sobota, 22 czerwca 2013

Miałem też, niech szumi wiatr

A w Grochowicach las szumi ciszą, las ucisza szum...

"...Cokolwiek posiadasz, cokolwiek posiadać będziesz — wszystko utracisz. Wcześniej czy później, raptem lub z wolna. O czym przekonasz się wcześniej czy później, raptem lub z wolna, ale nieskończenie boleśnie. Bo utracić możesz wszystko całkowicie bezboleśnie. Z cudowną wręcz radością. Jak to jest możliwe? Tak, że olśni cię oczywistość, że wcale nie musiałeś i wcale nie musisz czegokolwiek sobie przywłaszczać.
Innymi słowy: możesz mieć wszystko, jeżeli posiadacz w tobie, czyli Ty, nie będzie na pierwszym planie. Jak możesz być nie na pierwszym planie? Tylko tak, że pierwszy plan jest zajęty. Przez co? Przez uwagę. Której rzeczą jest zauważyć totalną nicość i straszliwą nieszczęsność, bo nieuchronną straconość wszelkiej formy posiadania.
Poza tym i przede wszystkim — posiadać co? Co posiadać i po co posiadać, jeżeli wszystko jest dane. Ciało jest dane, ziemia, cała i wszystko, co na ziemi żyjące, niebo całe i wszystko, co na niebie żyjące. Wszystko jest cudownie stworzone i dane ci w wielkiej obfitości, nieustającej nowości i niepodważalnej realności, żebyś był szczęśliwy, żebyś była szczęśliwa. A zatem co posiadać i po co posiadać?
Prawdziwie ci się mówi, przytomnie i niezłomnie, najcieleśniej i najdosłowniej: posiadać możesz tylko jedynie nieszczęście. I to nieszczęście nieprawdziwe. Bo dowiedz się, że prawdziwego nieszczęścia nie ma. W sednie istoty swojej wszelkie nieszczęście jest nieprawdziwe. Prawdziwe jest szczęście. A szczęścia nie potrzeba posiadać. Albowiem szczęściem się jest...".
Tekst - Sted.

piątek, 21 czerwca 2013

Na błękicie jest polana

czwartek, 20 czerwca 2013

Stachuriada 2013 - nie zwlekaj

Polana w Grochowicach koło Głogowa w województwie dolnośląskim już od jutra zaprasza porzuconych przez nią, porzucone przezeń...wiem, że dla wszystkich starczy miejsca. Nie zwlekaj.

środa, 19 czerwca 2013

Droga do Siedlca

Z Reklina do Siedlca jest rzut beretem. Nawet moherowym. Droga w Siedlcu przechodzi w ulicę Topolową w poprzek której przepływa Rów Grabarski. Po lewej stronie, na poboczu, przy posesji nr 50 stoi drewniany krzyż. Ulica Topolowa prowadzi do głównej ulicy Siedlca - Zbąszyńskiej.
Droga do Siedlca z Reklina.
Droga z Siedlca do Reklina.
Siedlec, ulica Topolowa. Trzy w jednym czyli krzyż z Jezusem, mostek nad Rowem Grabarskim i gniazdo klekota.
W kierunku Reklina.
Siedlec, ulica Topolowa. W oddali kościół p.w. św. Michała Archanioła.

wtorek, 18 czerwca 2013

Reklin

Reklin - w kierunku wsi od Siedlca.
Reklin - w kierunku Siedlca.
Reklin, rozjazd.


patrzysz się na mnie
zdrewniale
z ukosa
z góry 
i niezmiennie

patrzę się na ciebie
z miłością
z podniesioną głową
z dołu
wiernie
Krzyż w Reklinie - 80 metrów przed rozjazdem.
Ciąg Dalszy wyjedzie jutro. 
Teraz ma inne rzeczy w głowie.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Stacja Tuchorza - stacja PKP

Lato nadodchodzi 
a z nim a la - lala
przyjaciele 
py!-oszukiwacze
łowcy z dziobami
otwartymi
na darmową miłość
wyplutą za dwa dni 
ogonem kiwam
im lewą dłonią
nie zapamiętując nawet
imion
Kocie łby od drogi z Tuchorzy do stacji PKP.
Po lewej - patrząc na wprost budynku PKP - byłe kibelki.
Zabudowania stacji PKP w Tuchorzy.
Ze stacji Tuchorza w kierunku Wolsztyna.

