W końcu...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komorowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komorowska. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 grudnia 2023
środa, 13 grudnia 2023
czwartek, 4 sierpnia 2016
nagi sad (W - imię ojca - i - syna, to wszystko. Z całej wiary tylko tyle)
"...Chociaż z całego życia zostało mi dzisiaj to jedno: przywiązanie. Ale w tym przywiązaniu - czuję to nieraz - więcej jest tego dawnego, jeszcze dziecinnego lęku przed światem, niż mojego własnego zadowolenia, a pewnie także sporo tamtej dziecinnej ufności do własnej wyobraźni, bo może tak naprawdę nie przywiązuje się człowiek do miejsca, lecz do własnego zaufania.
Nawet
wtedy, kiedy mnie ojciec wiózł z nauki, cieszyłem się nie tyle z tego,
że do rodzinnej wsi wracam, ile że do mojej młodości przerwanej.
Spodziewałem się, że czeka na mnie wierna i tak samo beztroska jak
dawniej; miałem nawet ochotę ojca zapytać o nią, tylko bałem się
przerwać milczenie, które od wyjazdu z miasta zapadło między nami, a
którego sam byłem przyczyną. Wreszcie i ojcu się to milczenie znudziło,
bo gdzieś jeszcze przed mostem wydobył się nagle z zadumy i kończąc
widocznie na głos myśl długą, której kłąb nawinął w sobie podczas tego
milczenia, rzekł, jakby kamień w ciszę rzucił:
- Trzeba ci będzie ławkę w kościele wyszykować. Jesion już dorósł.
- Jaki jesion? - spytałem nieśmiało.
-
A bo to jest inny jesion? Tylko jeden jest. Ileż to już lat, jak go
posadziłem - westchnął. - Jeszcze ciebie na świecie nie było. I nikt nie
wierzył już, że będziesz. Ale ja wierzyłem, że będziesz, i wierzyłem,
że to ty będziesz. I posadziłem wtedy to drzewko, żebym nie był taki
sam w swojej wierze. A teraz prawie już ma.
- Nie żal ci go będzie? - spytałem z wyrzutem, bo mnie samego żal jakiś ogarnął.
- Żale, nie żal - powiedział, aby mnie zbyć.
-
Mówiłeś nieraz, że się już zadomowił u nas - powiedziałem. - Cóż nam
teraz zostanie? Wyróżniał nas ten jesion. Mówili obcym o nas: "To tam,
gdzie ten jesion wysoki". I zazdrościli nam ludzie, że taki cień mamy
pod bokiem w lecie.
- Bo myśleli, że na cień go posadziłem.
Zrobiło
mi się jakoś nieswojo, jakby ojciec skazywał na zagładę nie to drzewo,
ale coś niewzruszonego w moim dotychczasowym, niedługim jeszcze życiu.
Nie śmiałbym jednakże odwodzić go od zamiaru, chciałem tylko odwagi
sobie dodać, bo poczułem, że dziwny lęk przyłasił się do mnie, a może
żal tak się we mnie przebrał, że powiedziałem, cicho zresztą, ciszej od
skrzypienia wozu:
- Nie wierzę już w Boga.
Chociaż
wtedy nie byłem jeszcze tak bardzo tego pewny. Może myśli miałem już
harde, ale do słów widać jeszcze nie dorosłem. Toteż obco mi jakoś
zabrzmiały, a nawet niepokój mnie po nich owładnął, że coś się zaraz
stanie, koń poniesie, burza się zerwie, skowronki nas z nieba opadną jak
straszydła i zadziobią - i z trwogą popatrzyłem na ojca, lecz on nawet
zdziwienia nie okazał, jakby słów moich nie dosłyszał, a mnie zabolało
to gorzej, niżby mi w twarz dał.
-
Nawet pacierza już nie pamiętam - powiedziałem natarczywie, drżąc
zarazem ze strachu. - W - imię ojca - i - syna, to wszystko. Z całej
wiary tylko tyle. Fantyśmy sobie dawali, gdy jeden drugiego złapał na
modlitwie. A jak kto fantu nie miał, karmił drugiego, albo mu służył,
albo na klęczkach przed nim chodził.
Byłem
pewny - i nawet pragnąłem - żeby ojciec wtedy przeklął moją zuchwałość,
odżegnał się ode mnie, batem mnie wściekle zawinął, ale on nawet oczu
nie podniósł znad konia, tylko rzekł, jakby i to przewidział, kiedy
sadził jesion w podwórzu:
Nie
każę ci wierzyć. Twoja wola. Pójdziesz i posiedzisz między ludźmi, a to
więcej znaczy, niż gdybyś się modlił tam, gdzie ludzi nie ma..."Tekst: Wiesław Myśliwski
W kadrach - wolsztyńska garbarnia niby przed burzą....
Etykiety:
BW,
foto-komórka,
Garbarska,
Komorowska,
Myśliwski,
nagi sad,
Noc,
Wolsztyn
Lokalizacja:
Wolsztyn, Polska
niedziela, 1 maja 2016
Motocyklowe Marvel Avengers w Wolsztynie
Etykiety:
BW,
Komorowska,
Motocykle,
Wolsztyn
Lokalizacja:
Wolsztyn, Polska
piątek, 15 stycznia 2016
środa, 6 stycznia 2016
Wolsztynówki - chwilowki: zimowa wyprz
Etykiety:
Komorowska,
Wolsztyn,
Wolsztynówki...,
Zima
Lokalizacja:
Wolsztyn, Polska
niedziela, 20 grudnia 2015
Handlowa niedziela
- rób pan te zdjęcia, rób...ja po sobie sprzątam a inni o...widzi pan - usłyszałem gdzieś poza kadrem
- robię, robię odpowiedziałem szybko, rozglądając się jednocześnie kto do mnie mówi...kobieta w czarnej czapce, chowała właśnie ostatnie swetry do swojego kombisklepu na czterech kołach i wymachiwała ręką...
