Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejnica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

V Grand Prix Kaczmarek Electric MTB 2014 - Olejnica

Musimy od siebie wymagać.
Jeszcze nie nastąpił start a na 5 kilometrowej rozgrzewce zaliczyłem glebę i rozwaliłem sobie lewą nogę. Na 10 spadł mi łańcuch a na 2 kilometry przed metą, kiedy to zdaje się byłem już głową w niebie szukając Janów i Pawłów, gleba kolejna. I to w dodatku na takim rowerku-koliflałerku.
Było jednak warto.

sobota, 23 lipca 2011

Wieża w Olejnicy (część druga)

I wróciłem. Gdy 16 lipca tego roku stepowałem po raz drugi w swoim życiu na "Januszowe Wzgórze" (nie jest to co prawda żadna Perehyba, Chryszczata czy inna jako taka Czantoria), wznoszące się li tylko 92 metry ponad poziom przyjęty morza (na terenie Przemęckiego Parku Krajobrazowego), 
byłem pełen werwy a co najważniejsze myśli i doświadczeń z poprzedniej eskapady, po której nie raz zrywałem się z krzykiem w nocy. 
Trauma z czasem minęła a swoją odwagą słodko zachęcałem do wejścia po tych 80 schodkach, towarzyszących mi towarzyszy broni. Na wieżę widokową w Olejnicy, która ma  t  y  l  k  o    19, 5 metra, ale za to jest najwyższym tego typu obiektem w Wielkopolsce, wybrałem się po kilkugodzinnym leniuchowaniu nad Jeziorem Wieleńskim wraz z fiolką i janim. Gdy stanęliśmy przed pierwszym schodkiem usłyszałem głos żeński:
- ty chcesz na to wejść?, po czym odezwał się głos dziecięcy,
- idziemy tam mama.
Mama jak przyznała tego samego dnia późnym wieczorem w całkiem innym miejscu, nigdy sama nie weszłaby na toto (już nie wejdzie) gdyby nie głos dziecka.
Zatem krok po kroku, step baj step, przodując trzyletniemu dziecku i jego rodzicielce, wspinałem się na to drewniane "nieszczęście", wybudowane dwa lata wstecz za małowiela 50 klocków (używam waluty polskiej). Chyba na dziesiątym stopniu doznałem déjà vu (co tutaj oznacza: złych wspomnień). Pierwsza myśl - wycofanko.
Spojrzałem za siebie, zobaczyłem Janka i usłyszałem jego głos : idziemy,  idziemy, ale fajna praca. No cóż - pomyślałem. Zastanowiłem się tylko w którą stronę przewrócę się z tymi modrzewiowymi palami, na których opiera się to "diabelstwo". Step baj step, podest drugi, trzeci, czwarty. Nie odzywałem się na żadne słowne zaczepki, wzrok utkwiony miałem w chmury, przeklinałem w duchu budowniczego obiektu Szymona Jęśkowiaka z Brenna i jego pomocników (przepraszam panie Szymonie) a drewniana poręcz trzeszczała od nieznanej mi wcześniej siły mojego uścisku. Aha! Jak wznosiłem się coraz to wyżej i wyżej dobiegały do mnie głosy ze szczytu wieży. Głosy ludzi czy aniołów? A może upadłych aniołów, którzy wznieśli się?? Okazało się co innego ale ajn moment jak powiedziała wróżka do...(...).
Sam nie wiem jak to się stało, że we trójkę weszliśmy na tego "potwora". 
Była sobota, godzina koło osiemnastej. Na tarasie widokowym zastałem Henryka Jurołojcia, który bywa tam często, łikendową porą, służąc swoją wiedzą na temat roztaczającego się widoku na przestrzeni trzystasześćdziesięciostopniowej; budowli widocznych lub niewidocznych na widnokręgu lub w jego pobliżu. To jego dziełem jest poręcz a raczej malowidła na niej się znajdujące, poczynione farbą białą i pędzelkiem, przedstawiające strzałki ze wskazaniem miejscowości lub innych geograficzno-podróżniczych miejsc, które mogą zostać dostrzeżone z wieżyczki. Pan Henryk służy nawet swoim sprzętem optycznym, wypożyczając go nieodpłatnie himalaistom osłonińskim.
Trzymałem się kurczowo owej poręczy. Nie byłem w tym osamotniony.
- Co ja tutaj robię, pomyślałem, widząc przed sobą wieżę gieesemkę. 
Sam nie wiem kiedy pocykałem zdjęcia. Sam nie wiem kiedy zmieniłem obiektyw...
Zapiera dech w piersiach wieża widokowa w Osłoninie. 
Oj zapiera.
Dla widoku jezior Osłonińskiego, Trzytoniowego, Białego, Radomierskiego, Breńskiego, Górskiego, Wyspy Konwaliowej, wież kościołów w Przemęcie, 
Wieleniu, Brennie, Lginiu, Dłużynie warto. Zaprzeć się w sobie i wejść.
Będzie trzeci raz?
Strach jest ale poprawy nie ma.

czwartek, 19 listopada 2009

Jezioro Górskie

Jezioro Górskie - kadry z ulicy Górnej w Olejnicy.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Wieża w Olejnicy

O wieży w Olejnicy dowiedziałem się jakiś czas temu, jeśli się nie mylę to od Rąpla (tak wszyscy nazywają Piotrka, mojego dobrego szparaga). Wieżę widokową wybudowano latem w tym roku, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze.
Przyszedł czas, że w końcu pojechałem i wszedłem na te orle gniazdo. Nie mam lęku wysokości, ale wchodząc po kolejnych stopniach schodów, myślałem nie o tym co mnie czeka na górze lecz o tym by nie patrzeć w dół, kiedy się ta budowla zawali pode mną, zarwą się deski...do dzisiaj mam lęki jak sobie przypomnę skrzypienie drewna pod nogami...
Wieś
Olejnica leży pomiędzy dwoma jeziorami Górskim i Olejnickim, około 30 km od Wolsztyna.

Widok na Przemęt.