Ciąg dalszy trzeci zostanie opublikowany jutro. Jak się obudzę.

niedziela, 16 czerwca 2013

Stara Tuchorza

O tym, że dziś rano się stanowczo było obolałym, zadeptanym po ludzku albo wyjechanym po mojemu a gdy na zegarze czwórki zaczęły królować, nic i nikt nie był mnie w stanie zatrzymać, bo chciało się wdychać zapach kwitnącej hyćki, bo chyba uzależnienie mnie dopadło od sambunigryny i mijałem drzewa to tu, to tam a, że to moje uzależnienie doprowadziło mnie do postoju w młodniku nie wspomnę, i że mijałem pola i zboża na nich i z tej mikstury leśno-zapachowo-polnej omamów dostałem do tego stopnia, że zacząłem sam do siebie mówić, wypowiadać słowa na głos i krzyczeć jak oni, co siedzieli na drzewach i nie nazwać tego śpiewem, bo przecież to ptaki wygrały ten pojedynek.
Wczoraj w prawo, dzisiaj w lewo. Rozgałęźnik leśny zastanawiający.
Stara Tuchorza. Zabudowania po lewej z czerwonej cegły noszą nr 1.
Zwózka siana z tego samego miejsca ale do wsi.
Krzyż naprzeciwko posesji 11a (jeśli dobrze zapamiętałem) w Starej Tuchorzy.
Zbliżenie.
Przedszkole w Starej Tuchorzy. nieopodal krzyża po tej samej stronie.
Światopogląd wsteczny.
Wioskopogląd Tuchorzowy - przede mną stacja kolejowa.
Ciąg zdarzeń wystąpi...

Zapisek szprychowy: Trasa Author 7

sobota, 15 czerwca 2013

Wolność jest nieśmiertelna

Jeszcze asfaltówka do Nowej Tuchorzy.
Już nie asfaltówka do Nowej Tuchorzy - tu w kierunku Wolsztyna, odcinek raczej ubity.
Rozwidelec. Przyjechałem tą po prawej i jechałem w lewo.
Nowa Tuchorza - od strony Tuchorzy.
Wiedziałem, że będzie ciężko, ale aż tak? Piasek-mąka przed Nową Tuchorzą i za Nową Tuchorzą na drodze do Kuźnicy Zbąskiej. Oj, trochę ze mnie ściekło smalcu. 
Nad Jeziorem Kuźnickim lub Białym. Na zachód, ku Borui.
Przed zjazdem ze Szlaku Żurawiego na drogę 305-Nowa Tuchorza, sześć metrów przed przednim kołem przebiegła mi locha. Zorientowałem się co tak naprawdę się wydarzyło kilkanaście metrów dalej. Nie miałbym żadnych szans gdyby doszło do. Po mojej lewej, równolegle ze mną biegł warchlak. 
Jezioro Kuźnickie. Plaża.
Remiza strażacka w Kuźnicy Zbąskiej.
W Kuźnicy Zbąskiej zatrzymałem się rzecz jasna nad Jeziorem Kuźnickim i ukłoniłem się przeciwległej Borui. Ochotnicy ze Straży Pożarnej, wypróbowywali syrenę dźwiękową, pewnie jak co tydzień, wyprowadzili też swój samochód - czerwonego Żuka (panie Waldku, gdzie Pan jest?). Sympatycznie ale nie byli rozmowni.
Wlot do Kuźnicy Zbąskiej - od Błońska lub Wolsztyna.
Pomnik - stoi ze 30 metrów od mostu nad Dojcą, po prawej stronie w kierunku Wolsztyna.
Zabudowania Kuźnicy Zbąskiej, pierwsze po prawej stronie od Wolsztyna lub Błońska.
Za chwilę na balkonie galaretka z truskawkami i majowe chrząszcze...życie jest piękne.

