trzy dni zaniepokoił warkot samochodu. Dziś trochę się zmieniło. Trochę bardzo.
Gdy w latach osiemdziesiątych wędrowałem od wzgórz Eisenach w kierunku Budapesztu szlakiem czerwonym, napotykałem co wioska na basen. Co wioska był też inny browar. Minęło przeszło dwadzieścia lat. W końcu zbliżyliśmy się do NRD. To dobrze. Szkoda mi trochę sadu, który rósł sobie w dziczy na starannie uporządkowanym dziś terenie. Odkąd tutaj zamieszkałem, piękne były noce kwietniowe, majowe, czerwcowe. Przepiękne. W śpiewie ptaków chowających się wśród zapomnianych jabłoni, gruszy, orzechowców. Już nie będę wstawał o czwartej nad ranem, by posłuchać ich śpiewu. Bo śpiewu skowronka nie usłyszę. Usłyszę Orlika.