Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbąszyń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbąszyń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 września 2017

odezwa - do...króla

"Najjaśniejszy panie i sprawiedliwy władco...- zachowaj klejnoty swoje dla ubogich tego kraju, niegodzien jestem również pomnika, albowiem w mojej ojczyźnie pomniki stawia się tylko poetom".
 Tekst: Jan Brzechwa, kadr z Łazieniek w Zbąszyniu.

wtorek, 1 grudnia 2015

do Jeziora Błędno (część szósta ostatnia)

Wzięło mi się ostatnio na ostatki ale, to już ostatnia pora by rozpoczęte projekty ostatecznie pokończyć. 
Dziś jezioro Błędno do którego rwałem moim koliflałerem w listopadowe przedpołudnie, a po dotarciu objechałem je szlakiem, który miesiąc wcześniej się przebiegło. Nie wiem co jutro wymyślę, może...ostatnie zdjęcie Wolsztyna???
Powyżej - Zbąszyń Łazienki (północny brzeg jeziora)
Brzeg zachodni, Nądnia, pomost na przedłużeniu ulicy Glinkowej.

niedziela, 20 września 2015

XXVIII Ogólnopolski Bieg Zbąskich - IX Półmaraton


o wyznaczaniu wciąż i wciąż, bezustannie, bez namowy, coraz to bardziej niemożliwych do przekroczenia granic i o ich przekraczaniu























niedziela, 23 listopada 2014

Zachciało mi się sety

o tym, że z Wolsztyna z ulicy Słonecznej, przez Karpicko, Rostarzewo, Rakoniewice, Ruchocice, Grodzisk Wielkopolski, Lasówki, Bukowiec, Nowy Tomyśl, Glinno, Sękowo, Jastrzębsko Stare, Zbąszyń, Nądnie, Chlastawę, Kosieczyn, Podmokle Wielkie, Babimost, Grójec Wielki, Chobienice, Wojciechowo, Nieborzę, Siedlec, Powodowo, do Wolsztyna, ulicy Garbarskiej jest stojeden kilometrów i że koliflałer dał radę a uda chalupczoka tym bardziej, bo od Rakoniewic słońce tam i ówdzie blikało a w plecaku się miało to co się miało...
Jastrzębsko Stare. Stwierdzam, że jestem 50 kaem od domu, jakkolwiek by nie jechać.
Zbąszyń, rzeka Obra...
Prz cmentarnym śmietniku w Zbąszyniu dałem popas.
Kręcko skrzyżowanie, czyli pomiędzy Kosieczynem a Babimostem. Tutaj było już źle.
Grójec Wielki i rzeka Obra w kierunku Jeziora Grójeckiego.

sobota, 8 listopada 2014

Pętla zbąszyńska (część szósta - ostatnia)

O tym, że trudno jest się czasami niektórym zatrzymać, i, że nie chodzi o zatrzymanie pojazdu kierowanego, na przykład samochodu, roweru lub innego odrzutowca, nie, wcale nie o to, ale o zatrzymanie samego siebie w pędzie za i w pędzie by mieć jeszcze więcej, zapominając o rzeczywistości przy tym a często i gęsto o innych, a zdarza się, co jest niewybaczalne, że o najbliższych, i gna się w nicość myśląc, że sen się wyprzedzi, a to jest niemożliwe, wyprzedzenie snu, dlatego napisać o tym, że trudno jest czasami i niektórym zatrzymać się i przy okazji tego pisania napomknąć o sposobie na tą chorobę okropną, raczysko-znieczulisko, sposobie polegającym na nie-gna-niu przed siebie w chciczym pędzie, puknięciu się w główkę paluszkiem i spojrzeniu za siebie, za siebie głęboko hen, by dostrzec skąd się przyszło.
z Chrośnicy do Zbąszynia
wieże kościoła NMP Wniebowziętej w Zbąszyniu
spojrzenie za siebie...do Chrośnicy
Zbąszyń, ulica Poznańska, do Nowego Dworu
Krzyż w Nowym Dworze
Droga do Łomnicy
Nic nie zapowiadało, że 2 listopada bieżącego roku, zajadę sobie rowerowo do Nowego Dworu koło Zbąszynia. Zupełnie nic...Nowego Dworu, w którym w latach 1924-1926 mój dziadek, Jan Tomiński praktykował posadę nauczyciela...
Na zdjęciach poniżej, Jan Tomiński: na pierwszy i drugim, jako pierwszy z lewej siedzący, na trzecim - po prawej, w jasnym palcie.