Zapisek szprychowy: trasa Author 6

piątek, 14 czerwca 2013

Stachuriada 2013 (raz jeszcze)

Za tydzień o tej porze będę na Polanie.
"Zobaczyłem jaskrawie wszystko. Całą jaskrawość...zobaczyłem całą jaskrawość tego, że to nie chodzi ni o śmierć, ni o życie, ni o sens i bezsens, ni o istotę i istnienie, ni o przyczynę i skutek, ni o materię i ducha, ni o serce i rozum, ni o dobro i zło, ni o światłość i ciemność..., ale o coś zupełnie innego. Chodzi o to wszystko razem wzięte i podane na tacy”.

Tekst Sted.
Fototorowisko: Chorzemin -Wolsztyn.

czwartek, 13 czerwca 2013

Wola Dąbrowiecka

Z Wolsztyna i dalej Karpicka do Nowych Tłok – polną - przy rozjeździe na ulicy Podgórnej. Ładne domy, duże, większe, nowsze, bardziej pod lasem, całkiem pod lasem. Z Nowych Tłok nadal prosto – okropnie kamienista droga, drobnotłuczniowa, na pewno nie na rower, ale. W Głodnie w lewo, asfaltem do końca wioski. Tam krzyż i rozwidlenie. Stawiam koliflałera przy znaku jakimś drogowo - trójkątnym, opiekuję się fotograficznie krzyżem. Z najbliższej posesji wychodzi Opiekunka Różowa. 
- dawno ten krzyż stoi? - zagaduję najbardziej dobrotliwym głosem, wyczuwając jakoś podświadomie Jej irytację, zdenerwowanie, może nerwowość...co chwilę spogląda na aparat przewieszony przez moją szyję,
- ten, niedawno...(wciąż patrzy się na mnie jak na ófo)
-  niedawno, czyli dwadzieścia, trzydzieści lat...?
-  nie Panie, z pięć lat będzie jak stoi. Ale mają go odnowić bo popękany. W Augustowie to jest krzyż! Bo ja z Augustowa, urodziłam się tam...rozwinęła zachęcająco
- aha, aha powtórzyłem, tylko, że do Augustowa daleko
- co też Pan, jakie daleko. To na Rakoniewice i w bok o... - pokazała ręka w kierunku Głodna, już bardziej przyjazna, ciepła wręcz
- aaa...odparłem zdziwiony. O tym Augustowie Pani mówi
- no tym, o tym a o jakim? Jak się urodziłam, to on już tam stał. 50 lat było teraz
- no tak potwierdziłem - chociaż tyle lat jeszcze nie żyję na tym padole, na równinie miłości i pagórkach nienawiści. A ta droga dokąd prowadzi  - wskazałem na utwardzoną polówkę, prostą jak w mordę strzelił, biegnąca od krzyża Jezusa przy którym sobie opowiadaliśmy
- ta do Woli Dąbrowieckiej. A tam też jest ładny krzyż, oj ładny Panie
- a ile będzie stąd do Woli - zapytałem z zainteresowaniem?
- ze dwa kilometry - odpowiedziała
- no to jadę. Do widzenia
- do widzenia, do widzenia chłopoku - powiedziała Opiekunka
Rozpędziłem się na ubitym piasku do szybkiego tchu. Z metra na metr było ciężej, bo piasek miękł i miękł. Z oddali zobaczyłem zabudowania. Jest dobrze pomyślałem. Na poboczu biegało kilka psów. Cztery nogi i ogon znaczy się. Suka dla mnie to też pies. Zaczął taki czarny z metra cięty. Do końca nie odpuścił. 
Koniec trwał 120 metrów - małowiela. Za nim i za mną nie wiedzieć skąd, doskakiwały inne. Może ze sześć. Nie mniej.
Dojechałem do końca wsi. Na prawym poboczu stał krzyż. Zatrzymałem się przy nim. Do domu miałem jeszcze z 8 kilometrów.
 Dodatek szprychowy: Trasa Author 5