Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kręta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kręta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lutego 2017

Wolsztynówki - chwilówki: szlakiem żurawia

o tym, że w Polszcze będą zamykane szpitale ale nie w Wolsztynie, gdzie rozbudowa larazertu kwitnie od jesieni minionego roku zdaje się i nie zastanawiać się dlaczego tak jest, gdyż Mózg wie co robi

niedziela, 15 stycznia 2017

Powrót taty do domu - część zimowa

o tym, że najpierw śnieg spadł po raz pierwszy w tym roku a potem się rozpuścił w  sobie i znów spadł ni stąd ni zowąd to znaczy wiadomo skąd spadł z góry tylko o czas chodzi o zaskoczenie, że właśnie dziś spadł ponownie raczej nie ostatni raz i nie ostatni śnieg ale tak, że ćma zamieniła się w śnieżnobiałego motyla
na Dutkowskiego
powyższe na Powstańców Wielkopolskich
...Kręta a Garbarska...w Wolsztynie.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Gaska (część piąta)

Gaska łącząca ulicę Krętą ze Strzelecką. W Wolsztynie. Dziś dawałem tędy z buta. Październikem wieczornym jest tu ciemno. Nie oznacza to, że niebezpiecznie. 
gwiazd niedosięgłych bądź dotykiem
pomostem bywaj wytrzymałym 
pomiędzy granic snu przesmykiem 
w miłości bywaj doskonałym

piątek, 25 stycznia 2013

Napisać siebie zimowo-przeciwnie

Wolsztyn, ulica Lipowa do skrzyżowania Gajewskich, Wschowska i Dr Kocha.
Plac Kościuszki do ul Dr Kocha.
Napisać siebie w zimie i siebie idącego z aparatem fotograficznym w ręku za dnia lub wieczora, kiedy to Jeden chciał mnie podwieźć nawet do domu, jak prawie co piątek, za co mu serdecznie zresztą dziękuję, ale chciało się iść nogami, bo bardzo tęsknię do chodzenia a Jeden nie dręczył mnie i nie namawiał do jazdy, bo on dobrze wie, on mnie w istocie zna zupełnie i na wylot, na wskroś, a potem, gdy już się szło, to nawet w rękawiczkach, absolutnie małe przyciski i pokrętła ale częściej przyciski aparatu którego noszę wciąż ze sobą, poddawały się i szło sprawnie ustawianie rożnych cyfr i ostrości i przesłon a miało się taki pomysł, żeby o zimowej wieczornej porze, zatrzymać nieporuszające się samochody, bo one przecież też mają duszę, każdy samochód ma duszę tylko nie każdy właściciel o tym wie, nie każdy właściciel jest świadomy tego, że jego samochodowa towarzyszka życia ma duszę i niektórzy traktują je jak przedmiot, albo powietrze nawet, i w tym napisaniu siebie zamknąć w jedno: myśli, zimę, samochody tak by było wiadomo, że to o kobietę chodzi a nie o samochód, o mężczyznę chodzi a nie o samochód i o minus dziewiętnaście stopni Celsjusza ale wcale ta całość nie musi oznaczać mrozu i skostnienia, przeciwnie, przeciwnie...przeciwnie.
Ulica Kręta "pod górę" od Strzeleckiej.
W kierunku przeciwnym.

czwartek, 17 stycznia 2013

Wolsztynówki - chwilowki: lustro

Koniecznie zapisać o przechodzeniu koło tego lustra drogowego, stojącego na ulicy Krętej mojego miasta, że już od kiedy się je pamięta, że stoi, ale nie potrafię podać jakiegoś konkretnego czasu, dnia, miesiąca, pory roku nawet czy roku, chodzi mi o tą liczbę co ludzie zapisują każde minione 365 dni, zatem nie ma się tego umiejscowionego czasowo, bo każdy czas inaczej liczy, ja na przykład liczę każdą minutę swojego życia i liczę na tą minutę, że będzie wyjątkowa jak dla kogoś innego rok, lub tydzień na Wyspach Kanaryjskich albo w innych miejscach które znam z zabawy - palcem po mapie, każdy jest przecież inny, każdy najważniejszy, mogę jedynie o sobie mówić z precyzją i starannością i prawdą, jak to jest z moim czasem, więc nie umiem określić daty od kiedy przechodzę sobie szybko lub wolno, czasami biegiem się zdarzało, nad ranem oczywiście też, ale nie będę pisał o moich spacerach pomiędzy nocą a świtem, nie teraz, nie, pamiętam nawet jak szedłem koło tego lustra gdy słońce w oczy świeciło i nie sam szedłem też i nigdy, przenigdy, przechodząc nie mogłem zobaczyć samego siebie w tym zwierciadle, i doszedłem do wniosku, że duchem jestem chyba albo aniołem jakimś.

Wolsztyn. ulica Kręta - w lustrze do ulicy Strzeleckiej.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Choinka - Wawrzynowiczynka

W 2010 roku była choinka-rogozinka, tegoroczna (pozwoliłem ją sobie tak nazwać ku kontynuacji): choinka-wawrzynowiczynka, 30 listopada 2012r., stanęła na wolsztyńskim Rynku. Zanim tam jednak stanęła, tego samego dnia, rankiem, że tak napiszę, wyrżnięto ją z posesji państwa Wawrzynowiczów z ulicy Krętej (nr 11 z literką) w Wolsztynie i załadowano przy pomocy dźwigu na "niskopodwoziówkę".
Fiolka - dzięki za czujność, dobre kadry Twoim komórkowcem i myśl o mnie pomimo tego, skąd wracałaś tamtego dnia i jak się czułaś.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Świat według dziecka (cienie)

