Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rakoniewice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rakoniewice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

Jeszcze paruje

o tym, że wczoraj przekręciło się trzydzieści w pętli błockiej a pierwszy upadek nastąpił w Tarnowej, tam gdzie się zjeżdża ze wzniesienia a w dole skręca w lewo, ale mi nie było dane w lewo tylko prosto, a drugi, nastąpił już w Komorowie, gdzie to koliflałer stanął dęba a ja sprawdziłem jak się lata bez skrzydeł i jak w takim locie tworzyć można różne figury ze swoich kończyn ale kark ku smutkowi niektórym, pozostał na swoim miejscu
Debilna szykana na ścieżce rowerowej przed Rostarzewem, którą wszyscy omijają jezdnią. No i te znaki...
Rostarzewo-dawny ratusz z 1768 roku.
Pałac Czarneckich w Rakoniewicach.
Obornik, na polu przed Tarnową...parujący, tak jak ja trzy minuty później...

czwartek, 30 października 2014

O co chodzi z tymi dyniami?

Mój dobry kolega Gie - przepada za kompotem z dyni (zresztą sam do koneserów tego trunku należę). Kilka lat temu pytał znajomych, czy nie mają jakiejś na zbyciu (dyni). 
Mój inny dobry kolega Bo - ale też, zarazem kolega Gie - nie wiem czy dobry, jako jedyny zareagował i podał swoją pomocną dłoń mówiąc:
- przyjedź do mnie w sobotę, tak koło dwudziestej, to coś będę dla Ciebie miał (pora była jesienna tak jak za oknem).
Gie przyjechał zgodnie z umową, mało tego, poprosił swojego dobrego znajomego Te - ale już nie mojego dobrego kolegę i nie dobrego kolegę Bo, by służył jako kierowca i z butelką zerosiedem absolwenta za "poskiem", za trzy minuty dwudziesta zapukał do drzwi. Bo - otworzył drzwi, przeklął swoją kurmalnością, zamarudził, że "czymu tak późno", po czym powiedział:
- jedźcie za mną.
Jechali około dziesięciu minut - Bo, swoim czerwonym kombiwozem, za nim Gie z kierowcą Te - srebrną dwójką. Gdy zatrzymali się na poboczu, Bo zaświecił w pole latarką i powiedział:
- wybierz sobie ile chcesz, tylko szybko, bo to pole sąsiada.

Gdy kilka dni temu przejeżdżałem obok pola z dyniami w rejonie Rakoniewic, przypomniała mi się ta historyja a w szczególności Bo, którego będę musiał chyba odwiedzić...tylko skąd wziąć kierowcę...

sobota, 25 stycznia 2014

Jak my w Rakoniewicach tatkę-latkę grali

Minus 11 o trzynastej trzydzieści. Udaję się do wolsztyńskiego Domu Kultury, gdzie do zbiórki miało dojść, aktorów - a co! Teatru Fokus. Na schodach Janusz marznący od godziny w nadziei, że ktoś mu otworzy, że te dwa bucki zabierze... Ewa eM jest lepsza ode mnie, bo przyjeżdza na rowerze. Adam loguje się po czternastej. Punktualność poetów...zaraz po nim przyjeżdża minibus, który zabiera i zresztą odwozi nas do i z Rakwic. Pozdrawiam kierowcę...komórkuję...
Ewa, Monika i Janusz. Nie korzystają z komunikacji podstawionej.
Busik, ciepły, rakoniewicznusik.
Świeci słonko z nawiasem, atmosfera całkiem luźna. Wiadomo, że Janusz jadł grochówkę, pewnikiem, że ja jadłem bigos. Przed. Nadymanie brzuchów...
Po przyjeździe witani i prowadzeni w pokoje. Warunki potężnie dobre. Wstępy, oficjele i obiady a potem mini próby. Cykcykam nieudanie kilka chwil przed spektaklem (dlaczego ciebie nie zabrałem pentaksiku mój). Hala swoimi rozmiarami wrażeniowo Blusbradersowa. 
Hala-sala.
Tak mi wyszło do obiadu.
Babka ze swoją synową. Pomiędzy nimi Adam Szef Sprawczy Sztuki.
Dochodzi szesnasta trzydzieści. W kulisach od dwudziestu minut. Nogi marzną. Zakładam i ściągam skarpetki. Kilka razy. Z drewnianym wieszakiem nawiązuję kopulacyjny kontakt dla rozluźnienia. Rozładowania ciśnienia...
Nareszcie zielone światło. Wchodzę...zaczynamy...ucę się tato, ucę. Są potężne hafty. Po 3 minutach słyszę pomruki śmiechu. Od tej pory będzie tylko lepiej. Haftów też jest coraz więcej...w kulisach atmosfera jedyna i pozytywna. Atakować, atakować by śmiech nie schodził...
Na premierze nie słyszałem takich rechotów. Dają mi pałera. Jak się później okaże nie tylko mi. Sławek "swoją babą" robi co chce. Jest genialny. Waldek seksując się z Helką wzmacnia do zenitu atmosferę...
Ewa Korzańska - urzędniczka. "Fuj, ale tu u was śmierdzi."
Placek ze swoją matką (babką). Cóż za zrozumienie.
Jest oczywistością, że łóżko Ludwika Placka musiało kiedyś pierdolnąć. Zagłówek odpada w najmniej oczekiwanej chwili. Jarek "szefo" Świrszcz, po spektaklu mówi: Marcin zagrałeś świetnie...
Tak. Improwizacja daje radość niesamowitą...
Dziękuję Fiolka...Rakoniewice...Gerard, Ewelina, Cecylia...dziękuję Teatr Fokus. Dziękuję Publiczność za obecność i oklaski.
Dziękujeści...
31 stycznia o 19:00 tatkujemy w Wolsztynie...

