Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro Wioska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jezioro Wioska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 stycznia 2015

Kung Fu Panda

o ciszy w noworocznych lasach rowerowych napisać.
Dojca i Jezioro Wioska.
Jezioro Brajec.

niedziela, 2 listopada 2014

Pętla zbąszyńska (część pierwsza)

Dziś kopnąłem (jeszcze nie w kalendarz) w Zbąszynie czy raczej Nowe Dwory - południową, słoneczną porą. Na dziesiątym kilometrze minąłem Brajce, bo jakżeby inaczej mógłbym. Przecież do Zbąszynia inaczej się nie daj jak przez Brajec.
Jezioro Wioska powyżej a poniżej Brajec.

środa, 15 października 2014

Brzozing is guting

Naprzeciw Jeziora Wioska.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Co urosło, to urosło

Jako leśny ludek, starający się zarażać swoją brzozowatością innych, dziś byłem sprawdzić czy aby coś od niedzieli urosło w lesie. Po przebyciu bez mała pięciu kilometrów w kilku znanych mi i przyjaznych obwodach leśnych napotkałem:
1. pięć podgrzybków brunatnych
2. chmury burzowe prześwietlane kłującym słońcem 
3. dwie sarnowate dupska
4. jednego pieprznika jadalnego zwanego kurką
5. wieżę obserwacyjną wysoką
6. schody prowadzące na platformę wieży obserwacyjnej wysokiej
7. jakieś dziwne zwierzę za sosną
8. setki goryczaków żółciowych
9. ślady leśniczego na piasku
10. ślady opon mojego koliflałera z ubiegłego roku
11. szmaciaka gałęzistego (o rośnij w spokoju korzennym)
12. pasącego się konika siwego
13. pasącego się tuż obok konika siwego - konika kasztanowato - srokatego
14. jedno piórko sójki
15. następną setkę goryczaków żółciowych
16. kilkadziesiąt pająków różnych gatunków.
Pomimo wszystko, dzień jest ujmujący...obecnie noc...


czwartek, 2 stycznia 2014

Odbiłem się, żebym nie wjechałem

Południowa noworoczność biła ciszą po moich skulonych w ciepłej czapce uszach. W pobliżu Morskiego Oka napotkałem parę pieszych.
- Od pałacu idziemy i gdzie teraz do Wolsztyna, zagadnął On?
- A w tamtym kierunku droga dokąd prowadzi, serwował nerwowo pytanie za pytaniem?
- Tam...wstrzymałem na chwilę oddech...tam do Tuchorzy, Kuźnicy albo...do Borui - tam ja się udaję, dopowiedziałem niemrawo, nie wierząc sam w to co mówię.
- Niech pan uważa, powiedziała Ona na odchodne, bo dziś jest ślisko...
Czterysta metrów dalej witała mnie pozdrowieniami grupa nordyckich chodziarzy, życząc noworoczności na Serdeczny Rok. Odpowiedziałem im krótko, czując jednocześnie szarpnięcie kierownicy. Wyrwa w którą wpadłem zmusiła mnie do zmiany kierunku jazdy. Skręciłem kierownicą w prawo gdzie w poprzek leśnego duktu drewniany drąg grodził wjazd. Ominąłem go w momencie w którym powinien nastąpić upadek. Nie słyszałem nic więcej oprócz zimnego potu występującego mi na plecach...

Okolice Jezioro Wioska i stawów na Ruchockim Młynie.

środa, 2 listopada 2011

Za duszno o Panie

Według podań w Zaduszki istnieje tradycja zapalania ognia - zniczy, lampionów, świec, na grobach zmarłych. Kiedyś w miejscach pochówku rozpalano ogniska w wierze, że ogrzeją błąkające się po świecie dusze. To dzień rozpamiętywania, nostalgii, wspomnień, wyciszenia. 
Ja z wyciszeniem i wspomnieniem poszedłem od ludzi. Do przyrody, zapalając w jej śpiewie ogniki swoich uczuć. Czy postąpiłem po katolicku, czy po pogańsku, tego nie wiem. Postąpiłem wg swojego serca.
Łąbędziówek, czyli zdjęć tychże ptaków mam całkiem sporą kolekcję. Czasami udanych całkiem. Nie o "udaność" jednak mi dziś chodzi.
Sójki ptaka, nigdy wcześniej nie ująłem. Udało się w lesie. Sójka ptak przyleciał dziś po raz pierwszy do naszego karmnika w mieście...
...a gęsi w tym czasie ulatywały. Tylko nie wiem dlaczego na wschód?
Stawom na Ruchockim Młynie wody ubyło, ale urody przybyło. Dziesięć.
Podobnie w przylegającym Jeziorze Wioska.
W jego toni, na słupku, pomiędzy krzyżówkowymi kaczkami, na dwóch nóżkach, rozsiadł się kormoran czarny.
Natrafiłem na wyżerkę dla dzięciołów.
Sam las nie wydawał mi się straszny, ale czasami między sosnami coś przebiegło...
...nerwowo naciskałem spust migawki, ostrząc zamglonym okiem na grzyby...
...właśnie...grzyby.Kilka wpadło do listopadowego koszyka. Raczej ostatnie.
Pomimo chwil nerwówek, ciśnienie miałem oczywiste. Gałki oczne nieprzekrwione. Puls stabilny. Drgania rąk niezauważalne. Słowem wszystko było w normie. A nawet w "idealmie".
Kiedyś mówiono, że w Zaduszki nie wolno deptać (kapusty), klepać (masła), czy spluwać (przez lewe ramię). Nic się nie mówi o tym, że nie wolno oddać się w objęcia (lasu)...
Kto szuka, ten znajdzie drogę...do Jeziora Brajec. A to wszystko przez to, że za duszno mi...