Mały, gruby i wysoki na ulicy Krętej w Wolsztynie - wylot do Powstańców Wielkopolskich.
Z kroniki regionalnej. Dziś zadzwonił do mnie Radek. 15 czerwca urodził się jemu syn. Już na ziemi Bocheńskiej. Gratulacje jeszcze raz Radzio i do zobaczenia jesienią. Przywieź tylko śliwki, coby nie dokuczały nam wrześniowe niskie cienie. Bo cienie muszą być długie. Widać a nie słychać.

sobota, 12 listopada 2011

Tylko to tak się mówi

"...Właśnie. Nie każdy jest mlecznym bratem. Nie przed każdym można rozpostrzec to, co się ma na dnie worka. Zacząłem o tym i znowu mnie napada gorycz, wstyd, żal, wściekłość i nie wiadomo co, że parę razy tak mi się zdarzyło, trzy, cztery razy, poskarżyłem się, podzieliłem się cierpieniami moimi i myślami czarnymi nie z mlecznymi braćmi. Zmylili mnie. Wszystko wyglądało i byłem pewien, bo inaczej bym nawet nie mruknął, że mam przed sobą ich: mlecznych braci. Ale zmylili mnie. Łagodnością udawaną, myślącym, smutnym wyrazem. Powagą. Cztery razy mi się to zdarzyło, jak się przekonałem. A ile razy, co się nie przekonałem. Na świecie to się musiało zdarzyć tysiące tysięcy razy. Nauka z tego jest chyba jedna: nie otwierać nikomu podwoi. Być dobrym trzeba zawsze, dzielić się wszystkim, miłość nieść, pomoc i słodycz, ale myśli najstraszniejsze i przejścia przebyte najgorsze zachować dla siebie. To - chować do własnych jaskiń głęboko, coraz głębiej. Tam niech to rośnie. Na głębokość. W korzeniach. Tu na górze, jeśli jeszcze można dalej żyć, jeśli się chce - niech się rozwija i rośnie kwiat.
Tylko to tak się mówi...".
 
W gasce łączącej ulicę Strzelecką i Krętą w Wolsztynie.

niedziela, 2 stycznia 2011

Wszystko na opak (kłet na drzewie)

A co będzie dalej?

Ulica Kręta w Wolsztynie.

sobota, 9 stycznia 2010

Szajek

Dziś, tośmy poszli z Fiolką do "miasta" na piechotę. A bo to podobno śnieg padał jak nigdy, a to podobno śnieg napadał jak dotychczas, a (to nie podobno) wczoraj mnie kolega Waldemar (zresztą na moje życzenie) wystrugał w lokalu oranżowym na niejeżdżącego w dniu następnym, a to zima nastała...
Nawet sąsiad powiedział: "trzydzieści lat temu tak było". Nie wiem dlaczego z trzydziestoleciem wyskoczył od razu. Pamiętam zimę sprzed trzydziestu lat. Sprzed czterdziestu dwóch nie pamiętam. A podobno była. Też niezła. Ale ta sprzed trzydziestu lat to była. Job twoju mać. Może sąsiadeczek myślał, że mam ze dwadzieścia na wiatraku. Z dziewiętnaście na liczniku. Może myślał. Sąsiedzi na ogół mało wiedzą...za dużo myślą...
Zatem z moją Fiolką poszlim dziś do miasta na pieszko. Ja oczywiście z torbą nierozłączką.
Gdy zakończyliśmy prawie-że zakupy, a moje nogi skierowały się ku nowemu sklepowi na ulicy Wodnej (sklep nazwę ma "Szajek"), mijałem pana (przepraszam) PANA, bo drukowanymi trzeba napisać, który odśnieżał za pomocą ręcznej łopaty śnieżnej, chodnik. I gdym dochodził...do tego "Szajka", to wysunęła się z niego zlekkaopołowę młodsza ode mnie eks. Pedientka. Poznałem ją, bo biały miała fartuszek na sobie. Nie od śniegu. Nie od mąki z chlebka. Biały - firmowy miała. Fartuszek. Z napisem.
Rzekła do owego jegomościa co zasuwał łopatką : "niepotrzebnie Pan odśnieża, i tak zaraz będzie tak samo".
Pan z odśnieżaczem rzekł: "może i tak, ale kultura musi być".
Przeszedłem dalej i wszedłem do nazwanego "Szajka" mając te słowa w bez czapkowym moim łbie. Dokonałem zakupów i dalej myślałem o "kulturze" PANA  z łopatą.  I kóltuże Pani z "Szajka". Cholera-pomyślałem w końcu stanąwszy na Rynku. Cholera. Jasna k...a, ja p......ę. Jakbym palił, to ze wzburzenia pewnie bym grzmotnął "sporta". Ale nie palę. Woda zawrzała. 
Pani powiedziała, bo ślina nie miała co przynieść na język. Z głupia frant. Pan, odpowiedział prawdziwymi , szczerymi słowami...
Cholera, pomyślałem po raz któryś. Panny (bo panów w sklepie "Szajek" jako sprzedawców nie ma, nie widziałem bynajmniej), ćwiczyły" chyba z pół roku fach sprzedażny. Nie poszedłbym już po dzisiejszym dniu tamże, gdyby nie jeden z towarów mający bardzo ekstra (niewagancką) cenę. 
Pozdrawiam Panie z "Szajka". Pozdrawiam PANA z łopatą. Pozdrawiam śnieg, co wali non stoper. Kultura kiurfa musi być...

Kadr z ulicy Krętej w kierunku Powstańców Wielkopolskich w Wolsztynie z nienazwanej gaski dochodzącej do ulicy Strzeleckiej (zdjęcie pierwsze) i z samej ulicy Krętej w kierunku tym samym.