Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wroniawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wroniawy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 czerwca 2015

Wroniawy - pałac

We Wroniawach jestem nader często. Jakoś jednak nigdy nie miałem okazji (a szkoda) na dłuższe "celebrejt" pałacu, który ukryty jest pośród  przeszło dwunasto hektarowego Parku, założonego przez znaną w regionie rodzinę Gajewskich. 
Wieś Wroniawy, wymieniona została już w historycznych annałach w 1314 roku jako Boguchwał de Wronawe. Położona jest siedem kilometrów na południowy-wschód od Wolsztyna a zatem dla wytrawnego biegacza albo leniwego rowerzysty całkiem niedaleko.
Wspomniany pałac zbudowano w 1820 roku, w zachodniej części wsi, dla Stanisława Platera (1784-1851), literata, geografa i ziemianina, kapitana w armii Królestwa Polskiego. 
Od 1958 roku do dziś, mieści się w nim Państwowy Dom Wczasów Dziecięcych. Mam w nim "swoich ludzi", których serdecznie pozdrawiam.
Wieża z osadzonym baniastym hełmem, została postawiona od wschodu.

wtorek, 21 stycznia 2014

Powrót do domu (z pętli zaborowskiej).

Solec. Droga do Wolsztyna. Na wprost sklep. Drugi.
Solec - droga do Moch.
Przez wieś Mochy przejechałem bez oglądania się za siebie. Bywałem tutaj nie raz i nie na dwa. Bywałem. Ten kto nie widział bociana na własne oczy, w Mochach go na pewno zobaczy. Co gniazdo to słup energetyczny albo co słup to gniazdo...
Wolsztyn zbliżał się pod moimi nogami z minuty na minutę. Dojeżdżam do Solca. Trzydziesty kilometr wypadł na przystanku PKS, po lewej stronie, prawie, że w centrum wsi. Centrum, to sklep a w Solcu są dwa. Centra. Czyli sklepy. Zza płotu, który dobiega do murowanej wiaty wyjrzał podejrzliwie mężczyzna z gołą głową. Oczy miał zmrużone, usta otwarte. Nie wiem co pomyślał na mój widok - widok oczapionego, zarękawiczkowanego, z czerwonymi okularami na nosie i zagrywającym 647 setem Arminem van Buurenem z „rowera”. Doprawdy nie wiem. Do tego ten pies co mu towarzyszył nie zapowiadał nic dobrego. Okręcając się na pięcie zamierzyłem w cztery strony świata pentaxowym kitem i na mocnych depnięciach w 2 minuty opuszczałem to siedlisko. Słońca już nie było. Schowało się za cieniem wielkiej góry, tej samej góry z której w nocy z niedzieli na poniedziałek przyszło to co przyszło. Bądźcie pozdrowieni wielbiciele łyżew i innych kurlingów...
Nie zatrzymywałem się aż do górki wroniawskiej, za wsią Wroniawy. Tam przekręciłem trzydziestypiąty kilometr. Włączyłem światła. Nie chciałem zostać strąconym we mgle kręglem w rozgrywanej na drodze partii. W Berzynie, na czterdziestym kilometrze zameldowałem się o 14:30... Pętla zaborowska zaliczona.
Z wroniawskiej górki, kościół p.w. Miłosierdzia Bożego i droga o Solca.
W zachodnie pole.
Korrida na drodze. Kierunek Wolsztyn, miejsce to samo.
Berzyna w kierunku do Starego Widzimia.

 

sobota, 16 marca 2013

Wroniawy - czworaki

Ciągnę Wroniawy dalej, dla tych ośmiu czworaków, co wzdłuż ulicy Wolsztyńskiej pobudowano na początku XX wieku, po lewej stronie patrząc od Wolsztyna w dalszym kierunku.
Do całości załapał się mur okalający obecną Spółdzielnię Produkcji Rolnej o nazwie Agrofirma. Ten, prostopadle biegnie do ulicy Wolsztyńskiej wzdłuż drogi do wsi Kębłowo.

piątek, 15 marca 2013

Wroniawy - kapliczka

7 kilometrów na południe, południowy-wschód na upartego od Wolsztyna, położona jest wieś Wroniawy. Przy drodze nr 305, ulicy Wolsztyńskiej, na wylocie z wioski w kierunku Solca, przy skrzyżowaniu tejże z drogą gruntową prowadzącą do Kębłowa, stoi kapliczka z dwoma figurkami Matki Boskiej.
W lewo do Solca, w prawo do Wolsztyna, na wprost do Kębłowa.
Matka Boska niższa.
Matka Boska wyższa.

wtorek, 19 czerwca 2012

Letnie haiku

Cisza
i głębsza cisza
gdy świerszcze
wahają się

Jezioro Berzyńskie widziane znad Wroniaw. 
Tekst Leonarda Cohena w przekładzie Maćka Zębatego.

sobota, 18 września 2010

Wroniawy

Siedem kilometrów na południowy-wschód od Wolsztyna, przy drodze do Wschowy i czynnej (jeszcze) linii kolejowej do Leszna, położona jest wieś Wroniawy, licząca około 1400 mieszkańców.
W kierunku do Wolsztyna,
i w kierunku do Leszna.
Stacja kolejowa położona jest na uboczu wsi i prowadzi do niej brukowana droga. Kiedyś można było na niej zobaczyć dróżnika, dziś - dróżnika wysiedlono a stację uśpiono.
Źródła historyczne już w 1314 roku wspominają o nijakim Boguchwale de Wronawe. Wtedy to tereny na których położone są Wroniawy należały do dóbr kębłowskich. Wieś przez wieki przechodziła z rąk do rąk, między innymi była własnością Gajewskich, Stanisława Broel-Platera, rodziny von Hessenburg, Maksymiliana Goldschmidt-Rothschilda. Ostatnim właścicielem Wroniaw, od 1929 roku był Józef Draheim, który od Niemców wykupił szereg majątków.
Idąc z dworca PKP w kierunku wsi, po prawej stronie stoi...kibel. Kibel raczej wszyscy wiedzą co znaczy. Jednak słowem tym nazywana jest potocznie, sąsiednia wieś Kębłowo. Znana jest "miłość" mieszkańców Wroniaw - "wroniawików" do mieszkańców Kębłowa - "kębłowików".
Przy ulicy Dworcowej nieco dalej, lecz po lewej stronie, stoi neogotycka kapliczka z drugiej połowy XIX wieku. Nie jest to jedyna kapliczka czy też krzyż we Wroniawach. Jedyna póki co, na tej stronie.