Nie mówiąc nic więcej szedłem dalej przed siebie, myśląc jedynie, że może...w nocy ktoś posprząta, bo ostatnio w nocy to jest trendy...
Wolsztyn, targowisko miejskie przy ulicy Komorowskiej.sobota, 12 grudnia 2015
12,99 do 899
Jakże się cieszę, że mój najmłodszy syn, gdy za lat jedenaście, to znaczy wtedy, gdy osiągnie pełnoletniość, nie będzie wysłuchiwał w TV osób, których dziś ja wysłuchuję a ogonówka parzona, sprzedawana po przecenie przedświąteczną porą, nie będzie najgorszego sortu tak jak w roku pańskim dwatysiącetrzynaście dwunastego grudnia.
poniedziałek, 7 grudnia 2015
czwartek, 24 września 2015
tak wygląda moje inter nocą
Etykiety:
foto-komórka,
Komorowska,
Noc,
Poezja jest we mnie,
Wolsztyn
Lokalizacja:
Wolsztyn, Polska
piątek, 11 września 2015
potrzebuję więcej przestrzeni
Together we have this love
Even so it's not enough
Bruised and burned we won't lose heart
And just because life gets hard
Writing lying e-mail to our friends back home
Feeling guilty if we sometimes wanna be alone
Hand cannot erase this love
And love like this makes us strong
We laugh it off when things go wrong
It's not you, forgive me
If I find I need more space
Cause trust means
We don't have to be together every day
Tekst: Steven Wilson
Even so it's not enough
Bruised and burned we won't lose heart
And just because life gets hard
Writing lying e-mail to our friends back home
Feeling guilty if we sometimes wanna be alone
Hand cannot erase this love
And love like this makes us strong
We laugh it off when things go wrong
It's not you, forgive me
If I find I need more space
Cause trust means
We don't have to be together every day
Tekst: Steven Wilson
Wolsztyn w chmurach nad ulicami Spokojna i Komorowska.
sobota, 4 lipca 2015
niedziela, 17 maja 2015
piątek, 13 lutego 2015
noł komprendo
"Gasnące światło budzi zgiełk,
Wnet czarny anioł pojawi się,
Wielu odeszło w błękit chmur,
Dlaczego nadal ja jestem tu?
Boję się, cały drżę,
Myślę, że to jest tylko sen,
To błąd.
Nie ma już słońca, nie ma gwiazd,
Powietrze dusi, ucichł wiatr,
Niepewność tłumu tnie jak wnyk,
Słyszę obłędu ludzki krzyk.
Boją się, cali drżą,
Myślą, że to jest tylko sen,
To błąd.
Ktoś z tłumu krzyknął: gdzie nasz Pan?
Dlaczego nikt się jeszcze nie pojawił?
Lecz zaraz ucichł, w ustach pył
Tak bezlitośnie jego kwestie zdławił.
Oto on, stoi tam,
Pogardliwie patrzy w naszą stronę,
Ma, co chciał, żniwo ciał,
W sercach ich dusze potępione są.
Już ognia żar orzeźwił mnie
I w blasku widzę twarze przerażone.
Nie ma wśród nich, co mieli być,
Zastąpią ich figury pomnikowe.
Teraz on woła nas,
Płaszczem swym okrył swoje sługi,
Za mój grzech, diabli śmiech,
Wiecznie już będzie nękał mnie
Bezkres"
Do piosenki pt. Czarny Anioł, mojej ukochanej, nowotomyskiej grupy - Karawana Eskimosów - zachód słońca w Wolsztynie, zatrzymany od ulicy Źródlanej.
Wnet czarny anioł pojawi się,
Wielu odeszło w błękit chmur,
Dlaczego nadal ja jestem tu?
Boję się, cały drżę,
Myślę, że to jest tylko sen,
To błąd.
Nie ma już słońca, nie ma gwiazd,
Powietrze dusi, ucichł wiatr,
Niepewność tłumu tnie jak wnyk,
Słyszę obłędu ludzki krzyk.
Boją się, cali drżą,
Myślą, że to jest tylko sen,
To błąd.
Ktoś z tłumu krzyknął: gdzie nasz Pan?
Dlaczego nikt się jeszcze nie pojawił?
Lecz zaraz ucichł, w ustach pył
Tak bezlitośnie jego kwestie zdławił.
Oto on, stoi tam,
Pogardliwie patrzy w naszą stronę,
Ma, co chciał, żniwo ciał,
W sercach ich dusze potępione są.
Już ognia żar orzeźwił mnie
I w blasku widzę twarze przerażone.
Nie ma wśród nich, co mieli być,
Zastąpią ich figury pomnikowe.
Teraz on woła nas,
Płaszczem swym okrył swoje sługi,
Za mój grzech, diabli śmiech,
Wiecznie już będzie nękał mnie
Bezkres"
Do piosenki pt. Czarny Anioł, mojej ukochanej, nowotomyskiej grupy - Karawana Eskimosów - zachód słońca w Wolsztynie, zatrzymany od ulicy Źródlanej.
Etykiety:
Komorowska,
Kościoły,
Wolsztyn,
Zachód,
Źródlana
Lokalizacja:
Wolsztyn, Polska
piątek, 6 lutego 2015
wtorek, 3 lutego 2015
nigdy tego nie robić
Etykiety:
5 Stycznia,
Dworcowa,
foto-komórka,
Komorowska,
Kościelna,
Poznańska,
Rynek,
Wolsztyn,
Wschowska
Lokalizacja:
Wolsztyn, Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































