Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Tomiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Tomiński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2013

Rodzina Tomińskich

Rodzina Tomińskich z Siedlca. Rok około 1911-1912. 
Na pierwszym planie moja prababcia Marianna z d. Rzepa, córka Stanisława i Marianny Waligórskiej, rocznik 1866, pośrodku najmłodszy syn Józef, rocznik 1908 i  mój pradziadek, syn Michała i Reginy Bedła, rocznik 1867.
Stoją od lewej pozostałe dzieci: Jadwiga, rocznik 1902, Bronisława, rocznik 1891, Edward, rocznik 1904, Franciszka, rocznik 1893, mój dziadek Jan, rocznik 1901, Stanisław, rocznik 1896 i Barbara, rocznik 1898.

wtorek, 26 października 2010

Ocalić od zapomnienia (wspomnienia Jana Tomińskiego) - część czwarta

"...Gospodarstwo składało się z chałupy zbudowanej z cegły w reglówkę. Z sieni wchodziło się po prawej stronie do wielkiej izby, z wielkiej izby do alkierza. Pod alkierzem, pod podłogą wyższej około 30 cm, znajdował się schowek (sklep). Wchodziło się do niego po drewnianych schodkach po podniesieniu klapy. Z sieni na wprost wchodziło się do kuchni z kominem i kominkiem po prawej stronie i kominem wystającym z strony lewej. W kuchni na wprost znajdowało się okno. Po prawej stronie znajdowały się drzwi do alkierza. Po lewej stronie znajdowała się mała izba z oknem od podwórza i wejściem do alkierza z oknem na szosę. W alkierzu znajdowało się wejście do komina. Na strych wchodziło się z sieni po drabce. Szczyty domu były obite deskami z okienkami w środku i nad nimi dwoma otworami dla gołębi. „Posola” (?) z belek drewnianych, między nimi drewniane szczapy owijane słomą maczaną w glinie. Dach dwuspadowy, kryty pojedynczo dachówką paloną, podkładaną łupanymi „klapkami”. W wielkiej izbie (po prawej), jedno okno znajdowało się naprzeciw drzwi a drugie po prawej stronie od podwórza. Po lewej stronie wchodziło się do alkierza. Tu znajdowało się jedno okno z widokiem na szosę. W ścianie przegrodowej znajdował się piec kaflowy. Ogrzewał wielką izbę a z alkierza z urządzeniem do gotowania i garncem na wodę. W szczytach domu znajdowały się małe ogródeczki, ogrodzone sztachetami i  słupkami drewnianymi. W ogródku rosło parę krzaków kosmatek (agrestu).
Stodoła zbudowana była z drzewa, pola wypełnione „sztrychulcami” (szczapy okręcone słomą maczane w glinie). Szczyty obite deskami. Dach pokryty słomą. W tylnej części dach się przedłużał blisko ziemi. Przedłużenie dachu pokrywały „kafry”. Tu znajdowała się sieczkarka i plewy (plewnik). Wrota znajdowały się od strony wschodniej. Osadzone były na drewnianych zawiasach. W środku znajdowało się klepisko - „bojewica”, gliną bita. Po obu stronach małe sąsieki. W szczycie stodoły z północnej strony, przylegająca do stodoły była szopa drewniana. Ściany tworzyły żerdzie wylepione gliną i słomą. Tam znajdował się inwentarz. Naprzeciw stodoły mieściły się patyki dla świń i drobiu. W środku podwórza, bliżej domu była studnia kopana, obita wewnątrz deskami. Wodę wydobywało się przy pomocy żurawia.
Za stodołą znajdował się pas pola, ciągnący się z północy na południe. Następnie znajdował się pas pola sąsiada. Potem znów pas pola rodziców. Dalej od tego pasa ciągnęły się dwa pasy w kierunku zachodnim : jeden sąsiada graniczący z rowem Grabarskim od strony południowej, od północnej  zaś nasz pas graniczył z polem sąsiada Rurkowskiego z Nieborzy. W tylnej części tego pasa znajdowały się łąki.
Na wschód od podwórza było gospodarstwo sąsiada Weila. Tuż za stodołą znajdował się bór stryja, ojca brata „Krzyżuna” z Siedlca.
Z podwórza ojca i sąsiada przerzynała droga wspólna przez pierwszy pas pola rodziców i pas pola sąsiada. Tu zakręcała się droga pod kątem prostym wzdłuż granicy a następnie znów skręcała pod kątem prostym wzdłuż granicy pól sąsiada i rodziców aż do łąk.
Drugi pas pola rodziców dotykał w południowej stronie do rowu Grabarskiego. W pobliżu rowu Grabarskiego przy granicy z polem sąsiada rosła stara wierzba. Z północnej strony gospodarstwo rodziców i pierwszy pas ich pola dotykał rowek graniczny oddzielający pole dworskie od pól gospodarskich, należące do rolników z Nieborzy. W narożniku pierwszego pasa pola między granicami znajdowało się zwalisko pieca chlebnego z czerwonej cegły. Tu w pobliżu znajdowała się sucha topola w którą kiedyś uderzył piorun. Drugi „topól” stał przy rowku granicznym mniej więcej naprzeciwko domu mieszkalnego. Dwie topole stały przy wyjeździe na pole. W tej samej linii, przy wyjeździe sąsiada na pole rosły trzy czy cztery stare brzozy o zwisających gałęziach. Jedna była nałamana i nadpróchniała. 
Rowek graniczny między polem dworskim i polami gospodarskimi w prostej linii ciągnął się przez pola nieborzkie, przez pola wojciechowskie i chobienickie, po czym przemieniał się w dróżkę polną do drogi między Kopanicą a Chobienicami a po przecięciu tej drogi ciągnął się do Jeziora Chobienickiego w pobliże wyspy Ostrów.
Podział pól na pasy zdaje się nastąpiło w okresie regulacji gruntów (uwłaszczenie chłopów). W tym czasie prawdopodobnie powstały zagrody (między rokiem 1830-1840). Na obu gospodarstwach osiedlili się Niemcy. Weil i Klauke wyznania ewangelickiego. Gottlieb Weil ożenił się z Polką z rodziny Sarbak – Franciszką, której rodzice mieszkali w małej izbie Weila.
Skąd ci osadnicy przywędrowali nie można dokładnie określić. Stara Klaukowa („Kłaczka”) opowiadała, że za młodu (urodziła się prawdopodobnie w 1831 roku), stroiły się dziewczęta w spódnice w których były wszyte obręcze drewniane, żeby odstawały. Podczas zabawy chłopacy im obręcze łamali.
„Odbudowanie” to jako określenie miejsca mówiono „koło Kłaka (od Klauke) albo „koło Wajly". Później „u Junka na pole” (Junek – Jan – mój ojciec).
Dopiero po trzech latach od daty kupna rodzice sprowadzili się na nowe gospodarstwo (do Siedlca). Wtedy miałem rok. W ciągu tych trzech lat zdaje się, że ojciec uiścił dług ciążący na gospodarstwie. W tym czasie sprzedał zagrodę we wsi swemu śwagrowi Rybickiemu, który miał siostrę ojca Józię (mowa o Wiktorze Rybickim i jego żonie Józefie z domu Tomińskiej). Ojciec wspominał, że nie wypłacił należności na czas. Przygotował sobie w tym czasie sprzęt rolniczy potrzebny w gospodarstwie...".
Na zdjęciu 2 i 3 - Jadwiga Kruszyńska z domu Tomińska (1902-1985), siostra dziadka Jana.
Na zdjęciu 4 - Jan Tomiński (1901-1974 - autor wspomnień).
Na zdjęciu u dołu ich brat Józef Tomiński (1908-1980).

