Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Młyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Młyn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 września 2017

z nienawiści do drzew

Te smartfonowce powstały 17 czerwca 2017 roku, podczas jednej z moich wycieczek biegowych - z miłości do lasu...
 Pomiędzy Chorzeminem a Nowym Młynem.

niedziela, 5 czerwca 2016

niech żyje

o tym że idioci zarządzają woda płynie a wszystko i tak zgnije 
 
 
 
 
 
Dojca, rzeka moich myśli i wspomnień na Nowym Młynie.

niedziela, 26 lipca 2015

Księgowidło

o odpowiednim podrzucaniu wiewiórce orzeszka, księgowidła inaczej, czyli książki przeznaczonej tylko dla bohaterów, i nieustannej zachęcie, do przeczytania sobie jakiegoś jej fajnego fragmentu, dla swojego lepszego samopoczucia...
Nowy Młyn i Dojca
Nad jeziorem Brajec
W pobliżu Borui...

poniedziałek, 13 października 2014

Radość. Jak przebłysk życia


Przełom Dojcy - Nowy Młyn.

niedziela, 12 października 2014

Włośnie

zakochany
w roweringu
fotografii
poezji 
teatrze
nie uszkadzam powierzchni 
nawet nadmuchanego balonu
Dojca w Nowym Młynie.

sobota, 16 listopada 2013

Morskie Oko

Morskie Oko - tak potocznie nazywane, położone jest w lesie, nieopodal Nowego Młyna, tuż przy leśniczówca "Chorzemin" a poprawnie Nowe Tłoki. Bywam w tych okolicach nader często ale nieczęsto ogniskuję i przesłaniam. 


wtorek, 23 lipca 2013

Próbuj. A potem próbuj mocniej.

Stara Dąbrowa.
O tym, że fiolka wciąż mnie kocha a ja kocham fiolkę, o wspólnym jedzeniu słonecznika, ziaren tego astra i o jedzeniu dzisiejszego obiadu, bo ja cię nie mogę w knajpie takiego nie kupisz i o jeździe mojej rowerowej koliflałerem przez Berzynę, Stary Widzim a nawet Starą Dąbrowę i dalej Tłoki, Karpicko, Nowy Młyn gdzie z gąszczy wystartował SP-BER do zachodzącego słońca...
Nowy Młyn.
...i że nogi bolą, w lodówce pół litra się chłodzi a za oknem łysy w górę idzie, oj idzie z mrugnięcia na powiekę, no i na koniec, że ze świata przyleciał do mnie bidon, który nigdy nie wysycha wraz z opaską białą którą też można na rękę, opatrzoną napisem w kolorze czarnym: "Marcin Chalupczok. Próbuj. A potem próbuj mocniej".
Garbarnia - Wolsztyn.
Zapisek szprychowy: trasa Author 12. Dwadzieścia osiem i pół.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Cicho było

"...Nazajutrz po południu spadł śnieg. Szliśmy z Peresadą przez las do Czerniawy. Po bimber. Śnieg padał jak dzwony na nowennę, ale w lesie przytulnie było. Gdzieś niedaleko kukała zazula. Cały dzień dzisiaj kukała. Naliczyłem nam, mojej dziewczynie i sobie, sto lat jeszcze życia, a po setce przestałem już liczyć. A ona kukała dalej. Myślę, że chyba dwie zazule kukały. W taki sposób, że jak jedna przestawała, to druga zaczynała. I tak we dwie na zmianę. A może, może trzy zazule kukały.
Szliśmy wydłużonym krokiem, żeby zdążyć wrócić do Bobrowic przed zapadnięciem nocy. Śnieg poprzez wysokie korony i niższe gałęzie sypał się szelestnie na nasze głowy, ramiona i przygarbione plecy. Peresada miał na głowie swoją czapkę–atamankę, a ja z gołą głową, jak to ja. Ale w uszy miałem ciepło, bo miałem nauszniki. Ona mi je zrobiła szydełkiem. Jej ręce kochane. Za wszystko jej się odwdzięczę już niedługo, kiedy skończy się moje opętanie. Moje zaćmienie tą mgłą. Kiedy skończą się jej prześladowania: zadymki, zawieje, zawieruchy i wirujące dymne słupy miotające mną, szastające mną, igrce bardzo karkołomne sobie ze mną wyprawiające. Strzeżcie mnie, zorze miłe!
Las skończył się i staliśmy teraz na jego skraju, na wzgórzu górującym nad otwartą okolicą. W dole leżała Czerniawka. Biało, biało. Ach, Gałązko Jabłoni, jak biało. Śnieg sypał, a z kominów wioski szły dymy prosto w górę, bo wiatru nie było. Cicho było. Tylko ten słynny szmer, szelest płatków śniegowych ocierających się w locie o siebie i opadających wolno, komunijnie na padół.
.."


Nowomłyński las.
Tekst Sted.
Ze 4 kilometry na wschód od Grochowic leży wioska Bielawy. Tam bimber był maniam...

niedziela, 31 marca 2013

A Ciebie kto dziś obudził - zając chyba

...bo mnie - orbitująca Lisa.

Wiadomo. Nowy Młyn. Wiadomo. Kole Wolsztyna...

sobota, 23 marca 2013

A co tam we Młynie

"...bo nie ma wiatru i słońce właśnie spoza ciemnej ściany lasu wychodzi na widok nad widoki. Jest dzień, nie da się ukryć. Nowy dzień. Kiedy człowiek się smuci, nie chce, żeby zaraz wszyscy też się smucili. Wcale nie. Chce tylko, żeby go nie wciągano do rozbawionego wesołego korowodu, żeby mu dano spokój, pozwolono odejść, usunąć się na stronę, w cień głęboki, do klasztornych zakamarków cienia. Ale kiedy człowiek się cieszy, to wtedy chce, żeby wszyscy się cieszyli. Tak to jest i czy jest w tym coś złego? Tak ja się cieszyłem nowym dniem, którego czułem namacalnie na oczach, na powiekach, na rękach, na całej skórze, na piersiach i z tyłu na plecach pod koszulą, swetrem, bluzą i kapotą, bo grubo byłem ubrany, kupę łachów na sobie miałem. Zima. Więc cieszyłem się nowym dniem, którego czułem spontanicznie i namacalnie na całej skórze, tak jakby mrówki wszędzie po mnie łaziły, ale nie gryząc mnie, tylko przebierając mnogimi nóżkami i to było przyjemne, przyjemnie łaskoczące...
Cieszyłem się nowym dniem i chciałem, żeby wszyscy tak jak ja się cieszyli, bo kiedy człowiek się smuci, nie chce, żeby wszyscy się smucili, wcale nie, ale kiedy człowiek cieszy się, to wtedy chce, żeby wszyscy się cieszyli i czy jest w tym coś złego?".
Nowy Młyn
Przełom Dojcy na wschód.
Przełom Dojcy ze schodów.
Morskie Oko, koło Nowego Młyna.
Dziki są potwornie głodne. Dziś ponownie ma zaminusić do siedemnastu.
Monumentalne, pomnikowe sosny.
Opłotowanie leśniczówki.
Tekst Sted.