wtorek, 16 lipca 2013

Pętla rakoniewicka (brukowo-miodowo)

W kierunku Rakoniewic. "Kocie łby".
Koniec bruku, dalej droga polna - w kierunku wsi Łąkie Nowe.

Zatem jechałem rakoniewicką ulicą Zamkową  z zamiarem dojazdu do wsi Tarnowa, ale patrząc w niebo zauważyłem dosyć mocne natarcie sino-bure, dlatego w prawo zadałem do wsi Łąkie Nowe, do której było raptem trzy kaem (do Tarnowy pięć). Początkowo bruk tak zwane kocie łby a potem piasek ale dość przyjemnie. Piękne dęby. 
Gryczana pasieka.
Po drodze po prawej pasieka na gryce a dalej uprawa chmielu i zdaje się szkółka leśna - ta już po lewej. Przy tym chmielu droga w poprzek do mojego obranego kierunku, gdzie dalej ambona myśliwska i droga "na" Łąkie.
Wjeżdżam do wsi...

poniedziałek, 15 lipca 2013

Pętla rakoniewicka (krzyżowo-zamkowo)

...tuż przed Rakoniewicami a prawie już w Rakoniewicach, po prawej "Zajazd u Bogdana" - rastauracyja, gdzie to jednego roku na weselu się nieźle tańcowało...naprzeciw stoi krzyż...Jezusa Ukrzyżowanego. Tak myślę, że rok temu nie było tego krzyża, jakoś nie kojarzę i przypomnieć nie mogę. 
Prostopadle do krajówki w tym miejscu obok wspomnianego biegnie latówka do tzw. Winnicy i dalej Rakoniewic Wsi. 
Jadę dalij jak to gadają w Kymbrydż. Przed stacją paliw z atrakcyjnymi cenami ropopochodnych w prawo skręt i jazda ulicą Zamkową w kierunku południowym, aż do Parku Krajobrazowego i póki co opuszczonego pałaco-zamku w którego towarzystwie rosną całkiem niemałe daglezje, buki czerwone, czarne sosny, kasztanowce czerwone, cypryśniki błotne czy sosny wejmutki.
Za cytatem:
Czarneccy byli właścicielami majątku rakoniewickiego od 1835 roku. Około roku 1840 dla Marcelego hrabiego Czarneckiego i jego żony Florentyny z Chłapowskich, wzniesiono w Rakoniewicach pałac w stylu neorenesansowej willi wloskiej. W latach 1897-1898 Marceli Czarnecki i jego syn Stanisław do korpusu głównego pałacu dobudowali niższe skrzydła. Ponownie pałac rozbudowano po 1945 roku.
Fasada główna pałacu zdobiona jest płytkim ryzalitem, poprzedzonym czterokolumnowym portykiem, nad którym znajduje się taras. Elewację parkową budowli urozmaica balkon wsparty na czterech kolumnach oraz dwie wieżyczki ośmiokątne po jej obu bokach, w których umieszczono klatki schodowe. Przed frontową częścią pałacu rozciąga się park krajobrazowy z alejami lipowymi i grabowymi. Rośnie w nim ponad 30 gatunków rzadkich, egzotycznych drzew i krzewów. Po zachodniej stronie pałacu leży staw rybny z wysepką. Drogę do rezydencji, kończącą się szerokim podjazdem, obsadzono lipami.
Jadę na Łąkie takie czy owakie bo jest ich kilka...(c.d.jutro).