niedziela, 7 lutego 2010

Józef Tomiński

Józef Tomiński - brat mojego dziadka Jana, urodził się 19 lutego 1908 roku w Siedlcu, jako ostatnie dziewiąte dziecko Jana i Marianny z domu Rzepa. Jego siostra bliźniacza Zofia, zmarła niebawem po urodzeniu. Dziadek Jan Tomiński, tak wspominał tamten czas :"...Wielkim Świętem był dzień 2 lutego, Matki Boskiej Gromnicznej. Przede wszystkim matki niosły do kościoła świecę-gromnicę. Podczas nabożeństwa, światło setek świec, rozjaśniało kościół. Po wyjściu z kościoła, ktoś ze starszych płomieniem świecy znaczył krzyż na belce stropu. Nad płomieniem gromnicy, przesuwano końce palców, żeby w życiu nie kradły, nie zabierały cudzego. Gromnica była schowana w komodzie, owinięta w papier albo biały ręcznik, lub chustę. Zapalano ją podczas ciężkiej burzy. Zapalano ją przy konającej małej siostrzyczce Zosi. Umierała mając trzy kwartały. Pozostał jej brat bliźniak - Józef"
W latach 1919-1927, uczęszczał do Klasycznego Gimnazjum Państwowego w Wolsztynie. W czerwcu 1927 roku, uzyskał świadectwo dojrzałości. Następnie podjął studia na Wydziale Rolniczo-Leśnym, Uniwersytetu Poznańskiego, które ukończył w 1933 roku, wraz z kursem pedagogicznym.
W 1934 roku uzyskał uprawnienia nauczyciela przedmiotów zawodowych w szkołach typu rolniczego, na terenie działania Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Podjął pracę w Szkole Rolniczej we Wrześni a następnie jako kierownik szkoły w Janowcu koło Żnina. Ożenił się z Cecylią Jaworską. Jesienią 1939 roku wraz z rodziną został wysiedlony do Generalnej Guberni na teren województwa lubelskiego. Znalazł się w trudnych warunkach bytowych. Często zmieniając miejsce zamieszkania, przebywał tam do końca okupacji. Początkowo utrzymywał się z dobrowolnych datków za nielegalne nauczanie miejscowych rolników. Działalność tę, pod osłoną lokalnych struktur Armii Krajowej, prowadził do końca okupacji. Prócz tego, działał w systemach tajnego nauczania obejmującego tereny okupowane. W marcu 1941 roku, został skierowany przez władze niemieckie do przymusowej pracy w urzędach gminnych województwa lubelskiego, jako pomocnik geodety, instruktor rolny, w czym pomocna mu była doskonała znajomość języka niemieckiego. 
Po wyzwoleniu, w lutym 1945 roku, wrócił do Wielkopolski i podjął pracę w Wydziale Oświaty  Rolniczej - Poznańskiego Urzędu Wojewódzkiego. W 1957 roku przeszedł do szkolnictwa, pełniąc różne funkcje kierownicze w Zespole Szkół Rolniczych, przy ulicy Golęcińskiej 9, w Poznaniu.
W 1970 roku przeszedł na emeryturę. Zmarł 4 listopada 1980 roku w Poznaniu i tam został pochowany. Miał jedną córkę Mirosławę, która wyszła za mąż za Waldemara Uchmana.


Zdjęcia pochodzą ze zbiorów rodzinnych, wykonane w Strzyżewie, najprawdopodobniej na krótko przed II Wojną Światową. Na zdjęciu u samego dołu Cecylia z domu Jaworska-żona Józefa, ze swoim szwagrem a moim dziadkiem Janem Tomińskim i jego córkami Janisławą i Marią-moją mamą.
Część tekstu pochodzi z książki Czesława Olejnika "Wolsztyński słownik biograficzny".